<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039</id><updated>2012-02-11T17:46:22.372+01:00</updated><category term='david lynch'/><category term='koncerty'/><category term='the dead weather'/><category term='live in nyc'/><category term='omar rodriguez lopez'/><category term='pamiętnik'/><category term='barton fink'/><category term='voyage 34'/><category term='haruki murakami'/><category term='gangster'/><category term='piła 3d'/><category term='moda'/><category term='przegląd polityczny'/><category term='jacek dukaj'/><category term='język'/><category term='todd solondz'/><category term='piłka nożna'/><category term='Prawdziwe męstwo'/><category term='kurt vonnegut'/><category term='john updike'/><category term='welcome to my dna'/><category term='coke live'/><category term='charlotte gainsbourg'/><category term='ebook'/><category term='Joel and Ethan Coen'/><category term='igrzyska olimpijskie'/><category term='głowa do wycierania'/><category term='podróże'/><category term='savoir-vivre'/><category term='rain man'/><category term='mydło'/><category term='michael levin'/><category term='święta'/><category term='william s. burroughs'/><category term='polityka'/><category term='katastrofa smoleńska'/><category term='porcupine tree'/><category term='telewizja'/><category term='john frusciante'/><category term='philip k. dick'/><category term='happiness'/><category term='paryż'/><category term='listy'/><category term='sawantyzm'/><category term='joseph heller'/><category term='recenzja'/><category term='opener'/><category term='ja robot'/><category term='medycyna'/><category term='muzyka'/><category term='kim peek'/><category term='logika'/><category term='paragraf 22'/><category term='darren aronofsky'/><category term='powrót do przyszłości'/><category term='pływanie'/><category term='blackfield'/><category term='zima'/><category term='zakazane imperium'/><category term='tatuaż'/><category term='czarny łabędź'/><category term='robert zemeckis'/><category term='recenzje'/><category term='tricky'/><category term='skunk anansie'/><category term='kuchnia'/><category term='empyrean'/><category term='uzależnienia'/><category term='x factor'/><category term='lód'/><category term='blog roku'/><category term='the hives'/><category term='podsumowanie roku'/><category term='red hot chili peppers'/><category term='papierosy'/><category term='religia'/><category term='ray kurzweil'/><category term='nauka'/><category term='opowiadanie'/><category term='phillip zimbardo'/><category term='matrix'/><category term='twitter'/><category term='prawo'/><category term='ubik'/><category term='massive attack'/><category term='martin scorsese'/><category term='etyka'/><category term='rachunek prawdopodobieństwa'/><category term='octahedron'/><category term='armagedon w retrospektywie'/><category term='książki'/><category term='j.r.r. tolkien'/><category term='the mars volta'/><category term='joaquin jack garcia'/><category term='zapowiedź'/><category term='why did the chicken cross the road?'/><title type='text'>Trzęsienie czasu</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>183</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-5729752410066469045</id><published>2012-02-03T00:15:00.000+01:00</published><updated>2012-02-03T00:15:59.273+01:00</updated><title type='text'>"Nie protestuję przeciw ACTA"</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Y2p2AM-UE8s/TysZDgS4Z6I/AAAAAAAAAow/9Z6CN-rZC0I/s1600/dc697710e6284dcbb2a51b7deee03ee9_thb07.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-Y2p2AM-UE8s/TysZDgS4Z6I/AAAAAAAAAow/9Z6CN-rZC0I/s1600/dc697710e6284dcbb2a51b7deee03ee9_thb07.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Słowo wstępne do najnowszego (z 30 stycznia) Newsweeka dobrze oddaje to, jak czują się ludzie, których nie obchodzi ACTA i afera wokół dokumentu ich męczy i nudzi. I chociaż redaktor naczelny w owym wstępie negatywnie odnosi się do zjawiska piractwa i nie podoba mu się, że jego gazeta trafia do internetu, skąd można ją pobrać za darmo, to jednak mam nadzieję, że nie obrazi się, jeśli przepiszę tutaj jego słowa. Jednocześnie zachęcam do kupna gazety w kiosku.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Nie protestuję przeciw ACTA&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Wojciech Maziarski&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Redaktor naczelny&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;W minionych latach na różnych serwerach wielokrotnie trafiałem na pliki zawierające całe numery "Newsweeka" (często były tam też dostępne tytuły naszych konkurentów). Każdy chętny mógł je sobie ściągnąć. A mnie krew zalewała - my tu się wysilamy, poświęcamy czas, pracę, inwestujemy w utrzymanie i rozwój pisma, dokładamy starań, by budżet się zbilansował i przychody ze sprzedaży wystarczały na utrzymanie redakcji, a jakiś cwaniaczek przychodzi na gotowe i bez zahamowań na nas pasożytuje, czerpiąc z tego różne korzyści, głównie finansowe.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Za każdym razem interweniowaliśmy u właściciela serwera - oczywiście jeżeli miał siedzibę w Polsce, bo w przypadku firm mieszczących się za górami, za lasami mogliśmy szukać wiatru w polu. Interwencje często kończyły się połowicznym sukcesem: cwaniaczek ukrywał pliki z "Newsweekiem" tak, że stawały się niewidoczne dla postronnego internauty, natomiast zarejestrowani "bywalcy" po zalogowaniu się nadal mogą je ściągać.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Właśnie w takim cwaniackim obiegu internetowym należy szukać paradoksu: sprzedaż papierowych tygodników stopniowo maleje, lecz czytelnictwo praktycznie nie zmienia się albo wręcz rośnie. Kupujących ubywa, a czytających przybywa - dziwne, nieprawdaż?&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;To jest powód, dla którego nie przyłączam się do protestów przeciw ACTA. Nie mam nic przeciwko temu, by utrudniać życie ludziom, którzy pasożytują na mojej pracy, a zarazem podkopują fundamenty rynku mediów. Gazeta to kosztowne przedsięwzięcie i poniżej pewnego poziomu sprzedaży jest skazana na bankructwo. Utrzymanie się obecnych trendów grozi tym, że pewnego dnia obudzimy się w świecie bez profesjonalnych redakcji. Bez gazet i czasopism, wszystko jedno jak dystrybuowanych - na papierze czy w wersji elektronicznej. Jeśli uznajemy prasę za jeden z filarów demokracji i społeczeństwa obywatelskiego i chcemy ją utrzymać przy życiu, to walka z piractwem jawi się jako środek obrony wartości demokratycznych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;ACTA w zamyśle autorów miała być wymierzona nie w pojedynczych "ściągaczy", lecz w organizatorów pirackiego procederu. Zagrożeniu tym porozumieniem poczuli się jednak szeregowi internauci, zwłaszcza Polacy. Chyba wyolbrzymiają skalę niebezpieczeństwa, ale nie lekceważyłbym ich lęków. Doświadczenia historyczne sprawiają, że mieszkańcy Polski są szczególnie wyczuleni na zagrożenia dla wolności i praw obywatelskich. Historia wszczepiła nam gen ostrzegający, że jakiś przepis może zostać wykorzystany w celu ograniczenia naszych swobód. Masowe protesty są sygnałem, że ten gen się uaktywnił. Przed czym nas ostrzega? Warto raz jeszcze przeanalizować zapisy ACTA, by to sprawdzić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-5729752410066469045?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/5729752410066469045/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=5729752410066469045&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/5729752410066469045'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/5729752410066469045'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2012/02/nie-protestuje-przeciw-acta.html' title='&quot;Nie protestuję przeciw ACTA&quot;'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Y2p2AM-UE8s/TysZDgS4Z6I/AAAAAAAAAow/9Z6CN-rZC0I/s72-c/dc697710e6284dcbb2a51b7deee03ee9_thb07.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-3965222276630770717</id><published>2012-02-01T23:12:00.001+01:00</published><updated>2012-02-01T23:13:17.024+01:00</updated><title type='text'>Wydanie Specjalne</title><content type='html'>&lt;div class="TytulKomentowanegoWpisu" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-4nIxgL3rfRk/Tym4wOCheSI/AAAAAAAAAoo/o_BLZEx3exM/s1600/wislawa_szymborska.jpeg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-4nIxgL3rfRk/Tym4wOCheSI/AAAAAAAAAoo/o_BLZEx3exM/s320/wislawa_szymborska.jpeg" width="296" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;h2&gt;1923-2012&lt;/h2&gt;&lt;h2&gt;"Nieczytanie” &lt;/h2&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;                        Do dzieła Prousta &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;nie dodają w księgarni pilota, &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;nie można się przełączyć &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;na mecz piłki nożnej &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;albo na kwiz, gdzie do wygrania volvo. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Żyjemy dłużej,  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;ale mniej dokładnie &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;i krótszymi zdaniami. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Podróżujemy szybciej, częściej, dalej, &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;choć zamiast wspomnień przywozimy slajdy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Tu ja z jakimś facetem. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Tam chyba mój eks. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Tu wszyscy na golasa, &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;więc gdzieś pewnie na plaży. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Siedem tomów – litości. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Nie dałoby się tego streścić, skrócić,  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;albo najlepiej pokazać w obrazkach. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Szedł kiedyś serial pl. Lalka, &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;ale bratowa mówi, że kogoś innego na P. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Zresztą, nawiasem mówiąc, kto to taki. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Podobno pisał w łóżku całymi latami. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Kartka za kartką, &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;z ograniczoną prędkością. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;A my na piątym biegu &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;i -  odpukać – zdrowi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Wisława Szymborska, &lt;/span&gt;&lt;i style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Tutaj&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;, Znak 2009&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-3965222276630770717?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/3965222276630770717/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=3965222276630770717&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/3965222276630770717'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/3965222276630770717'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2012/02/wydanie-specjale.html' title='Wydanie Specjalne'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-4nIxgL3rfRk/Tym4wOCheSI/AAAAAAAAAoo/o_BLZEx3exM/s72-c/wislawa_szymborska.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-2069470096854449613</id><published>2012-02-01T02:45:00.000+01:00</published><updated>2012-02-01T02:45:40.415+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Joel and Ethan Coen'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Ethan &amp; Joel Coen - Ladykillers, czyli zabójczy kwintet</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-rEX1k5_milU/TyiZAOQtmEI/AAAAAAAAAog/51on9Wo7l2k/s1600/ladykillers.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-rEX1k5_milU/TyiZAOQtmEI/AAAAAAAAAog/51on9Wo7l2k/s320/ladykillers.jpg" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Z wytłumaczeniem dlaczego lubi się filmy braci Coen jest trochę tak jak z próbą wyjaśnienia dlaczego lubi się smak oliwek lub zapach jakichś perfum. Po prostu się to lubi. Nie inaczej jest tym razem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Akcja filmu toczy się na południu Stanów Zjednoczonych. Do domu czarnoskórej wdowy (Irma P. Hall) przyjeżdża mężczyzna podający się za profesora starożytnych języków (Tom Hanks). Wynajmuje od niej pokój pod pretekstem prowadzenia w piwnicy prób zespołu wykonującego muzykę renesansową.&amp;nbsp; Szybko jednak okazuje się, że profesor ze swoimi "muzykami" w rzeczywistości knuje plan napadu na skarbiec kasyna. Niestety do pomocy ma niezbyt rozgarniętych towarzyszy, którzy potrafią spieprzyć najprostsze zadanie. Na domiar złego babcia-najemca nie jest w ciemię bita. Od kiedy orientuje się co tak naprawdę dzieje się w piwnicy, sprawy przyjmują ciekawy obrót.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Coenowie stworzyli świetne postacie, które, choć strasznie przerysowane, wydają się być niemal rzeczywiste. Azjatycki wyrobnik, który bez słowa wykonuje powierzone zadania, murzyn krzyczący na prawo i lewo "mothafucka", twardogłowy, wąsaty spec od materiałów wybuchowych i ciamajda - stereotypowy amerykański osiłek idiota. To właśnie Ocean's Eleven Coenów. Całość domyka "para" grana przez Hall i Hanksa. Ona - klasyczna przedstawicielka czarnej społeczności południowych Stanów, chodząca do kościoła wdowa gadająca do portretu swojego zmarłego męża, której przeszkadza hip hop, postać nad wyraz wiarygodna. On natomiast - dandys posługujący się archaicznym językiem, czytający dzieła pisane w starożytnej grece i cytujący Edgara Allana Poe, złodziej zachowujący spokój i rozwagę bez względu na to, co dzieje się dookoła. Gołym okiem widać kontrast tych dwóch głównych postaci, dzięki któremu na zmianę przenosimy się ze świata fikcji do rzeczywistego życia prostych Amerykanów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;W filmie został zastosowany jeden z ulubionych chwytów braci. Akcja zaczyna nabierać tempa przez jedną głupią decyzję, jeden błąd. Coenowie doskonale odkrywają ludzkie ułomności takie jak lekkomyślność, chciwość czy naiwność. Oglądając ich filmy, może niekoniecznie Ladykillers, ma się często wrażenie, że przecież równie dobrze to my moglibyśmy znaleźć się w podobnie irracjonalnej sytuacji, co bohaterowie na ekranie. I pewnie często tak się zdarza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-2069470096854449613?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/2069470096854449613/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=2069470096854449613&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/2069470096854449613'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/2069470096854449613'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2012/02/ethan-joel-coen-ladykillers-czyli.html' title='Ethan &amp; Joel Coen - Ladykillers, czyli zabójczy kwintet'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-rEX1k5_milU/TyiZAOQtmEI/AAAAAAAAAog/51on9Wo7l2k/s72-c/ladykillers.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-1926650289976182114</id><published>2012-01-25T23:27:00.001+01:00</published><updated>2012-01-25T23:28:01.502+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><title type='text'>Po lekturze ACTA</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-0F0er2zURgs/TyCBygl6iWI/AAAAAAAAAoY/5kxNpwo4eO4/s1600/akta.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-0F0er2zURgs/TyCBygl6iWI/AAAAAAAAAoY/5kxNpwo4eO4/s320/akta.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Po kilku dniach pieprzenia w bambus i rozmowy na migi postanowiłem przeczytać umowę, o którą tyle w internecie szumu. Mowa oczywiście o ACTA. Uznałem, że opieranie swojej wiedzy wrzuconych na fejsbuka obrazkach z portali rozrywkowych jest pomysłem co najmniej ryzykownym, a branie udziału w strajkach jest już pomysłem idiotycznym, gdy się nie wie O CO WŁAŚCIWIE CHODZI.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;A nie chodzi o nic nowego, w gruncie rzeczy. Umowa ta w wielu miejscach pokrywa się z postanowieniami obowiązującej już u nas ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz prawa własności przemysłowej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Proponuję teraz czytelnikom, aby znaleźli w google treść umowy ACTA i czytali konkretne artykuły, o których zamierzam wspomnieć, a które mogą mieć niemałe znaczenie dla rozumienia całego tekstu. Warto zacząć więc od tytułu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Umowa handlowa dotycząca zwalczania obrotu towarami podrobionymi między Unią Europejską i jej państwami członkowskimi, Australią, Kanadą, Japonią, Republiką Korei, Meksykańskimi Stanami Zjednoczonymi, Królestwem Marokańskim, Nową Zelandią, Republiką Singapuru, Konfederacją Szwajcarską i Stanami Zjednoczonymi Ameryki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Dużo mówi się o tym, że podpisanie tej umowy da rządom duże pole do wprowadzania cenzury, ograniczania wolności słowa, prawa do prywatności, prawa do rzetelnego procesu, likwiduje domniemanie niewinności. Na temat ACTA wypowiadają się znani ludzie, np. pani Barbara Kwarc z Wrocławia (autorytet intelektualny wszystkich internautów) czy Wojciech Cejrowski, który sprawiał wrażenie jakby koniecznie chciał wygryźć obecną władzę. Szczerze mówiąc nie sądzę, aby przeczytał on ACTA, gdyż z dysleksją może być ciężko przebrnąć przez akt prawny pisany "zawiłym" językiem. Uważam, że większość tych zarzutów to BZDURA. Dlaczego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Artykuł 11 - Informacje o naruszeniu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Na podstawie tego artykułu w cywilnych postępowaniach sądowych dotyczących dochodzenia i egzekwowania praw własności intelektualnej organy sądowe mają możliwość nakazania sprawcy naruszenia lub osobie, którą podejrzewa się o naruszenie, na uzasadniony wniosek posiadacza praw, przekazania posiadaczowi praw lub organom sądowym, przynajmniej dla celów zgromadzenia dowodów, stosownych informacji, zgodnie z obowiązującymi przepisami. Innymi słowy - jeżeli jakaś firma zgłosi się do sądu z roszczeniem przeciwko komuś, kto według niej naruszył prawo własności intelektualnej, to sąd może tej osobie nakazać udostępnienie różnych informacji dla celów dowodowych. Sąd nie będzie SAM zbierać tych informacji inwigilując telefon czy skrzynkę mailową tejże osoby.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Artykuł 12 - Środki tymczasowe&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Według wielu bardzo kontrowersyjny artykuł zawierający przepisy ograniczające zasadę domniemania niewinności i rzetelnego procesu. Pff...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Chodzi o to, aby, w celu uniemożliwienia naruszenia jakiegokolwiek prawa własności intelektualnej oraz w celu uniemożliwienia wprowadzenia do obrotu handlowego towarów podrobionych, oraz dla zabezpieczenia odpowiednich dowodów w związku z podejrzeniem naruszenia, sąd może zastosować środki tymczasowe &lt;b&gt;bez wysłuchania drugiej&lt;/b&gt; strony. Chodzi w szczególności o sytuację, gdy zwłoka spowodowana wysłuchiwaniem drugiej strony może spowodować wprowadzenie do obiegu podrobionych towarów lub zniszczenie materiału dowodowego. O tym dużo się mówi. Nie mówi się natomiast o tym, że w ustępie 4 tego artykułu umowa zakłada, iż wniosek o zastosowanie takich środków tymczasowych musi być dobrze uzasadniony, a wnioskodawca musi dostarczyć wszelkie możliwe do pozyskania dowody aby organy sądowe mogły przekonać się w wystarczającym stopniu, że prawo wnioskodawcy jest zagrożone. Organy mogą także zakazać wnioskodawcy wniesienie kaucji lub przedstawienia jakiegoś innego, solidnego zabezpieczenia. Natomiast w przypadku uchylenia takich środków tymczasowych organy mogą nakazać wnioskodawcy wypłatę odszkodowania osobie, wobec której wniosek był skierowany. Widać więc, że mechanizm stosowania środków tymczasowych jest zabezpieczony przed ich nadużywaniem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Artykuł 14 ust. 2 - Małe przesyłki i bagaż osobisty&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Jeśli chodzi o kontrolę celną to małe ilości towarów o charakterze niehandlowym znajdujące się w bagażu podróżnego mogą być wyłączone od kontroli. Słowem - jeśli kupiliście kilka płyt za granicą to jest bardzo duża szansa, że celnicy nie będą sprawdzać czy kupiliście je w Virginie czy na stadionie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Artykuł 17&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Jeżeli posiadacz praw wnosi o zastosowanie kontroli granicznej, opisanej w art. 16, to organy mogą wymagać przedstawienia odpowiednich dowodów, aby można było stwierdzić, że naruszenie prawa własności intelektualnej jest prawdopodobne. Art. 18 także zakłada kaucję, która w razie pomyłki może być użyta jako rekompensata dla osoby, która została niesłusznie pozbawiona legalnych przedmiotów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Artykuł 18 - Przestępstwa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Bardzo ciekawy artykuł. W ogóle cała sekcja 4 - dochodzenie i egzekwowanie praw w postępowaniu karnym - jest przyjemna. Zwłaszcza że nie wykracza zbytnio poza nasze krajowe ustawodawstwo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Umowa penalizuje: umyślne podrabianie znaku towarowego lub piractwo praw autorskich bądź praw pokrewnych na skalę handlową. Dużo się mówi właśnie o używaniu tego pojęcia - działalność handlowa - jako terminu nieostrego, który może podlegać dużej interpretacji. Tymczasem jest ono wyjaśnione: "Na użytek niniejszej sekcji działania na skalę handlowa obejmują przynajmniej działania prowadzone jako &lt;b&gt;działalność handlowa w celu osiągnięcia bezpośredniej lub pośredniej korzyści ekonomicznej lub handlowej&lt;/b&gt;". Oznacza to więc, iż wysyłając film swojej dziewczynie lub swojemu chłopakowi nie złamiecie tego prawa, chyba że zażyczycie sobie, aby od każdego filmu przysyłali Wam na konto 15 zł.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Umowa dalej przewiduje sankcje karne za umyślny przywóz i użytek krajowy na skalę handlową etykiet i opakowań&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;a) które zostały opatrzone bez zezwolenia znakiem towarowym identycznym ze znakiem towarowym zarejestrowanym na jej terytorium lub niedającym się odróżnić, oraz&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;b) które są przeznaczone do użytku w obrocie handlowym towarami lub w związku z usługami, które są identyczne z towarami lub usługami, dla których taki znak towarowy został zarejestrowany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;W skrócie - umowa chroni Cię, Czytelniku, abyś zamawiając na allegro koszulkę lacoste'a mógł mieć pewność, że kupujesz towar oryginalny, żebyś mógł być pewny jego jakości. Chyba że ważne jest dla Ciebie to, że nosisz krokodylka na sercu, a jakość i oryginalność koszulki nie gra roli. To sorry, kupuj na stadionie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;W ustępie 3 umowa zezwala Stronie (czyli państwu podpisującemu umowę) przewidzieć sankcję karną za nieupoważnione kopiowanie dzieł kinematograficznych podczas seansu w kinie. Oznacza to, że jak nagrasz kamerką film w kinie, to pójdziesz siedzieć. Proste?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Sekcja 5 dotyczy dochodzenia i egzekwowania praw własności intelektualnej w środowisku cyfrowym.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Artykuł 27 zakłada dostępność procedur, które umożliwiają skuteczne działania przeciwko naruszaniu praw własności intelektualnej w tym doraźne środki zapobiegające i środki odstraszające od dalszych naruszeń. Procedury powinny być stosowane w sposób, który pozwala uniknąć tworzenia barier dla zgodnej z prawem działalności oraz zgodnie z prawem Strony &lt;b&gt;przy zachowaniu podstawowych zasad, takich jak wolność słowa, prawo do sprawiedliwego procesu i prywatności&lt;/b&gt;. Podkreślony fragment przewija się jak mantra w kilku kolejnych ustępach. Dalej zakazuje się także produkcji, sprzedaży, rozpowszechniania itd. narzędzi służących do łamania zabezpieczeń.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Artykuł 28 przewiduje współpracę w zakresie rozwoju specjalistycznej wiedzy fachowej, gromadzenie i analizę danych statystycznych i innych stosownych informacji dotyczących naruszeń praw własności intelektualnej oraz informacji na temat najlepszych praktyk jej zwalczania; koordynację organów państwa oraz tworzenie i wspieranie grup doradczych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;To już koniec. Widzę, że przeoczyłem fragment, w którym posiadacz praw może wnioskować do sądu o udostępnienie danych abonenta od dostawcy usług internetowych. Ponownie - posiadacz praw musi to solidnie uzasadnić, a procedura musi być zastosowana przy zachowaniu wolności słowa, prawa do sprawiedliwego procesu oraz prywatności.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Przeczytałem całą umowę i nie ma w niej mowy o naruszaniu wolności słowa, wprowadzaniu cenzury (w czasie lektury w pociągu usłyszałem "kątem ucha", że jak wprowadzą ACTA to będzie "cenzura w chuj"), inwigilowaniu (poza uzasadnionymi przypadkami), śledzeniu w sieci GPS itd. Dlatego też, zamiast idiotycznie powtarzać przeczytane w internecie frazesy, warto sięgnąć do źródła i przekonać się jak sprawa wygląda w rzeczywistości.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Ataki grupy Anonymous (jeżeli grupa ta faktycznie istnieje) uważam za zwykłe przestępstwa cybernetyczne, strajki na ulicach za wybryki gównażerii. Ma to swoje dobre skutki - w końcu odeszli od komputerów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-1926650289976182114?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/1926650289976182114/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=1926650289976182114&amp;isPopup=true' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/1926650289976182114'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/1926650289976182114'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2012/01/po-lekturze-acta.html' title='Po lekturze ACTA'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-0F0er2zURgs/TyCBygl6iWI/AAAAAAAAAoY/5kxNpwo4eO4/s72-c/akta.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-7976067712272432496</id><published>2012-01-25T21:40:00.001+01:00</published><updated>2012-01-25T21:45:36.718+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='william s. burroughs'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>William S. Burroughs - Nagi Lunch</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6IIMHE-O5cA/TyBoisY3nII/AAAAAAAAAoQ/MPD1T86RcL8/s1600/lunch.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-6IIMHE-O5cA/TyBoisY3nII/AAAAAAAAAoQ/MPD1T86RcL8/s1600/lunch.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Opublikowana w 1995 roku powieść &lt;i&gt;Nagi lunch &lt;/i&gt;jest książką, którą czyta się niezwykle ciężko. Czyta się ją równie ciężko, jak recenzuje, a gdybym miał scharakteryzować ją w dwóch słowach, wyglądałoby to zapewne tak: narkomańska paplanina.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;i&gt;Nagi lunch&lt;/i&gt;&amp;nbsp;został napisany przez Williama S. Burroughsa, przedstawiciela nurtu, Beat Generation lub bardziej po polsku - bitnicy. Do najważniejszych dzieł tego kierunku należą także &lt;i&gt;On the road &lt;/i&gt;Jacka Kerouaca i &lt;i&gt;Howl &lt;/i&gt;Allana Ginsberga. Jeżeli ktoś czytał te książki i może powiedzieć, że są podobne do &lt;i&gt;Nagiego lunchu&lt;/i&gt;, niech mi to napisze, żebym nie tracił czasu na ich czytanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;W pisanym pod wpływem narkotyków (o czym autor wspomina w pisanym na trzeźwo wstępie) &lt;i&gt;Nagim lunchu&lt;/i&gt;, ciężko doszukać się konkretnej fabuły. Książkę można czytać od początku, od końca, od środka i tak czy inaczej nie będzie ona miała sensu. Treść ogranicza się do opisywania rytuałów narkomanów-homoseksualistów urządzających orgie i molestujących dzieci. To w skrócie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Główną postacią jest William Lee, alter ego autora, głównie ćpa i ucieka przed policją.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Wprawdzie można by się doszukiwać w powieści sprzeciwu wobec polityki, totalitarnych rządów, kiepskiego wymiaru sprawiedliwości. Pytanie tylko - czy jest sens? Czy tego samego nie dostarczają inne książki, napisane normalnie, z klasyczną, liniową fabułą? Przyznam, że po obejrzeniu filmu Cronenberga oczekiwałem od książki czegoś zupełnie innego, spodziewałem się ciekawej opowieści o maszynach do pisania zmieniających się w gadające robale. Jestem nią natomiast tak zdegustowany, że od niechcenia napisałem tylko tyle ile było konieczne, aby zniechęcić innych czytelników - nie marnujcie swojego cennego czasu na &lt;i&gt;Nagi lunch.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Ewentualnie polecam wstęp i zakończenie, które są nawet ciekawe. Zwłaszcza w zakończeniu Burroughs już na trzeźwo opowiada jakie są fazy po jakich dragach, jakie są metody leczenia itp.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-7976067712272432496?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/7976067712272432496/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=7976067712272432496&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/7976067712272432496'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/7976067712272432496'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2012/01/william-s-burroughs-nagi-lunch.html' title='William S. Burroughs - Nagi Lunch'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-6IIMHE-O5cA/TyBoisY3nII/AAAAAAAAAoQ/MPD1T86RcL8/s72-c/lunch.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-3758498246395499490</id><published>2012-01-23T15:12:00.001+01:00</published><updated>2012-01-23T15:14:34.858+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><title type='text'>Stan wojenny na obszarze całego internetu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-SOTCJU_Tz5Y/Tx1qet18-lI/AAAAAAAAAoI/DNnT7kup7uc/s1600/acta.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="245" src="http://3.bp.blogspot.com/-SOTCJU_Tz5Y/Tx1qet18-lI/AAAAAAAAAoI/DNnT7kup7uc/s400/acta.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Janusz Palikot w swoim stylu pokazał władzy środkowy palec i ośmieszył Marszałek Sejmu, która wezwała policję i prokuraturę po zapowiedzi Catburnera, że zapali w sejmie zioło. Marszałek Kopacz złożyła zawiadomienie do prokuratury o zamiarze popełnienia przestępstwa, a Palikot w pokoju 143 zapalił kadzidełko o nazwie Cannabis. Sam miałem takie w domu i nawet nie pachniało jak prawdziwa marihuana.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Przyznam, że z początku uznałem zamiar Janusza Palikota za kiepski pomysł. Palenie trawki w sejmie? Wszystko ładnie, pięknie, ale mogłoby to być dość niebezpieczne. Sam pomysł legalizacji posiadania marihuany też uważam za średnio potrzebny. Jednak odrobinę zmieniłem zdania, gdyż Janusz rozbawił mnie do rozpuku tym odpaleniem kadzidełek. Szkoda tylko, że do pokoju nie wtargnęły kordony policji próbującej zapobiec popełnieniu przestępstwa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Dostęp do trawki to jedno, a wolny dostęp do internetu to już kolejna kwestia, która także zaczęła pojawiać się parę dni temu. Internauci zaczęli masowo protestować najpierw przeciwko amerykańskiej ustawie SOPA (Stop Online Piracy Act). Uznałem te poczynania za idiotyczne, gdyż jest to ingerowanie w suwerenne decyzje państwa amerykańskiego. Potem jednak zaczęto mówić o umowie międzynarodowej ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). Jest to wielostronna umowa międzynarodowa, której założeniem jest zwalczanie naruszeń własności intelektualnej, współpraca międzynarodowa w tym zakresie. W dużym uproszczeniu - ściąganie muzyki, filmów i gier będzie znacznie utrudnione. Umowa ta wywołuje wiele kontrowersji, głównie ze względu na brak jakichkolwiek negocjacji społecznych. Prace nad nią trwają od 2007 roku, a dopiero w styczniu 2012 zaczęło być o niej głośno. Podpisanie umowy ma nastąpić już 26 stycznia. Kolejnym powodem, dla którego wzbudza tak duży szum jest to, że ma ona podobno dawać możliwość rządom do niemal nieograniczonego śledzenia poczynań obywateli. Każdy ruch w internecie będzie notowany, każde logowanie do sieci GPS będzie zapisane (gdy zatem Chiny uznają, że ktoś narusza prawa autorskie należące do kogoś z ich kraju i będą chcieli tego naruszającego ukarać, będą wiedzieli gdzie jest). Tak to wygląda przynajmniej według facebookowych myślicieli, kwejkowych pisarzy i im podobnych. Przyznam, że nie mam czasu ani zbytniej ochoty w tej chwili zapoznawać się z ACTA, może uczynię to w najbliższych dniach. Sądzę jednak, że szum wywoływany przez tę umowę jest podobny do paniki jaką powodowała epidemia ptasiej grypy, która miała wyniszczyć połowę ziemskiej populacji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Internauci zawsze znajdą metody na obejście przeróżnych zabezpieczeń, stworzą nowe metody przesyłania danych. Hakerzy i programiści są zawsze krok przed ustaleniami prawnymi. A jeżeli nie będziemy mogli pobierać muzyki i filmów z internetu (co, jak przypomnę, samo w sobie nie jest karalne, karalne jest bowiem udostępnianie chronionej własności intelektualnej) to co się stanie? Możliwe, że koncerny zaczną odczuwać spadek dochodów, bowiem wielu ludzi najpierw sprawdza przez internet czy album jest fajny, jeżeli jest, kupują legalną kopię. Wiele osób zrezygnuje z kupowania w ciemno.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Bardzo ciekawa jest reakcja opozycji. Mariusz Błaszczak apeluje do premiera aby nie podpisywać umowy i nie zwalczać piractwa w ten sposób (w domyśle - cenzurą). Co ciekawe - w październiku 2010 roku PiS samo chciało cenzurować treści w internecie, konkretnie te, które były agresywne i szerzące nienawiść. Rozumiem, że pisząc, iż PiS to niewiarygodna partia wodzowska, która nie jest warta jakiegokolwiek społecznego zachowania narażałbym się na interwencję służb, bowiem moja wypowiedź może kogoś sprowokować do popełnienia przestępstwa na tle politycznym (np. zabójstwa działacza partii).&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Tymczasem pani Basia Kwarc z Wrocławia ogłosiła stan wojenny na obszarze całego internetu. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że zrobiła to na stronie internetowej... Rządu RP. Hakerzy skutecznie protestują w sieci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że wywoływanie burzy związanej z ACTA jest zabiegiem PRowym rządu. W końcu ludzie będą pamiętać jak ładnie zakończyła się ta batalia i że w końcu premier uznał racje internautów i nie podpisze umowy. Słupki od razu skoczą. W końcu słupki są najważniejsze.&lt;/span&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-3758498246395499490?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/3758498246395499490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=3758498246395499490&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/3758498246395499490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/3758498246395499490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2012/01/stan-wojenny-na-obszarze-caego.html' title='Stan wojenny na obszarze całego internetu'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-SOTCJU_Tz5Y/Tx1qet18-lI/AAAAAAAAAoI/DNnT7kup7uc/s72-c/acta.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-3363748324265228406</id><published>2012-01-18T22:26:00.000+01:00</published><updated>2012-01-18T22:26:31.665+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Tate Taylor - Służące</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-igGRpFwhmAE/Txc4LSqlXyI/AAAAAAAAAoA/qt7pJH6e5Zw/s1600/7404471.3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-igGRpFwhmAE/Txc4LSqlXyI/AAAAAAAAAoA/qt7pJH6e5Zw/s320/7404471.3.jpg" style="cursor: move;" width="222" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Z braku czasu muszę kolejny raz posiłkować się cudzym dziełem. Kolejny raz autorem jest redaktor serwisu &lt;a href="http://filmweb.pl/"&gt;Filmweb.pl&lt;/a&gt;. Obiecuję, że już za tydzień znajdzie się tu autorska recenzja. Tymczasem zapraszam do zapoznania się &amp;nbsp;ze Służącymi i polecam film!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Kiedy mówi się o zmianach systemowych, większość z nas myśli o rewolucji, masowych ruchach, które nagle, w mgnieniu oka wywracają wszystko do góry nogami. Jednak częściej takie zmiany zachodzą powoli, po kryjomu, a ich bohaterowie (i bohaterki) są zwyczajnymi osobami starającymi się po prostu prowadzić godne życie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;"Służące" to adaptacja bestsellerowej powieści Kathryn Stockett i choć to fikcja, zawiera więcej niż garść prawdy. Opowiada o przedziwnych czasach, kiedy w Ameryce panowała segregacja rasowa. Paradoks sytuacji polegał na tym, że większość białych miała w swoich domach czarnoskórych służących i często białe dzieci miały silniejszą więź emocjonalną z nianiami niż własnymi matkami. Kiedy jednak podrastały, uczyły się ucinać tę relację. Zdarzali się jednak tacy, którzy nigdy się miłości do swych oddanych służących nie wyrzekli. Jedna z nich, młoda kobieta z dziennikarskimi aspiracjami, rozpocznie przemianę obyczajową. Pozyskawszy wsparcie dwóch czarnoskórych służących zaczęła zbierać świadectwa kucharek, niań i sprzątaczek, które rzuciły nowe światło na życie w czasach segregacji. Znalazło się tam miejsce dla wydarzeń strasznych i wzruszających, opowiadających o zdradzie i przyjaźni. Projekt powoli rozrastał się, grożąc zaburzeniem status quo. I mimo reakcji odwetowych, zastraszania i szantażu, biorące w nim udział zwyczajne kobiety znalazły w sobie siłę i odwagę, by zmienić swój mały zakątek wszechświata.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;"Służące" to jeden z najlepszych filmów roku zrobionych według klasycznego wzorca. Nie ma w nim mowy o postmodernistycznej zabawie. Próżno szukać nagłych zwrotów akcji czy skoków adrenaliny. Twórcy postawili na dopracowaną fabułę i jeszcze lepsze kreacje aktorskie. I w ten sposób powstała przepiękna, wzruszająca, niepozbawiona humoru i ciepła opowieść o zwyczajnych ludziach. Barwne postaci z początku wydają się papierowe i jednowymiarowe, ale z czasem nabierają głębi. Film szczególnie przypadnie do gustu tym, którzy w kinie zwracają uwagę na grę aktorską. W tej kwestii będą mogli przebierać i wybierać i naprawdę trudno będzie im wskazać osobę, która zaprezentowała najwyższy kunszt. Bez wątpienia jedną z najlepszych kreacji w swojej karierze stworzyła Emma Stone. Ale czy jej Eugenia jest lepsza od Aibileen granej przez Violę Davis bądź Celii w interpretacji Jessiki Chastain? (&lt;i&gt;autor chyba zapomniał o Octavii Spencer, która w tym filmie była bezkonkurencyjna&lt;/i&gt; - SB) Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne, w Hollywood już dawno nie powstał film, który dawałby kobietom równie wiele okazji do wykazania się aktorskimi umiejętnościami. I panie z tej okazji w pełni skorzystały. Za to należą im się owacje na stojąco.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Autor: Marcin Pietrzyk (filmweb)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-3363748324265228406?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/3363748324265228406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=3363748324265228406&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/3363748324265228406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/3363748324265228406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2012/01/tate-taylor-suzace.html' title='Tate Taylor - Służące'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-igGRpFwhmAE/Txc4LSqlXyI/AAAAAAAAAoA/qt7pJH6e5Zw/s72-c/7404471.3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-5310081927542965907</id><published>2012-01-12T01:24:00.003+01:00</published><updated>2012-01-12T01:34:45.345+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='j.r.r. tolkien'/><title type='text'>Tolkien bez nobla</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-HVmZVwQYeiA/Tw4n2UCZcwI/AAAAAAAAAn4/1LLKFm3hLzY/s1600/tolkien.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="260" src="http://2.bp.blogspot.com/-HVmZVwQYeiA/Tw4n2UCZcwI/AAAAAAAAAn4/1LLKFm3hLzY/s400/tolkien.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Posiłkując się serwisem &lt;a href="http://ebooksearch.pl/"&gt;Book Search&lt;/a&gt; dotarłem do takiej oto informacji: &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;i&gt;„Władca pierścieni” nominowany do nagrody Nobla w 1961 roku przez CS  Lewisa, został odrzucony z powodu kiepskiej jakości prozy. Wiadomość ta  została ujawniona dopiero teraz, ponieważ archiwum komitetu noblowskiego  pozostaje utajnione przez 50 lat. Z odtajnionych dokumentów wynika, że  komitet odrzucił m.in Lawrence’a Durrella, Roberta Frosta, E.M Forstera,  Albero Moravię i Tolkiena na rzecz jugosłowiańskiego pisarza Ivo  Andrića. Graham Green i Karen Blixen znaleźli się w pierwszej trójce.&lt;br /&gt;Proza Tolkiena została opisana jako nie spełniająca wysokich standardów.  Prozę Alberto Moravii uznano za monotonną, amerykańskiego poetę Frosta  odrzucono natomiast z powodu zaawansowanego wieku (miał 86 lat).&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;News sprzed 3 dni, ale trudno.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Szkoda, ale pomimo ogromnej sympatii do Tolkiena, to chyba nie dałbym mu  Nobla za WP. W końcu to jest po prostu bajka. Ma tam jakieś odniesienia  do ówczesnej sytuacji na świecie, zwłaszcza w Europie, ale nie było to  jakoś zamierzone, nie miał być paralelą, a ów symbolizm wynikał raczej z  ogólnych nastrojów jakie wtedy panowały. Trochę za mało na nobla, moim zdaniem.&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-5310081927542965907?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/5310081927542965907/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=5310081927542965907&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/5310081927542965907'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/5310081927542965907'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2012/01/tolkien-bez-nobla.html' title='Tolkien bez nobla'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-HVmZVwQYeiA/Tw4n2UCZcwI/AAAAAAAAAn4/1LLKFm3hLzY/s72-c/tolkien.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-8097096159416986611</id><published>2012-01-11T15:36:00.002+01:00</published><updated>2012-01-12T01:26:07.201+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Tinker, Tailor, Soldier, Spy - Szpieg</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Autorów dzisiejszej recenzji jest dwoje. Właściwie są to dwa osobne teksty, które zdecydowałem się połączyć, gdyż dokładnie oddają moje uczucia wobec filmu. Mam nadzieję, że właściciele praw autorskich do tych recenzji nie będą mieli mi tego za złe, wszak jest to dla nich forma reklamy i pochwały za dobrze wykonaną robotę! Autorem pierwszego tekstu jest Łukasz Muszyński z serwisu Filmweb.pl. Jego recenzja dotyczy filmu samego w sobie, a oto i ona:&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dwugodzinny orgazm&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MVWWPJltVw8/Tw2aDLsqr8I/AAAAAAAAAnw/WwG3AjImDvE/s1600/tinker14.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-MVWWPJltVw8/Tw2aDLsqr8I/AAAAAAAAAnw/WwG3AjImDvE/s400/tinker14.jpg" width="268" /&gt;&lt;/a&gt;W szarym prochowcu i wielgachnych okularach George Smiley przypomina raczej pracownika urzędu skarbowego niż agenta jej królewskiej mości. Pozory jednak mylą - choć Smiley więcej czasu spędza za biurkiem niż w terenie, jest pierwszorzędnym wywiadowcą. Metodycznie tropi wszelkie spiski i sprzeniewierza względem interesu narodowego. Tym razem będzie musiał ustalić, kto jest pracującym dla Moskwy kretem w strukturach MI6 (nazywanego w filmie Cyrkiem). Podejrzani są czterej szpiedzy o ksywach: Druciarz, Krawiec, Żołnierz i Szpieg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W interpretacji Gary'ego Oldmana Smiley to postać tragiczna. Najlepsze lata życia oddał pracy w służbach specjalnych, za co nawet nie doczekał się awansu proporcjonalnego do wieku i dorobku zawodowego. Opuszczony przez żonę bohater wraca z biura do mieszkania, gdzie czekają na niego tylko kanapa, telewizor i paczka papierosów. W dodatku Smiley zaczyna powoli odczuwać efekty starzenia się. Wydaje się, że w jego życiu jest już za późno na zmiany. Pozostało mu tropienie - "węchu" i zmysłu łowcy jeszcze nie stracił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do takich produkcji jak "Szpieg" dobrze pasuje przymiotnik "analogowy". To kino sensacyjne wyjęte jakby z innej epoki: nieśpieszne, pozbawione fajerwerków, z powolnie budowanym napięciem. Erupcje przemocy są tu rzadkie i krótkotrwałe, ale jednocześnie niezwykle intensywne. Z kolei zaczerpnięta z powieści klasyka gatunku, Johna le Carré, fabuła dostarcza nam szczegółów szpiegowskiej profesji, jakich nie znajdziemy w filmach o Jamesie Bondzie czy Jasonie Bournie. Zamiast strzelać z pistoletu i rozbijać się Astonem Martinem, Smiley przesłuchuje po milion razy nagrania z podsłuchów, ślęczy całymi godzinami nad aktami sprawy i na ich podstawie wyciąga wnioski (zazwyczaj słuszne). Akcja, która w innych filmach jest sednem, tutaj stanowi tylko dodatek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby filmy mogły pachnieć, anglojęzyczny debiut Tomasa Alfredsona (&lt;i&gt;Pozwól mi wejść&lt;/i&gt;) zalatywałby pewnie niedogaszonymi petami i źle dobraną wodą kolońską. &lt;i&gt;Szpieg&lt;/i&gt; to opowieść o mężczyznach, którzy rządzą światem albo próbują go ratować. Kobieta może być tutaj wyłącznie ofiarą samczych machinacji, obiektem seksualnym lub (w najlepszym wypadku) obiektem uczuć. Z filmu Alfredsona jasno wynika jednak, że prawdziwy szpieg musi być samotnikiem, gdyż obciążony bagażem niepotrzebnych emocji staje się słaby. Gdzieś z boku reżyser zadaje pytania o moralne koszty, jakie ponoszą bohaterowie w walce o ściśle tajne informacje. W jednej ze scen czarny charakter powiada: Przejście na stronę Rosjan było wyborem nie tylko etycznym, ale i estetycznym. Zachód zrobił się brzydki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli lubicie kino dobrze zrobione, to "Szpieg" będzie dla Was dwugodzinnym orgazmem. Z eleganckich, "wychłodzonych" kadrów bije przywiązanie do detalu i rozmiłowanie w stylu lat 70., kiedy to rozgrywa się akcja filmu. Dodajcie do tego obsadę złożoną z czołówki brytyjskich aktorów (Oldman ma duże szanse na nominację do Oscara), a otrzymacie jeden z najlepszych filmów tego roku.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: right;"&gt;&lt;b&gt;Autor: Łukasz Muszyński (&lt;a href="http://www.filmweb.pl/reviews/Dwugodzinny+orgazm-11687"&gt;Filmweb&lt;/a&gt;)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: right;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Autorką drugiego tekstu jest lollyjane, autorka bloga Cinema Undressed (odnośnik do bloga znajdziecie po prawej stronie w blogrollu). Jak łatwo się domyślić, jej recenzja nie wnika tak bardzo fabułę, co w stronę wizualną filmu, a konkretnie stroje. W końcu &lt;i&gt;Szpieg&lt;/i&gt; to uczta także dla oka.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Szpieg&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Wielka Brytania, lata 70. Przy stole  zasiada grupa najlepszych agentów Jej Królewskiej Mości, jeden z nich  jest moskiewskim szpiegiem. Który? Nie wiadomo. Ustalenie jego  tożsamości należy do agenta George’a Smileya.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span id="more-2647"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Co istotne, „Szpieg” nie jest kolejnym  odcinkiem przygód Jasona Bourne’a czy wystawnym wojażem agenta 007.  Członkowie MI6 nie mają w sobie nic z blichtru, do którego przyzwyczaiło  nas hollywoodzkie kino – są tu grupą podstarzałych, zmęczonych życiem  pracoholików, nieustannie rywalizujących o wpływy. Widowiskowe pościgi  zastępuje im widowiskowa robota, zamiast egzotycznych przygód trafiają  im się nudne spotkania w posępnych biurach, zaś nieszczęśliwe związki są  tylko echem wymarzonych romansów. To właśnie autentyzm i obalająca mity  szczerość&amp;nbsp; zadecydowały o sile szpiegowskiej powieści Johna le Carré’a,  przeniesionej właśnie na ekran przez Tomasa Alfredsona.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-lUCCaJ_JL6M/Tw2Z3WKgbiI/AAAAAAAAAnI/2FrROJfueiY/s1600/tinker9.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-lUCCaJ_JL6M/Tw2Z3WKgbiI/AAAAAAAAAnI/2FrROJfueiY/s400/tinker9.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Kiedy pada podejrzenie, że jeden z bohaterów&amp;nbsp; może być wtyczką  rosyjskiego wywiadu, rozpoczyna się mozolne śledztwo. Prowadzi je  nieustępliwy George Smiley (Gary Oldman). Długie ujęcia, statyczne kadry  i niedookreślony główny bohater nie wydają się być właściwą składnią  przepisu na trzymającą w napięciu fabułę. Pozory jednak mylą, a  rozgrywająca się na ekranie historia podskórnie angażuje widza. Nie  chodzi tu jednak o zagryzanie warg w oczekiwaniu na tożsamość zdrajcy;  to sam proces dochodzenia prawdy, konsekwentnie odsłaniający naturę  poszczególnych postaci, robi największe wrażenie.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-onma68X5qSo/Tw2ZmaC3A-I/AAAAAAAAAmQ/-PI_9IWuPTg/s1600/tinker2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://3.bp.blogspot.com/-onma68X5qSo/Tw2ZmaC3A-I/AAAAAAAAAmQ/-PI_9IWuPTg/s400/tinker2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oKe0nHJvjVo/Tw2ZvayPdpI/AAAAAAAAAmo/RwgFfblMY40/s1600/tinker5.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://1.bp.blogspot.com/-oKe0nHJvjVo/Tw2ZvayPdpI/AAAAAAAAAmo/RwgFfblMY40/s400/tinker5.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Choć akcja filmu rozgrywa się pod koniec  lat 70., próżno w nim szukać w kolorowych dzwonów czy butów na  koturnach. Odpowiedzialna za kostiumy Jacqueline Durran – znana m.in. z  projektu pięknej sukni Keiry Knightley w „Pokucie” – w nienarzucających  się detalach strojów zawarła całą prawdę o ich właścicielach. Brytyjscy  agenci wysokiego szczebla to ludzie z klasą, z doskonałymi manierami i  świetnym wykształceniem. Te cechy podkreśla ich charakterystyczny styl –  stonowany, elegancki, dopracowany w najmniejszych detalach, od  skarpetek po okulary.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;George Smiley&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;To człowiek tajemniczy i powściągliwy,  rzadko okazujący emocje.&amp;nbsp; W filmie pojawia się w dwóch garniturach, nie  sposób ich jednak odróżnić. W niepozornych, szarych strojach agent  niemal idealnie wtapia się w ponure tło miasta. Niewidoczny dla innych,  niemal przez nich lekceważony, potrafi uderzyć w najmniej spodziewanym  momencie. Smiley to schowany w cieniu, uważny obserwator.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3fJfzjXFgdc/Tw2Z-rseVbI/AAAAAAAAAng/VOEY1I-HYy4/s1600/tinker12.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="286" src="http://4.bp.blogspot.com/-3fJfzjXFgdc/Tw2Z-rseVbI/AAAAAAAAAng/VOEY1I-HYy4/s400/tinker12.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-fULeycThZdw/Tw2Z5vNYfGI/AAAAAAAAAnQ/nG26_JuNNUA/s1600/tinker10.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="268" src="http://1.bp.blogspot.com/-fULeycThZdw/Tw2Z5vNYfGI/AAAAAAAAAnQ/nG26_JuNNUA/s400/tinker10.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Jego prosty płaszcz przeciwdeszczowy inspirowany był modelem noszonym niegdyś przez pisarza Grahama Greene’a.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-EnAGqlk-jzQ/Tw2Z77m_B2I/AAAAAAAAAnY/I70_OhEONmI/s1600/tinker11.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="268" src="http://4.bp.blogspot.com/-EnAGqlk-jzQ/Tw2Z77m_B2I/AAAAAAAAAnY/I70_OhEONmI/s400/tinker11.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Azz8j_wJaX8/Tw2Zcl7YaII/AAAAAAAAAlw/7F1vgZxz-OM/s1600/greene.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-Azz8j_wJaX8/Tw2Zcl7YaII/AAAAAAAAAlw/7F1vgZxz-OM/s1600/greene.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Największą trudnością okazało się znalezienie okularów, które  nawiązywałyby do tych noszonych przez Aleca Guinnessa, wcielającego się w  rolę Smileya w kultowym serialu z lat 70. Egzaminu nie zdało ponad 50  oprawek, aż w końcu Gary Oldman upolował idealny model w jednym ze  sklepów w Los Angeles.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-JRKVw1XcmhI/Tw2ZdcIYw5I/AAAAAAAAAl4/BwCf_hVOJtQ/s1600/guinness.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-JRKVw1XcmhI/Tw2ZdcIYw5I/AAAAAAAAAl4/BwCf_hVOJtQ/s1600/guinness.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;b&gt;Peter Guillam&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Najmłodszy z agentów, przedstawiciel  nowego pokolenia, mniej opanowany i bardziej emocjonalny od starszych  kolegów. Posiadacz najmodniejszej fryzury i miłośnik nowoczesnych  fasonów – rozszerzanych spodni i wzorzystych krawatów. Tylko jego stroje  wyraźnie wskazują w jakich latach rozgrywa się historia.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-kDzlLYcLwJo/Tw2aArb9_7I/AAAAAAAAAno/XvLeMy_IQdQ/s1600/tinker13.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-kDzlLYcLwJo/Tw2aArb9_7I/AAAAAAAAAno/XvLeMy_IQdQ/s640/tinker13.jpg" width="352" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UWpI3lQ7dH0/Tw2Zib89vJI/AAAAAAAAAmI/4nc8XFFbEJE/s1600/tinker1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-UWpI3lQ7dH0/Tw2Zib89vJI/AAAAAAAAAmI/4nc8XFFbEJE/s400/tinker1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-fkh9tOKEjBM/Tw2ZyoEy6hI/AAAAAAAAAm4/b9h2c45Yd_E/s1600/tinker7.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="268" src="http://2.bp.blogspot.com/-fkh9tOKEjBM/Tw2ZyoEy6hI/AAAAAAAAAm4/b9h2c45Yd_E/s400/tinker7.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;b&gt;Bill Haydon&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;To jedyny bohater, który ma wyraźne  poczucie humoru. Jego temperament przejawia się w efektownych spinkach  do mankietów i kolorowych skarpetkach noszonych do stonowanych  garniturów. Na tle kolegów jego styl stanowi niemal ekstrawagancję.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-oE_49LnFzys/Tw2ZxHr4g9I/AAAAAAAAAmw/r4xmGv46GvQ/s1600/tinker6.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-oE_49LnFzys/Tw2ZxHr4g9I/AAAAAAAAAmw/r4xmGv46GvQ/s400/tinker6.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;b&gt;Ricki Tarr i Jim Prideaux&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Agenci operacyjni, spece od „brudnej”  roboty. Ricki Tarr to człowiek, który z pewnością nie pochodzi z tych  samych sfer, co jego przełożeni.&amp;nbsp; Jego domeną jest siła, podkreślona  strojem – proste dżinsy, koszula, kurtka. To ten sam rodzaj męskości,  który reprezentował niegdyś Steve McQueen. Durran nie ukrywa – to  właśnie jego styl zainspirował ją do stworzenia garderoby Tarra.&amp;nbsp;  Ubranie młodego agenta ma również znaczenie praktyczne, może się w nim  bez trudu wtopić w tłum, nie zwracając niczyjej uwagi.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-nxJSwoYyCBw/Tw2Z05pt5yI/AAAAAAAAAnA/DyprWF8ZXbc/s1600/tinker8.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="268" src="http://2.bp.blogspot.com/-nxJSwoYyCBw/Tw2Z05pt5yI/AAAAAAAAAnA/DyprWF8ZXbc/s400/tinker8.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Podobną funkcje pełni skórzana kurtka i czarny sweter innego agenta –  Jima Prideaux, który jest jednak postacią nieco bardziej tajemniczą i w  którego przypadku nie tyle siła ma znaczenie, co bezwzględne opanowanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-KTKvRcI5D9A/Tw2ZpWXpToI/AAAAAAAAAmY/ndkx8Ztf1JY/s1600/tinker3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/-KTKvRcI5D9A/Tw2ZpWXpToI/AAAAAAAAAmY/ndkx8Ztf1JY/s400/tinker3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;b&gt;Kontroler&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Jest (jak się szybko dowiadujemy – byłym  już) szefem całej sekcji. Starszy, doświadczony agent o silnym  charakterze i wybuchowym temperamencie. To człowiek przywiązany do  tradycji, jeden z tych, którzy od lat noszą wciąż te same sprawdzone  garnitury.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-4FHLGceAfyY/Tw2ZtBJVHpI/AAAAAAAAAmg/ISrvO2fNJXU/s1600/tinker4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="246" src="http://3.bp.blogspot.com/-4FHLGceAfyY/Tw2ZtBJVHpI/AAAAAAAAAmg/ISrvO2fNJXU/s400/tinker4.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;b&gt;Kobiety&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;W filmie pojawia się zaledwie garstka  żeńskich postaci, bez wyjątku w rolach drugoplanowych. Jedną z nich jest  Irina (Svetlana Khodchenkova, znana polskim widzom z „Małej Moskwy”),  eteryczna, delikatna blondynka o twardym spojrzeniu skrzywdzonej  kobiety. Jej kruchość podkreślają jasne kolory ubrań i zwiewne tkaniny.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-wy9qZJflVEY/Tw2ZgOlsczI/AAAAAAAAAmA/kmp_l5Njnzs/s1600/tinker.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/-wy9qZJflVEY/Tw2ZgOlsczI/AAAAAAAAAmA/kmp_l5Njnzs/s400/tinker.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: right;"&gt;&lt;b&gt;Autor: lollyjane (&lt;a href="http://cinemaundressed.wordpress.com/"&gt;cinema undressed&lt;/a&gt;)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-8097096159416986611?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/8097096159416986611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=8097096159416986611&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8097096159416986611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8097096159416986611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2012/01/tinker-tailor-soldier-spy-szpieg.html' title='Tinker, Tailor, Soldier, Spy - Szpieg'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-MVWWPJltVw8/Tw2aDLsqr8I/AAAAAAAAAnw/WwG3AjImDvE/s72-c/tinker14.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-4563161937361319905</id><published>2012-01-10T23:57:00.001+01:00</published><updated>2012-01-17T00:37:53.751+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><title type='text'>Kleszcze idą do Nieba</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-wgeXKuF7C3A/TwzCNWZh3-I/AAAAAAAAAlo/QECQ5fIexPs/s1600/kostucha1.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-wgeXKuF7C3A/TwzCNWZh3-I/AAAAAAAAAlo/QECQ5fIexPs/s320/kostucha1.jpg" width="231" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,'Times New Roman',serif;"&gt;W niedzielny poranek o godzinie 13 zasiadłem na kanapie i włączyłem telewizor, który nastawiony był akurat na kanał Religia.tv. Akurat nadawany był program Szymona Hołowni i księdza Grzegorza Strzelczyka &lt;i&gt;Gotowi na śmierć? &lt;/i&gt;W tym odcinku Pan Hołownia zastanawiał się czy zwierzęta domowe i nie tylko idą do Nieba tak jak ludzie. Zastanawiał się czy do Nieba pójdą komary, które zabił, ryby, które zjadł itd. Na początku zanegował to, że zwierzęta mogą zmartwychwstać, ponieważ to człowiek jest najważniejszą istotą na świecie i to dla niego wymyślona jest cała ta szopka. Program zaczyna się od pytania Hołowni "czy dalej będą psy?", na co klecha odpowiada bez zawahania, że będą. Jak to? A tak to. Panowie spierają się o to dla kogo został stworzony świat, po co są "niższe twory", w tym zwierzaczki, a ksiądz doktor próbuje wciągać w tę dysputę gadki o wszechświecie. Mówi o przetwarzaniu doczesnej materii na "materię niebiańską". Zaproszona pani weterynarz też uważa, że do nieba trafią wszystkie muchy i kleszcze, ponieważ są one niewinne, nie wytworzyły nigdy żadnych zasad moralnych, więc ich nie złamały. Skoro więc zasady moralne nie dotyczą zwierząt, to wygląda więc na to, że to ludzie sami te zasady stworzyli. A skoro tak w istocie jest, to jaki wpływ ma przestrzeganie tychże zasad na przyszłe życie w Niebie? Według mnie żadne.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,'Times New Roman',serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,'Times New Roman',serif;"&gt;Wprawdzie piesek nie wie, że art. 148 kodeksu karnego oraz piąte przykazanie zakazują zabijania, jednak trudno za niewinnego uznać psiaka, który zagryza dziecko, chociaż w misce w kuchni ma nałożone pedigree. Co innego komar, który wypija krew, aby przeżyć i zachować gatunek.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,'Times New Roman',serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,'Times New Roman',serif;"&gt;A czy rośliny pójdą do Nieba? W końcu też są żywymi stworzeniami, a niektóre zjadają owady, które ponoć idą do Nieba. Skoro więc między człowiekiem a zwierzętami tworzy się taka relacja, że ryba, którą zjadam pójdzie do Nieba, to czy taka sama relacja jest między muchą a rosiczką?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,'Times New Roman',serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,'Times New Roman',serif;"&gt;Naprawdę, kto by się tym przejmował. Martwi mnie tylko to, że pan Hołownia rozkminia takie pierdoły już, jak sam powiedział, długie lata.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,'Times New Roman',serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,'Times New Roman',serif;"&gt;Takie tam bzdury.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,'Times New Roman',serif;"&gt;Przez długie lata.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-4563161937361319905?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/4563161937361319905/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=4563161937361319905&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/4563161937361319905'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/4563161937361319905'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2012/01/kleszcze-ida-do-nieba.html' title='Kleszcze idą do Nieba'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-wgeXKuF7C3A/TwzCNWZh3-I/AAAAAAAAAlo/QECQ5fIexPs/s72-c/kostucha1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-1326506146125659032</id><published>2012-01-04T14:18:00.000+01:00</published><updated>2012-01-04T14:18:36.750+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='haruki murakami'/><title type='text'>Haruki Murakami - Kronika Ptaka Nakręcacza</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Wraz z nadejściem nowego roku, 2012 jakby ktoś jeszcze nie zauważył, postanowiłem reaktywować środowy cykl recenzji, który porzuciłem po kilku miesiącach w 2011 roku. Teraz wracam i zobaczymy jak długo uda się go prowadzić tym razem. Na pierwszy ogień książka, którą skończyłem wczoraj.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-bbwhAFyAULY/TwRQ_hNB8gI/AAAAAAAAAlg/e9Gv6utadLU/s1600/kronika-ptaka-nakrecacza.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-bbwhAFyAULY/TwRQ_hNB8gI/AAAAAAAAAlg/e9Gv6utadLU/s320/kronika-ptaka-nakrecacza.jpg" width="224" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Murakami jest dla mnie czytelniczą nowością i pierwszy tytuł wybrałem dość na chybił trafił. Nie czytałem żadnych recenzji ani nie sprawdzałem o czym są poszczególne jego powieści. Zaciekawił mnie tytuł. Czym może być Ptak Nakręcacz?&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Czytając co nieco o autorze przed zrecenzowaniem książki dowiedziałem się, że jego wcześniejsze utwory były mocno przesiąknięte Zachodnią kulturą. Czytając je bez znajomości pisarza nie sposób zgadnąć, że jest on Japończykiem. Jego bohaterowie czytają Jacka Londona, słuchają Boba Dylana i jedzą spaghetti. W powieściach &lt;i&gt;Przygody z owcą&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;Tańcz, tańcz, tańcz&lt;/i&gt;, czy &lt;i&gt;Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland&lt;/i&gt; krytycy doszukiwali się wymyślonych światów rodem z takich gatunków, jak sci-fi czy cyberpunk i porównywali go takich pisarzy jak Raymond Carver, Raymond Chandler, Philip K. Dick czy Arthur C. Clarke jednocześnie podkreślając, że Murakami wprowadza nową jakość.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Kronika Ptaka Nakręcacza, wydana w roku 1995, potwierdziła pozycję Murakamiego w światowej literaturze. O ile wcześniejsze powieści (po które z pewnością sięgnę) opowiadają lekkie historie o kolesiach, którzy nie traktują życia zbyt poważnie, o tyle &lt;i&gt;Kronika&lt;/i&gt; podnosi ważne tematy: przejściowy charakter wielkiej miłości, zło wyrastające z polityki i, z pewnością najbardziej prowokacyjny temat, japońską agresję w czasie II wojny światowej.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Tytułowy Ptak Nakręcacz to ukrywający się na drzewach ptak, którego nikt nie widział, był jedynie słyszany przez kilkoro bohaterów. Miał on według nich nakręcać sprężynę świata, dzięki której "wszystko się kręci". W rzeczywistości jego głos jest zwiastunem nadchodzącego zła.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Główną postacią w opowieści jest Toru Okada, trzydziestoletni tokijczyk, który w krótkim czasie traci pracę, kota, a następnie żonę. Po tych stratach kontaktują się z nim siostry media - Malta i Kreta Kano. Spotykają się z nim zarówno w rzeczywistości, jak i w świecie snów. Poznaje także pewną nastolatkę, która obsesyjnie myśli o śmierci. Toru Okada chcąc poznać sens dotyczących go wypadków schodzi na dno wyschniętej studni. Ten moment na dobre rozpoczyna dziwny ciąg dalszych wydarzeń.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Murakami tworzy świat iście kafkowski, w którym główny bohater jest coraz bardziej alienowany od otaczającej go rzeczywistości. Dodatkowo wprowadza osobny świat - świat fikcji, w którym Toru Okada może robić to, do czego nie jest zdolny w świecie prawdziwym - poszukiwać żony. Dodatkowo czytelnik momentami ma wrażenie, że nic nie jest pewne. W miarę rozwoju sytuacji pojawia się coraz więcej pytań, które wprowadzają niepokój i zachęcają do dalszej lektury. Na ile z tych pytań otrzymamy odpowiedź na zakończenie? Zapraszam do lektury.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-1326506146125659032?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/1326506146125659032/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=1326506146125659032&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/1326506146125659032'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/1326506146125659032'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2012/01/haruki-murakami-kronika-ptaka.html' title='Haruki Murakami - Kronika Ptaka Nakręcacza'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-bbwhAFyAULY/TwRQ_hNB8gI/AAAAAAAAAlg/e9Gv6utadLU/s72-c/kronika-ptaka-nakrecacza.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-3290971614222747628</id><published>2011-12-25T13:47:00.000+01:00</published><updated>2011-12-25T13:47:45.025+01:00</updated><title type='text'>AHA</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-2iEvVlpEdbk/TvcbTnspRDI/AAAAAAAAAlU/SPfdxYOf1kQ/s1600/IsaacAsimov.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-2iEvVlpEdbk/TvcbTnspRDI/AAAAAAAAAlU/SPfdxYOf1kQ/s320/IsaacAsimov.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Jedną z moich ulubionych historii opowiadanych przez Kurta Vonneguta jest jego mowa pogrzebowa po śmierci Isaaca Asimova, który był przewodniczącym Amerykańskiego Stowarzyszenia Humanistów. Kurt opisał to wydarzenie w &lt;i&gt;Trzęsieniu czasu&lt;/i&gt;, a później w swojej ostatniej książce &lt;i&gt;Człowiek bez ojczyzny&lt;/i&gt;. W uroczystościach pogrzebowych Asimova uczestniczyli głównie członkowie stowarzyszenia, sami humaniści lub, jak kto woli, racjonaliści czy po prostu ateiści. W pewnym punkcie swojej przemowy Vonnegut powiedział o Asimovie: "Mam nadzieję, że Isaac jest już w niebie". Teraz wyobraźcie sobie tę salwę śmiechu wśród żałobników.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Chciałbym, żeby na moim pogrzebie ktoś powiedział: "Mam nadzieję, że on jest już w niebie".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Nie sądzę, żeby to jednak wzbudziło jakiś śmiech. Nie w tym kraju. Tutaj bowiem, stojąc na dworcowym peronie z jednej strony mam pociąg do Torunia, z drugiej strony do Częstochowy i nie wiem czy śmiać się, czy płakać. True story.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Ciekawe co Bóg myśli o religii.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Asimov jest jedynym pisarzem science-fiction, którego dzieła jestem w stanie czytać i wciąż przymierzam się do wchłonięcia dziesięciotomowej Fundacji. Miał solidne wykształcenie i dość dobrze wiedział o czym pisze, wymyślając inteligentne roboty. A propos - polecam wszystkim cykl Roboty, który nie jest tylko literaturą science-fiction, ale także doskonałym kryminałem.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;To tyle na dziś, trzeba podbić statystykę przed końcem roku. Możliwe, że zobaczymy się jeszcze w 2011, nie mogę tego wykluczyć. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-3290971614222747628?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/3290971614222747628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=3290971614222747628&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/3290971614222747628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/3290971614222747628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/12/aha.html' title='AHA'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-2iEvVlpEdbk/TvcbTnspRDI/AAAAAAAAAlU/SPfdxYOf1kQ/s72-c/IsaacAsimov.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-4336428117616777855</id><published>2011-12-23T00:48:00.000+01:00</published><updated>2011-12-23T00:48:04.365+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><title type='text'>Księga Amosa IV</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-fnp9uxpoQF8/TvPBiOjpEAI/AAAAAAAAAlI/H7Ocy4IYwxU/s1600/389891_10151022069180385_266039600384_21818204_1054255160_n.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="195" src="http://3.bp.blogspot.com/-fnp9uxpoQF8/TvPBiOjpEAI/AAAAAAAAAlI/H7Ocy4IYwxU/s320/389891_10151022069180385_266039600384_21818204_1054255160_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Już rok w rok między 21 a 24 grudnia pojawia się wpis zatytułowany Księga Amosa. W tym roku jest to już czwarta odsłona, co pokazuje jak stary jest już ten blog. Co rok piszę coś głupiego o świętach bożego narodzenia. Niestety poziom komercjalizacji tego czasu jest coraz większy, a nadchodzący czy też może odchodzący kryzys finansowy powoduje, iż poświąteczne wyprzedaże w sklepach zaczęły się już przed świętami, na "poświętach" mam zatem przygotowaną drobną fortunkę na przeceny sięgające 99% (skoro 60% trafia się już teraz). &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;W tym roku wezmę pod lupę postać Świętego Mikołaja, który przynosi dzieciom prezenty. Jego święto, ze względu na datę śmierci, przypada 6 grudnia. Wedle legendy Mikołaj z Miry, biskup, miał rozdać cały swój majątek biednym, co w końcu nie było wówczas taką rzadkością wśród świętych. Mikołaj żył na przełomie III i IV wieku naszej ery, a więc jeszcze w starożytności. Potem przyszły wieki ciemne, krucjaty, palenie czarownic i wszyscy mikołajki mieli w głębokim poważaniu. Przekazy o podarunkowym obchodzeniu dnia świętego Mikołaja można odnaleźć dopiero w tekstach z XVIII wieku, kiedy to dzieci otrzymywały jabłka, pierniki, orzechy czy krzyżyki. Współczesny wizerunek świętego Mikołaja spopularyzowała Coca-Cola, przywdziewając go w czerwony strój i tworząc z niego sympatycznego, brodatego dziadka, który fruwa na sankach ciągniętych przez słodkie renifery.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Wprawdzie wielu katolików sprzeciwia się przedstawianiu Mikołaja w tej formie, zamiast w szatach biskupich, podobnie traktują "obchodzenie" Halloween, chociaż nikt nie traktuje tego święta w kategorii święty, a raczej okazji do przebieranek, imprezy i chlania wódki w miłym towarzystwie. Nie ma natomiast problemu z, odprawianymi jeszcze całkiem niedawno, gusłami czy innymi, stricte pogańskimi obrzędami. Samo Boże Narodzenie datę wzięło od pogańskiego święta. Natomiast wizerunek Mikołaja to po prostu ubiór i otoczka związana z coraz bardziej komercyjnym charakterem świąt, jednak sama idea nie zmieniła się zbytnio - dzieci grzeczne dostają upominki. Czasem skromne, czasem przekraczające roczne zarobki niektórych rodzin. Niegrzeczne dzieci mają od Mikołaja dostawać rózgę ku przestrodze.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Nie chciałbym wnikać zbyt głęboko w pochodzenie różnych zwyczajów, jednak skoro gorliwy katolicy obchodzą dzień świętego Mikołaja 6 grudnia, to z jakiej okazji obdarowują się wzajemnie w wigilię Bożego Narodzenia? Skoro dzień ten jest oczekiwaniem na narodzenia Jezusa, to ludzie powinni sobie wręczać 25 grudnia złoto, mirrę i kadzidło. Nie wiem jak te dwa ostatnie, ale złoto jest dość drogie, uncja (ok. 31 gram) kosztuje ponad 5000 zł. Mało kogo stać na takie prezenty. Trzej Królowie jednak byli królami (sic!) więc było ich stać. Swoją drogą mieli dużo szczęścia, że trafili, gdyby nie Gwiazda Betlejemska, zwana dziś Kometą Halleya, nie wiedzieliby jak dojść do stajenki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Tośmy się pośmiali. Tak czy inaczej życzę wszystkim czytelnikom dużo czasu na refleksję i rewizję poglądów w te święta. Fajnie, jakbyście dostali prezenty takie, których nie będziecie chcieli przekazać dalej w roku 2012 z okazji czyichś urodzin, imienin, walentynek i innych ciekawych okazji. Wiadomo, że idealnym prezentem od rodziców są bilety NBP, natomiast nie ma idealnych prezentów rzeczowych. Książka? Jak ktoś lubi czytać ok, jeżeli nie, to wtopiliśmy. Ubranie? Można nie trafić w gust. Muzyka na CD, film na DVD? Jeżeli ktoś się interesuje i ma tego już jakąś kolekcję to fajosko, jeżeli jednak ktoś namiętnie pobiera muzykę z internetu, to samotna płyta na półce będzie wyglądać dość mizernie. Czy jest coś takiego, co lubią wszyscy lub też zdecydowana większość?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Seks oralny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-4336428117616777855?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/4336428117616777855/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=4336428117616777855&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/4336428117616777855'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/4336428117616777855'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/12/ksiega-amosa-iv.html' title='Księga Amosa IV'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-fnp9uxpoQF8/TvPBiOjpEAI/AAAAAAAAAlI/H7Ocy4IYwxU/s72-c/389891_10151022069180385_266039600384_21818204_1054255160_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-2507015287859016910</id><published>2011-11-25T01:04:00.000+01:00</published><updated>2011-11-25T01:04:10.417+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Umberto Eco - Cmentarz w Pradze</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-vL_kakqCCAc/Ts7bWYbSNYI/AAAAAAAAAkk/sEz38S53YIc/s1600/cmentarz-w-pradze-2011-09-11-487x800.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-vL_kakqCCAc/Ts7bWYbSNYI/AAAAAAAAAkk/sEz38S53YIc/s320/cmentarz-w-pradze-2011-09-11-487x800.jpg" width="194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Gdy najnowsza powieść Umberto Eco ukazała się we Włoszech przeszło rok temu, od razu zarobiła kąśliwą recenzję w kontrolowanym przez Watykan czasopiśmie Osservatore Romano. Według autora recenzji, czytelnik narażony jest na silną perswazję i może zostać zarażony antysemityzmem forsowanym przez główną postać &lt;i&gt;Cmentarza w Pradze&lt;/i&gt;. Eco jednak nie powinien się lękać watykańskich złorzeczeń - podobnie jak inni autorzy potępiani przez Kościół, Dan Brown czy J.K. Rowling, sprzedaje miliony książek, nawet w krajach katolickich jak Włochy czy Hiszpania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Ciężko stwierdzić co tak ubodło pismaka z Watykanu. &lt;i&gt;Cmentarz w Pradze &lt;/i&gt;to po prostu połączenie dobrej rozrywki, która wciąga na ładnych paręnaście godzin (jeśliby czytać bez przerwy). Książka przedstawia złowieszczy obraz dzięwiętnastowiecznej Europy wypełnionej antysemityzmem, morderstwami, satanistami i masonami. Fabuła toczy się wokół opowieści o Żydach, którzy spotkali się na praskim cmentarzu w celu przejęcia władzy nad światem. Historia zmyślona zaczyna być plagiatowana, następnie jej plagiaty są plagiatowane i tak powstaje rzekomy dokument, który ma być dowodem na żydowskie plany. Nie jest jednak wątek całkowicie główny. Powiedziałbym nawet, że książka ta nie ma bardzo liniowej fabuły i nie trzeba jej czytać w całości, od początku do końca, ale to tylko moje zdanie. Poszczególne wątki opowiadane są w taki sposób, że mogłyby stanowić krótkie, osobne historyjki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Głównym bohaterem jest kapitan Simone Simonini, ohydny antysemita nienawidzący nie tylko Żydów, których wini za wszystkie choroby dotykające ludzkość, ale także księży, masonów, satanistów, kobiet, Francuzów, Włochów czy Niemców. Opowieść prowadzona jest w większości w formie pamiętnika Simoniniego oraz osoby, która wydaje się być jego alter ego - księdza Dalla Piccola. Resztę opowiada narrator, który nazywa siebie po prostu narratorem i czyta nam pamiętniki Simoniniego i Piccoli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Simonini działa jako fałszerz dokumentów oraz podwójny agent dla kogo tylko się da. Jego losy splatają się z ważnymi wydarzeniami w Europie. Związany jest między innymi z Garibaldim, Alexandrem Dumas, rozmawia z doktorem Freudem, knuje spiski i po cichu miesza na europejskiej scenie podziemnej.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Umberto Eco chciał, aby Simonini stał się najbardziej nienawistną postacią literacką w historii, starał się zaszczepić w nim siedem grzechów głównych (możemy czytać między innymi o ucztach w paryskich restauracjach, w których nie obce są posiłki złożone z pięciu czy więcej wyszukanych dań). Dlatego właśnie obawa Kościoła o to, że książka może zasadzić ziarno antysemityzmu w umysłach czytelników wydaje się chybiona. Równie dobrze fani książek o Jamesie Bondzie mogliby próbować przejąć kontrolę nad światem. Czytelnik ma przyjemność w odczuwaniu pogardy dla głównego bohatera, na którego można zrzucić winę za najgorsze koszmary. Myślę, że na kanwie powieści mógłby powstać naprawdę dobry film. Cóż, pożywiom, uwidim.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-2507015287859016910?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/2507015287859016910/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=2507015287859016910&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/2507015287859016910'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/2507015287859016910'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/11/umberto-eco-cmentarz-w-pradze.html' title='Umberto Eco - Cmentarz w Pradze'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-vL_kakqCCAc/Ts7bWYbSNYI/AAAAAAAAAkk/sEz38S53YIc/s72-c/cmentarz-w-pradze-2011-09-11-487x800.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-5545673718833107830</id><published>2011-11-07T00:47:00.001+01:00</published><updated>2011-11-07T00:47:50.204+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Jeszcze książka nie zginęła II</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5IR3OIt0mLI/Trccd4pSvuI/AAAAAAAAAkc/MSB3hPi5lRc/s1600/EbookReadersMultiple.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="297" src="http://4.bp.blogspot.com/-5IR3OIt0mLI/Trccd4pSvuI/AAAAAAAAAkc/MSB3hPi5lRc/s320/EbookReadersMultiple.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Późna pora, ale chciałbym nawiązać do jednego wpisu, który zamieściłem niemalże rok temu. Wpis pt. &lt;a href="http://www.trzesienieczasu.pl/2011/01/jeszcze-ksiazka-nie-zginea.html"&gt;Jeszcze książka nie zginęła&lt;/a&gt; traktował o wyższości książek papierowych na elektronicznymi, odtwarzanymi na czytnikach e-booków. Po prawie roku muszę dokonać rewizji mojego podejścia do nowoczesności.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Nie lubię czytać na komputerze dłuższych tekstów. Trzystronnicowy artykuł z gazety to już za dużo dla moich oczu, żeby przyswajać go z ekranu laptopa. Także cena książek, zwłaszcza bardziej specjalistycznych, niskonakładowych, nie zachęca. Jedna z książek do mojej pracy magisterskiej jest dostępna w serwisie amazon.com. W wersji papierowej kosztuje ok. 90 dolarów, czyli ponad 280 zł. Do tego dochodzą koszty przesyłki. Wersja elektroniczna natomiast dostępna jest za 20 dolarów, czyli ok. 65 zł. Znaczna przewaga książki elektronicznej w tej kwestii.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Kolejna sprawa - mobilność. Podróżowanie co tydzień ze stosem książek w torbie jest dość uciążliwe. Oczywiście mógłbym ograniczyć się do czytania ich w tygodniu, a weekend, gdy jadę do domu, odpuszczać sobie. Jednak pisanie pracy ma to do siebie, że nigdy nie wiadomo, kiedy najdzie na to ochota. Czytając książkę papierową w pociągu mogę co najwyżej podkreślić interesujący mnie fragment (jeżeli mam ołówek). Gdybym miał tę samą książkę na odpowiednim urządzeniu, mógłbym od razu wpleść ten fragment do pracy, dodać komentarz, przypis.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;20 książek może ważyć nawet 30 kg. Czytnik e-booków waży kilkaset gramów i wszystkie te pozycje się do niego zmieszczą. Przypomnijcie sobie ile książek dźwigaliście do szkoły. Plecak ważący kilka kilo to codzienność dla wychowanków nie tylko liceów i gimnazjów, ale także najmłodszych klas szkoły podstawowej. Zamiast tego mogliby nosić ważący 2 kilo laptop albo czytnik książek, ważący 150-300 gramów, w zależności od modelu. &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Nie chcę tutaj robić reklamy żadnej konkretnej firmie. Czuję, że nadchodzi era czytników elektronicznych książek. Cytując Umberto Eco - "nie myślcie, że książki znikną" - zgadzam się z nim. Książki nie znikną, a czytniki będą ich ostoją. W końcu nie liczy się okładka. No i tylko świnia nie zmienia poglądów. Albo krowa?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-5545673718833107830?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/5545673718833107830/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=5545673718833107830&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/5545673718833107830'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/5545673718833107830'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/11/jeszcze-ksiazka-nie-zginea-ii.html' title='Jeszcze książka nie zginęła II'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-5IR3OIt0mLI/Trccd4pSvuI/AAAAAAAAAkc/MSB3hPi5lRc/s72-c/EbookReadersMultiple.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-3044271872636355044</id><published>2011-10-27T22:00:00.002+02:00</published><updated>2011-10-27T23:35:10.296+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prawo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='etyka'/><title type='text'>Ius vitae necisque</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UHkdXwqTsZo/Tqm3WIvuz8I/AAAAAAAAAkU/C9vngGmMv8w/s1600/antykoncepcja-hormonalna-zanim-sie-zdecydujesz_14620_300x500.jpeg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-UHkdXwqTsZo/Tqm3WIvuz8I/AAAAAAAAAkU/C9vngGmMv8w/s1600/antykoncepcja-hormonalna-zanim-sie-zdecydujesz_14620_300x500.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;We wczesnym okresie rzymskiego prawa prywatnego ojciec (pater familias) posiadał prawo życia i śmierci (&lt;i&gt;ius vitae necisque&lt;/i&gt;) w stosunku do wolnych członków swojej rodziny. W praktyce polegało ono na tym, że do ukończenia przez dziecko osiemnastego roku życia ojciec mógł takiego członka zabić. Prawo to rozciągało się także na &lt;i&gt;ius exponendi&lt;/i&gt; - możliwość porzucania noworodków (często porzucano nowo narodzone dziewczynki oraz potworki), oraz &lt;i&gt;ius vendendi&lt;/i&gt; - prawo sprzedaży dziecka do niewoli. Groziły za to minimalne sankcje sakralne lub cenzorskie. Dopiero w IV w. zniesiono &lt;i&gt;ius vitae necisque&lt;/i&gt;, a prawo justyniańskie zezwalało już tylko na karcenie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W zbiorze &lt;i&gt;Zapłata&lt;/i&gt; Philipa K. Dicka znajduje się opowiadanie &lt;i&gt;Przedludzie&lt;/i&gt;. Traktuje ono o możliwości przeprowadzania aborcji na ludziach, którzy nie posiadają jeszcze duszy. Nabycie duszy wiąże się z nabyciem umiejętności liczenia, podstawowych działań matematycznych, ustala się arbitralnie, że człowiek nabywa te umiejętności w wieku 12 lat. Zawsze to jakiś postęp w porównaniu do starożytnego prawa rzymskiego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nie ma wątpliwości, że oba przedstawione poglądy są nieakceptowalne w dzisiejszych czasach. Jednak problem aborcji jest cały czas na czasie, warto więc przyjrzeć się kilku kwestiom. Po pierwsze - jak skonstruowana jest obecnie ustawa dotycząca aborcji w Polsce, po drugie - jakie są poglądy na kwestie aborcji, oraz po trzecie - jak mają się poglądy na temat aborcji do różnych form zabójstwa w świetle prawa - eutanazji czy kary śmierci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Obowiązująca w Polsce ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego oraz warunkach dopuszczalności przerywania ciąży w art. 4a ust. 1 głosi, iż przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy:&lt;/span&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr19" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p1"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="tabulatory"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;1)&lt;span class="tabulatory"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr20" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p2"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="tabulatory"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;2)&lt;span class="tabulatory"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;badania  prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże  prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo  nieuleczalnej choroby zagrażającej  jego życiu,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="tabulatory"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;3)&lt;span class="tabulatory"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp; 4)&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;span class="txt-new"&gt;&lt;strike&gt;kobieta ciężarna znajduje się w ciężkich warunkach życiowych lub trudnej sytuacji osobistej&lt;/strike&gt; (utracił moc 23 grudnia 1997 roku).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W sytuacji z punktu drugiego kobieta może przerwać ciążę do czasu osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem matki, natomiast przy punkcie 3 - do 12 tygodnia od rozpoczęcia ciąży. Brak wzmianki o punkcie pierwszym wskazuje na to, że w tej sytuacji kobieta może przerwać ciążę w każdym czasie, co wydaje się rozsądne, gdyż zagrożenie może powstać w każdym czasie ciąży. Czy te warunki dopuszczalności przerywania ciąży są odpowiednie? Tak może się wydawać na pierwszy rzut oka, jednak tak nie jest. Dlaczego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Aborcja&amp;nbsp; wielu krajach Europy jest dostępna "na życzenie" do 12 tygodnia ciąży lub nawet później. Tak jest m.in. w Holandii (3 miesiące), Szwecji (12 lub 18 tygodni), Danii (12 tygodni), Włoszech (90 dni). W innych krajach ustawy skonstruowane są podobnie do tej, obowiązującej w Polsce. Oznacza to w praktyce dyskryminację kobiet gorzej sytuowanych, gdyż dla dobrze zarabiających nie jest problemem wyjazd zagraniczny i poddanie się zabiegowi za odpowiednią opłatą. Dlatego też prawo to powinno być, w miarę możliwości, ujednolicone w ramach całej Unii Europejskiej. Zapewne tak się nie stanie, gdyż UE nie ma kompetencji w tej kwestii, a państwa silnie katolickie, takie jak Hiszpania czy Malta nie wprowadzą takich regulacji do swoich ustawodawstw. Zatem kobiety zamożne z krajów, w których aborcja na życzenie jest nielegalna, mogą udać się na urlop do Holandii, Szwecji, Danii czy Włoch (zależnie od tego, jaki lubią klimat) i poddać się bezproblemowo zabiegowi, natomiast kobiety zarabiające płacę minimalną nie dość, że nie mogą usunąć ciąży, jeżeli nie spełniają ustawowych wymogów, ale następnie za tę płacę minimalną będę musiały wyżywić, ubrać i posłać do szkoły dzieciaka. Czy to jest aby sprawiedliwe?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kolejny problem z polskim warunkami dopuszczalności jest taki, że jeżeli istnieje duże prawdopodobieństwo, że płód jest upośledzony "ciężko i nieodwracalnie" lub jego życiu zagraża nieuleczalna choroba, kobieta ma 12 tygodni od poczęcia na usunięcie ciąży. 12 tygodni to niecałe 3 miesiące. Chyba nie muszę mówić, że zazwyczaj kobiety dowiadują się o ciąży później, niż w dniu poczęcia. Nawet jeśli uda się wykryć chorobę lub upośledzenie przed 12 tygodniem, to cała procedura uzyskania zgody na przerwanie ciąży trwa około miesiąca, możliwość ta może się więc "przedawnić". Co więcej, kobieta może trafić do lekarza-katolika, któremu klauzula sumienia nie pozwoli na przeprowadzenie zabiegu, szukanie kolejnego lekarza znów opóźnia usunięcie ciąży Standardowe badanie ultrasonografem natomiast, w czasie którego można wykryć różne wady wykonuje się zwykle (jeśli wierzyć znalezionemu w internecie zestawieniu badań prenatalnych) około 20 tygodnia, czyli jeżeli dopiero wtedy ujawni się jakaś nieodwracalna, ciężka wada płodu, to już jest po zawodach i matka skazana jest na wychowywanie dziecka, z którym często nie da się złapać żadnego kontaktu. Miła perspektywa. Często obsługa takiego dziecka jest droga, a dzieci takie, jeśli wierzyć telewizyjnym akcjom, rodzą się najczęściej w rodzinach ubogich. Dlaczego? Wyjaśniłem już wyżej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Istnieją trzy podstawowe poglądy na aborcję:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1) całkowita dopuszczalność do momentu, w którym płód zyskuje zdolność do samodzielnego życia poza organizmem matki,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;2) dopuszczalność w konkretnych sytuacjach (jak np. w polskiej ustawie) oraz&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;3) całkowity zakaz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W Polsce różne partie polityczne przedstawiają (lub przedstawiały) każdy z wyżej wymienionych poglądów. Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania, jeżeli ktoś twierdzi, np. ze względów religijnych, że życie jest uświęcone, to ma prawo być przeciwnikiem aborcji. Jednak dopóki państwo polskie nie jest państwem wyznaniowym, jak np. Arabia Saudyjska, to normy prawa kanonicznego nie powinny mieć wpływu na ustawodawstwo świeckie, które tyczy się zarówno osób religijnych, jak i bezwyznaniowców.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Teraz ciekawe spostrzeżenie - którzy politycy są najbardziej za uświęceniem życia i zakazaniem aborcji w ogóle? Roman Giertych (dawna Liga Polskich Rodzin), Marek Jurek (Prawica Rzeczypospolitej). Dodając do tego polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy sprzeciwiają się zapłodnieniu metodą in-vitro, tworzy nam się całkiem spora koalicja (wprawdzie Roman Giertych wycofał się z polityki, ale swego czasu miał na nią całkiem duży wpływ). Dla tych ludzi życie jest wartością najwyższą, uświęconą. Dlaczego zatem ci sami politycy są zwolennikami kary śmierci i chcieliby jej przywrócenia do polskiego prawa? Czy jedno życie jest bardziej święte od innego? Czy życie płodu powinno być w imię prawa chronione, podczas gdy przestępca powinien być życia pozbawiany w imię tego samego prawa? Ja widzę tutaj poważną sprzeczność. Tak samo widzę ją w doktrynie katolickiej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jak wiadomo, Kościół katolicki sprzeciwia się aborcji i nie dopuszcza możliwości jej wykonywania w żadnych warunkach. Nieważne czy kobieta została zgwałcona lub urodzi małego, nieprzypominającego człowieka potworka - aborcja dla katolików oznacza ekskomunikę. Jednocześnie katechizm zezwala na zabójstwo (karę śmierci) w warunkach obrony koniecznej, jeżeli nie ma innego rozwiązania. W sytuacji, w której płód zagraża życiu matki można uznać go za napastnika, który godzi w życie kobiety. Mamy tutaj zatem konflikt wartości chronionych - życie płodu a życie matki. Logika nakazuje, aby w takiej sytuacji zastosować analogię do obrony koniecznej czy też stanu wyższej konieczności. Ale to już tylko takie teoretyczne dywagacje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jeśli natomiast przeanalizować poglądy zwolenników aborcji, to można zauważyć odwrotną prawidłowość. Są oni w większości przeciwko stosowaniu kary śmierci. Wychodzi więc na to, że dla nich ludzkie życie też jest wartością uświęconą, ale w nieco inny sposób. A właściwie - od innego momentu. Jeżeli bowiem przyjąć, że człowiek zaczyna się od momentu, w którym może samodzielnie żyć poza ustrojem matki, to wcześniej powinien być traktowany wyłącznie jako, stosując analogię cywilistyczną, część składowa kobiety, w której się znajduje (część składowa rzeczy w prawie cywilnym to wszystko, co nie może być od niej odłączone bez uszkodzenia lub istotnej  zmiany całości albo bez uszkodzenia lub istotnej zmiany przedmiotu  odłączonego). Po przekroczeniu tego momentu człowiek nabywa prawo do życia, gdyż nie może być po prostu usunięty z organizmu kobiety, ale może się już narodzić. Słusznym wydaje się ustalenie tej granicy na 22 tydzień ciąży, do tego momentu bowiem medycyna posługuje się terminem poronienie. Po 22 tygodniu mamy już do czynienia z przedwczesnym porodem, natomiast, cytując wikipedię, "noworodki urodzone przed 36 tygodniem ciąży mają 30-krotnie większe  ryzyko zgonu niż noworodki donoszone, a dla urodzonych przed 28  tygodniem ryzyko jest 200-krotne. Szwedzkie badania przeprowadzone w latach 2005-2007 na grupie wczesniaków  urodzonych od 22 do 26 tygodnia ciąży wskazują, że pierwszy rok przeżywa  70%, odpowiednio, urodzonych w 22, 23, 24, 25 i 26 tygodniu: 9,8%, 53%,  67%, 82% i 85%".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Szukając rozwiązania problemu dochodzę do wniosku, że jest ono jedno, ale wielopoziomowe.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Należy zliberalizować ustawę o planowaniu rodziny i zezwolić na przerywanie ciąży na życzenie do 22 tygodnia, a później, jeżeli w sytuacjach opisanych w obecnym art. 4a ust. 1 ustawy, usuwając jednocześnie ograniczenia czasowe do tych trzech istniejących już punktów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dostęp do środków antykoncepcyjnych powinien być bezproblemowy i tani.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Edukacja seksualna w szkołach powinna być prowadzona przez nauczycieli o świeckim światopoglądzie, dostosowanym do realiów współczesnego świata. Jeżeli nauczyciel wpaja uczniom, że środki antykoncepcyjne są złe, a jedynym odpowiednim sposobem na uniknięcie ciąży jest abstynencja seksualna, to mamy tutaj dysonans między poglądami a biologią. Jeżeli ktoś twierdzi, że duszenie w sobie popędu jest bardziej naturalne niż niedopuszczenie do wprowadzenia nasienia w drogi rodne kobiety, to już jego problem, ale nie powinien takich bzdur opowiadać uczniom, którzy i tak będą ciupciać w swoim czasie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr21" style="text-align: justify;" title="a4(a)u1p3"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Jeżeli pominąłem jakąś kwestię, to wypomnijcie mi to w komentarzach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-3044271872636355044?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/3044271872636355044/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=3044271872636355044&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/3044271872636355044'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/3044271872636355044'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/10/ius-vitae-necisque.html' title='Ius vitae necisque'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-UHkdXwqTsZo/Tqm3WIvuz8I/AAAAAAAAAkU/C9vngGmMv8w/s72-c/antykoncepcja-hormonalna-zanim-sie-zdecydujesz_14620_300x500.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-6940588254959227942</id><published>2011-10-12T16:11:00.000+02:00</published><updated>2011-10-12T16:11:31.967+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prawo'/><title type='text'>Klauzula sumienia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oSgs9EiScKY/TpWgBEkLOwI/AAAAAAAAAkM/uI1JN7hrJnY/s1600/photo.png" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="229" src="http://1.bp.blogspot.com/-oSgs9EiScKY/TpWgBEkLOwI/AAAAAAAAAkM/uI1JN7hrJnY/s320/photo.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pojawiła się kolejna niezwykle ciekawa akcja. Zorganizowana została przez Stowarzyszenie Farmaceutów Katolickich i dotyczy sprzedaży środków antykoncepcyjnych i wczesnoporonnych. Zacytuję tekst ze strony internetowej:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Rada Europy dnia 7 października 2010 przyjęła rezolucję, pt. &lt;/i&gt;&lt;i&gt;Prawo do klauzuli sumienia w ramach legalnej opieki medycznej.  Wzywa ona do respektowania prawa pracowników medycznych do klauzuli  sumienia. Z tego prawa korzystają w Polsce lekarze, jednak odmawia się  go farmaceutom, głównie pracującym w polskich aptekach.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Farmaceuci są zmuszani do sprzedawania środków farmakologicznych  niszczących ludzką płodność lub zabijających zarodek ludzki w początkach  jego istnienia. Jest to objaw  poważnej dyskryminacji, której  doświadczają polscy farmaceuci, pozbawieni prawa do korzystania z  klauzuli sumienia. Działanie takie jest także sprzeczne z &lt;/i&gt;&lt;i&gt;Kodeksem Etycznym Aptekarza, w którym w par. 3 stwierdza się, że &lt;/i&gt;&lt;i&gt;powołaniem aptekarza jest współudział w ochronie życia i zdrowia oraz zapobieganie chorobom, a także z par. 4. mówiącym, że farmaceuta musi posiadać wolność postępowania zgodnie ze swoim sumieniem.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Z tego co się orientuję, to zażywanie środków antykoncepcyjnych nie musi być podyktowane ochroną przed ciążą, ale także problemami zdrowotnymi kobiet. Natomiast jeśli chodzi o prezerwatywy, to chronią nie tylko przed atakiem miliona małych pływaków, ale również przed różnymi choróbskami, grypą, ospą itd. Dlaczego zatem jakiś farmaceuta ma decydować wedle własnego, wątpliwego sumienia, jakie leki mogą przyjmować pacjenci, a jakich nie? Czy można by wprowadzić podobną klauzulę dla sprzedawców spożywczych (głupio to brzmi), którzy nie chcą sprzedawać alkoholu? Może warto byłoby wprowadzić klauzulę sumienia dla sklepów z AGD, aby mogli zdecydować czy chcą komuś sprzedać nóż czy nie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ciekawe jest stwierdzenie &lt;i&gt;Farmaceuci są zmuszani do sprzedawania środków farmakologicznych  niszczących ludzką płodność lub zabijających zarodek ludzki w początkach  jego istnienia. &lt;/i&gt;Po pierwsze - mit o niszczeniu płodności przez tabletki antykoncepcyjne powinien zostać już dawno obalony. Płodność ta jest w czasie ich przyjmowania niejako "zawieszona", natomiast w wielu przypadkach po skończonej kuracji jest ona większa niż wcześniej. Po drugie - środki wczesnoporonne, czyli takie, które "zabijają zarodek ludzki w początkach jego istnienia", niekoniecznie muszą zabijać jakikolwiek zarodek. Przyjmuje się je w razie wpadki, ale wcale nie jest powiedziane, że cokolwiek one zabijają. Nie wiadomo czy dziewczyna, która zgłasza się do aptekarza po taki środek, faktycznie nosi w sobie od kilkudziesięciu godzin jakiś zarodek, czy też nie. I, z całą pewnością, nie jest rolą aptekarza rozsądzanie te kwestii.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Czy jeżeli do aptekarza przyjdzie pedofil morderca po odsiadce i będzie chciał kupić leki, które ratują mu życie (np. problemy kardiologiczne), to aptekarz mógłby mu odmówić twierdząc, że taki człowiek nie ma prawa żyć? Nic dziwnego, że zaufanie do różnych zawodów jest w Polsce na żenująco niskim poziomie, skoro niektóre z nich bardzo ciężko na to pracują.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-6940588254959227942?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/6940588254959227942/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=6940588254959227942&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/6940588254959227942'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/6940588254959227942'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/10/klauzula-sumienia.html' title='Klauzula sumienia'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-oSgs9EiScKY/TpWgBEkLOwI/AAAAAAAAAkM/uI1JN7hrJnY/s72-c/photo.png' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-8125002854301060223</id><published>2011-10-06T02:35:00.000+02:00</published><updated>2011-10-06T02:35:47.193+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prawo'/><title type='text'>Paragraf 212 ciąg dalszy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-FcHPweeSfMk/Toz3tQ76vfI/AAAAAAAAAkI/lrK2JHd5LlA/s1600/212KK.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-FcHPweeSfMk/Toz3tQ76vfI/AAAAAAAAAkI/lrK2JHd5LlA/s1600/212KK.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Na pewnym blogu przeczytałem ciekawy komentarz dotyczący artykułu 212 Kodeksu karnego. Bloger prowadzący &lt;a href="http://mosina.blox.pl/2011/09/WYKRESL-212-KK-NOWA-AKCJA-SPOLECZNA.html"&gt;mosina.blox.pl&lt;/a&gt; stwierdził, że&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;i&gt;Do kodeksu karnego wprowadził go reżim Jaruzelskiego w czasie stanu  wojennego, by tępić opozycję i przeciwników komuny wsadzać do więzień.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;i&gt;Minęło ponad ćwierć wieku jak komunistyczny knebel na usta ludzi  walczących o wolność i demokrację&amp;nbsp; panoszy się w systemie prawnym  naszego kraju.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;i&gt;Może powiem z patosem, ale tak uważam.&amp;nbsp; Nie po to ludzie ginęli, byli  bici i więzieni za walkę o demokrację i swobody obywatelskie, by teraz  ten &amp;nbsp;prawny jaruzelski złóg śmiał się z nas i nadal tępił ludzi mających  swoje odmienne zdanie, nawet błędne.&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Jako że fragment ten jest całkowicie nieprawdziwy, postanowiłem odpowiedzieć bloggerowi Łukaszowi Kasprowiczowi. Odpowiedź tę publikuję zarówno jako komentarz do wpisu autora, jak i jako post na moim blogu. &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Drogi blogerze, jeżeli zamierzasz napisać artykuł na jakiś temat, to najpierw zrób rozeznanie w sprawie, aby w razie czego nie ośmieszyć się w internecie. Ośmieszasz się bowiem pisząc, że artykuł 212 Kodeksu karnego wprowadził w czasie stanu wojennego reżim Jaruzelskiego. Nie potrzeba wiele, żeby pokazać, że tak nie było, wystarczy prześledzić historię polskich kodeksów karnych, która na dobre rozpoczyna się w 1932 roku od kodeksu Makarewicza. Już wtedy istniała tam instytucja zniesławienia w artykule 255 tego kodeksu. Był on bardzo podobny do istniejącego obecnie artykułu. &lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Kolejny przystanek to powojenny Kodeks karny z roku 1969. Występek zniesławienia został w nim spenalizowany w art. 178. W tym czasie Jaruzelski był "tylko" ministrem obrony narodowej, nie miał zbyt dużego wpływu na kształtowanie prawa karnego w Polsce. Co więcej, w 1981 roku, gdy wybuchł stan wojenny, kodeks karny ze zniesławieniem istniał już od 12 lat.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;W 1997 roku po ok. 10 latach prac, powstał kolejny kodeks karny, w którym zniesławienie także jest penalizowane w art. 212. Jak więc widzisz, nie jest to reżimowy wymysł, lecz konsekwentna polityka państwa, która chroni wszystkich obywateli przed pomówieniem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-8125002854301060223?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/8125002854301060223/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=8125002854301060223&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8125002854301060223'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8125002854301060223'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/10/paragraf-212-ciag-dalszy.html' title='Paragraf 212 ciąg dalszy'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-FcHPweeSfMk/Toz3tQ76vfI/AAAAAAAAAkI/lrK2JHd5LlA/s72-c/212KK.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-5815301359914444352</id><published>2011-09-24T23:48:00.001+02:00</published><updated>2011-09-25T12:17:08.573+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='red hot chili peppers'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Red Hot Chili Peppers - I'm With You</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ndHaqWEN_4U/Tn5P5eVnXFI/AAAAAAAAAkE/Ni5bh6iIYOA/s1600/new-red-hot-chili-peppers-album-im-with-you-album-7216-1309908193-1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-ndHaqWEN_4U/Tn5P5eVnXFI/AAAAAAAAAkE/Ni5bh6iIYOA/s320/new-red-hot-chili-peppers-album-im-with-you-album-7216-1309908193-1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;O, cieszę się, że udało mi się wstawić ten wpis jeszcze przed północą. Wprawdzie od premiery minął już prawie miesiąc, to wydaje mi się, że nie mogłem wybrać lepszego momentu na recenzję tego albumu. Dziś bowiem mija 20 lat od innej premiery. Tak, tak, 24 września 1991 roku Red Hot Chili Peppers wypuścili na rynek swój najlepszy album zatytułowany &lt;i&gt;Blood Sugar Sex Magik&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;29 sierpnia 2011 roku natomiast ukazał się ich dziesiąty album zatytułowany &lt;i&gt;I'm With You&lt;/i&gt;. Słowa te odnoszą się do nowego gitarzysty zespołu, Josha Klinghoffera, który mówi "chłopaki, jestem z wami". Czy jest?&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Album zaczyna się od solidnego uderzenia perkusji i hałasującego gitary. &lt;i&gt;Monarchy of Roses&lt;/i&gt;. Czegoś takiego w zespole jeszcze nie było (podobno było na One Hot Minute, ale nie słucham tej płyty). Od razu słychać, że zapowiada się najlepiej nagrana przez Chada Smitha godzina. Josh także nie próżnuje, a robienie hałasu idzie mu zdecydowanie dobrze. Ale nie tylko to. W innych kawałkach, jak np. &lt;i&gt;Meet Me at the Corner&lt;/i&gt; pokazuje, że dobrze czuje się też w delikatnym, miękkim stylu, znanym z &lt;i&gt;By The Way&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Zdecydowanym plusem tego albumu jest świetnie zgrana sekcja rytmiczna. Chad i Flea świetnie się rozumieją, uzupełniają, grają jak świetnie skalibrowany szwajcarski zegarek. Wpływ na to może mieć fakt, że nie ma z nimi już Johna Frusciante, którego gra w pewnym momencie zdominowała cały zespół, zwłaszcza na koncertach. Teraz jednak występny na żywo to popis tych dwóch panów oraz Anthony'ego Kiedisa, który brał chyba jakieś lekcje śpiewu, gdyż idzie mu zdecydowanie lepiej. Poza tym wydaje się on jedynym punktem stałym w zespole, którego styl nie ewoluował zbytnio przez ostatnie 10 lat.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Oczywiście musi być łyżka dziegciu w beczce miodu. Na płycie oprócz piosenek zdecydowanie dobrych, jak &lt;/span&gt;&lt;i style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Monarchy of Roses, Factory of Faith, Did I Let You Know&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;, singlowe &lt;/span&gt;&lt;i style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;The Adventures of Rain Dance Maggie &lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;czy świetna ballada &lt;/span&gt;&lt;i style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Meet me at the corner&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;, są też utwory dość miałkie, takie, które nie zapadają w ucho. Nie potrafię np. zanucić ani fragmentu &lt;/span&gt;&lt;i style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Ethiopii&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; czy &lt;/span&gt;&lt;i style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Even You, Brutus&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;. Z pewnością nie jest to album, który po pierwszym przesłuchaniu wywołuje reakcji w stylu "o tak! najlepsza płyta w historii zespołu!", nie. Jest to album, do którego zdecydowanie trzeba dojrzeć i porzucić myśli "zespół skończył się na Blood Sugar". Nie. &lt;/span&gt;&lt;i style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;I'm With You&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; to zdecydowany krok naprzód. Red Hot Chili Peppers połączyli to co było w nich w czasie nagrywanie albumu z 1991 roku, momentami brzmi jak odrzuty z &lt;/span&gt;&lt;i style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Californication&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;, innym razem jak fragmenty &lt;/span&gt;&lt;i style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;One Hot Minute&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; czy &lt;/span&gt;&lt;i style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;By the way&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;. Można nawet założyć, że zespół połączył wszystko, co w nim najlepsze (oprócz gry Johna, który pewnie nie wróci drugi raz do zespołu) i stworzył dzięki temu nową jakość. Może o tym świadczyć nawet okładka i książeczka, która są zupełnie różne od tego, co papryczki serwowały nam przez ostatnie 27 lat istnienia. Jednak wydaje mi się, że będzie można to ocenić dopiero po nagraniu kolejnego albumu z Joshem Klinghofferem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-5815301359914444352?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/5815301359914444352/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=5815301359914444352&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/5815301359914444352'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/5815301359914444352'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/09/red-hot-chili-peppers-im-with-you.html' title='Red Hot Chili Peppers - I&apos;m With You'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ndHaqWEN_4U/Tn5P5eVnXFI/AAAAAAAAAkE/Ni5bh6iIYOA/s72-c/new-red-hot-chili-peppers-album-im-with-you-album-7216-1309908193-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-6624657969224959006</id><published>2011-09-23T21:18:00.000+02:00</published><updated>2011-09-23T21:18:40.882+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><title type='text'>Bye, bye, Albert?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-P3r8Tj1j-rA/TnzbSKFFadI/AAAAAAAAAkA/KIc0ub7wH20/s1600/Einstein_patent_office.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-P3r8Tj1j-rA/TnzbSKFFadI/AAAAAAAAAkA/KIc0ub7wH20/s320/Einstein_patent_office.jpg" width="305" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ok, dzisiaj coś ciekawszego niż bzdurne dyskusje na temat jakiegoś głupiego przepisu prawnego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Poniższy wpis należy traktować z przymrużeniem oka, jako że nie mam zbytniego pojęcia o fizyce. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W 1905 roku nikomu nieznany urzędnik patentowy ze Szwajcarii opublikował pracę &lt;i&gt;O elektrodynamice ciał w ruchu&lt;/i&gt; opisującą teorię, która poprzez nowe spojrzenie na czas i przestrzeń, rozwiązywała obserwowaną niezależność prędkości światła od obserwatora, wprowadzała związek między masą a energią. Ta teoria znana jest dziś jako szczególna teoria względności, a ów młody fizyk nazywał się Albert Einstein. Według tej teorii przy prędkości światła ciało posiadające masę większą od zera powinno mieć nieskończoną energię, dlatego też niemożliwe jest rozpędzenie żadnego ciała do tej prędkości. Mogą ją natomiast osiągać fotony, gdyż nie posiadają one masy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Następnie w 1956 roku potwierdzono istnienie neutrin, cząstek elementarnych o bliskiej zeru masie spoczynkowej. Skoro więc mają jakąś minimalną masę, to, według szczególnej teorii względności, nie mogą osiągnąć prędkości światła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Przenosimy się teraz w czasie do roku 2011, kiedy to dr Antonio Ereditato wysłał z ośrodka CERN w Szwajcarii kilka neutrin do innego ośrodka naukowego w Gran Sasso we Włoszech. Neutrina odbyły tę podróż (732 km) w czasie 0,0024 sekundy. Pokonały tę odległość szybciej o 0,00000006 sekundy szybciej, niż gdyby poruszały się z prędkością światła. Ponieważ wydało się to naukowcom nieprawdopodobne, sprawdzili oni czy nie popełnili jakiegoś błahego błędu, następnie poszukali błędów poważniejszych. Nic nie znaleźli. Test powtórzono 16 tysięcy razy i poproszono o wykonanie podobnego doświadczenia w innych ośrodkach naukowych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;Jeśli wyniki tych badań się potwierdzą, to możliwe, że trzeba będzie przebudować znaczną część wiedzy dotyczącej współczesnej fizyki, nie wspominając już o tym, że przekroczenie prędkości światła otwiera naukowcom furtkę do wynalezienia wehikułu czasu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-6624657969224959006?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/6624657969224959006/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=6624657969224959006&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/6624657969224959006'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/6624657969224959006'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/09/bye-bye-albert.html' title='Bye, bye, Albert?'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-P3r8Tj1j-rA/TnzbSKFFadI/AAAAAAAAAkA/KIc0ub7wH20/s72-c/Einstein_patent_office.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-5130101230283829538</id><published>2011-09-06T19:15:00.002+02:00</published><updated>2011-09-06T19:23:17.756+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prawo'/><title type='text'>Paragraf 212</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-9SaoT1eDKtQ/TmZTcFqpIPI/AAAAAAAAAj0/NwuXra30ReA/s1600/212KK.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-9SaoT1eDKtQ/TmZTcFqpIPI/AAAAAAAAAj0/NwuXra30ReA/s1600/212KK.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Niedawno powstała kampania społeczna na rzecz wykreślenia art. 212 Kodeksu karnego. Kampanię prowadzą Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Izba Wydawców Prasy oraz Stowarzyszenie Gazet Lokalnych. Organizatorzy akcji mówią: "Chcemy zniesienia więzienia za słowo". Warto przyjrzeć się bliżej temu artykułowi.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;div class="t4"&gt;&lt;b&gt;Art.&amp;nbsp;212.&lt;/b&gt;&amp;nbsp;§&amp;nbsp;1.&amp;nbsp;Kto pomawia inną osobę, grupę  osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą  osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą  poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania  potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.&lt;/div&gt;&lt;div class="t4"&gt;§&amp;nbsp;2.&amp;nbsp;Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Warto jeszcze sprawdzić słownikowe znaczenie słowa "pomówienie". Według słownika internetowego PWN pomówienie to wypowiedź, w której ktoś &lt;b&gt;bezpodstawnie&lt;/b&gt; oskarża kogoś.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Jak wyjaśnia prof. Andrzej Marek w podręczniku prawa karnego, treścią pomówienia mogą być &lt;b&gt;właściwości &lt;/b&gt;(np. niekompetencja, alkoholizm, zboczenie seksualne) lub &lt;b&gt;sposób postępowania &lt;/b&gt;(np. sprzedajność funkcjonariusza, utrzymywanie kontaktów ze światem przestępczym), które mają charakter poniżający w opinii publicznej albo podrywający zaufanie społeczne. Innymi słowy, jeśli od danej osoby oczekuje się pewnego etosu postępowania, to pomówieniem będzie wypowiedź, która wskazuje na nie przestrzeganie tego etosu. Przykładowo: dziennikarz lokalnej gazety pisze artykuł, w którym opisuje sprzedajność sędziego Sądu Rejonowego. Od sędziów wymaga się, oprócz spełnienia odpowiednich kryteriów, także nieskazitelnego charakteru, co w praktyce może oznaczać właśnie odporność na korupcję itp. Tymczasem gazeta lokalna publikuje artykuł, w którym mieszkańcy mogą przeczytać, że sędzia X orzeka na korzyść jednej ze stron za odpowiednią opłatą.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;W tym przypadku art. 212 Kodeksu karnego przewiduje sankcję. Art. 213 przewiduje natomiast kontratyp:&lt;/div&gt;&lt;blockquote style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Art.&amp;nbsp;213.&lt;/b&gt;&amp;nbsp;§&amp;nbsp;1.&amp;nbsp;Nie ma przestępstwa określonego w art. 212 § 1, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy.  &lt;br /&gt;&lt;div class="t4" id="jr896" title="a213§2"&gt;§&amp;nbsp;2.&amp;nbsp; Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 212 § 1 lub 2, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut:&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr897" title="a213§2p1"&gt;&lt;span class="tabulatory"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;1)&lt;span class="tabulatory"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;dotyczący postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub&lt;/div&gt;&lt;div class="tm" id="jr898" title="a213§2p2"&gt;&lt;span class="tabulatory"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;2)&lt;span class="tabulatory"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;służący obronie społecznie uzasadnionego interesu.&lt;/div&gt;&lt;div class="tj" id="na954"&gt;Jeżeli zarzut dotyczy życia  prywatnego lub rodzinnego, dowód prawdy może być przeprowadzony tylko  wtedy, gdy zarzut ma zapobiec niebezpieczeństwu dla życia lub zdrowia  człowieka albo demoralizacji małoletniego.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Według art. 213 dziennikarz nie popełniłby przestępstwa, jeżeli artykuł byłby prawdziwy i służyłby obronie społecznie uzasadnionego interesu. Można przyjąć, że punkt 2 paragrafu 2 art. 213 w tym wypadku zostałby wypełniony, gdyby tylko informacja o sprzedajności sędziego była prawdziwa. Przyjmujemy natomiast, że nie jest, sędzia jest wzorem, a dziennikarz napisał pomawiający artykuł, ponieważ kilka lat temu przegrał sprawę, w której orzekał wspomniany sędzia X.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Mam nadzieję, że już w tej chwili widać mniej więcej do jakich nadużyć może prowadzić wykreślenie artykułu 212 z Kodeksu. Jeśli ktoś wciąż ma wątpliwości to jedziemy dalej.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Działacze Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka twierdzą, że odpowiedzialność za pomówienie może być skutecznie dochodzona na drodze procesu cywilnego na podstawie art. 23 w zw. z art. 24 Kodeksu cywilnego. I mają rację, jednak odpowiedzialność cywilna ma zupełnie inny charakter, jest ona oparta wyłącznie na krzywdzie, której doznał poszkodowany (ten, którego dobra osobiste zostały naruszone). Odpowiedzialność karna ma natomiast charakter ogólny, ma na celu ochronę nie tylko praw konkretnej (pomówionej) osoby, ale także prawa społeczeństwa do rzetelnej informacji. Można poza tym wyobrazić sobie sytuację, w której bogata osoba prowadząca gazetę, telewizję czy radio publikuje pomawiające informacje. Pomówiony wytacza proces o naruszenie dóbr osobistych i wygrywa. Właściciel środka przekazu zobowiązany jest do przeprosin, sprostowania w takiej samej formie, w jakiej nastąpiło pomówienie, oraz wpłaty odpowiedniej kwoty na cel społeczny. Wracając do naszego przykładu sędziego, jeśli zostałby on pomówiony już na tytułowej stronie gazety wielkim nagłówkiem "Sędzia X bierze pieniądze za korzystne wyroki", to w takiej samej formie powinno nastąpić sprostowanie. W praktyce wygląda to natomiast tak, że pojawia się notka na stronie 5 lub 17 (nieistotne), która zajmuje 5x10 cm. Natomiast wpłata kilku czy nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych dla osoby, która rocznie zarabia setki tysięcy, to jak pstryknięcie palcami. Natomiast dobre imię odzyskać jest naprawdę trudno i podejrzewam, że powrót do dawnej świetności zdarza się rzadko, znając mentalność ludzi, którzy "swoje wiedzą". Łatwo można zauważyć, jak zwiększy się siła oddziaływania Czwartej Władzy jaką są media, jeżeli art. 212 zostanie usunięty. &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Powstaje zatem pytanie: co z prawem do krytyki osób pełniących ważne funkcje publiczne (polityków, członków władz rządowych i samorządowych, funkcjonariuszy organów ścigania itp.). Prawo to służy realizacji funkcji społecznej kontroli, dzięki której można ujawnić wiele afer, nadużyć, a świadomość społecznej kontroli stanowi także funkcję prewencyjną przed takimi nadużyciami. Jednak nad tym wszystkim musi istnieć prawnokarna ochrona przed publikowaniem czy rozgłaszaniem fałszywych informacji mających charakter pomówień.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Organizatorzy akcji mówią - chcemy znieść karę więzienia za słowa - i powołują się właśnie na wolność słowa. Owszem, wolność słowa to jedno i nikt dziennikarzom nie zabrania krytykowania np. pracy polityków. Właściwie robią to cały czas. Jeśli tylko ta krytyka jest konstruktywna i oparta na prawdziwych informacjach, to nie ma problemu. Jest to nawet bardzo potrzebne, aby świadomość społeczeństwa dotycząca pracy różnych organów była na wysokim poziomie. Problem pojawia się, gdy dziennikarze zapominają o etosie swojego zawodu i swoje wypowiedzi opierają na informacjach z niepewnych źródeł, nierzetelnie sprawdzonych, fałszywych itp. Wtedy, w opozycji do wolności słowa, stoi wolność od pomówień drugiego człowieka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span id="intertext_2"&gt;W ocenie organizatorów akcji jednym z  najważniejszych argumentów za wykreśleniem art. 212 jest to, że  dziennikarze lub zaangażowani społecznie obywatele boją się o niektórych  tematach pisać, mówić, żeby nie narazić się na odpowiedzialność karną.  Ich zdaniem, z odpowiedzialnością z art. 212 - poza możliwością  pozbawienia wolności - wiążą się inne dolegliwości natury prawnej, np.  możliwość tymczasowego aresztowania, wysokie koszty postępowania, a  także wpis do rejestru skazanych.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Takie coś można przeczytać w artykule dotyczącym powstania kampanii. Może zatem bojaźliwi dziennikarze powinni w większej mierze opierać swoje publikacje właśnie na rzetelnych informacjach, wstrzymywać się z publikacją wrażliwych materiałów np. do zakończenia procesów sądowych osób, o których ma powstać artykuł itd. Panie i Panowie Redaktorzy muszą zdać sobie sprawę z faktu, że są ogromną siłą, która kształtuje nastroje i poglądy społeczne milionów ludzi, spoczywa więc na nich wielka odpowiedzialność, podobnie jak na ludziach, o których piszą. Dlatego też powinni ponosić karną odpowiedzialność za zniszczenie czyjegoś życia przez znaczące obniżenie czci obywatelskiej, społecznego zaufania itp. Ponadto kodeks karny faworyzuje nieizolacyjne kary, w związku z czym najczęściej orzekane są grzywny czy kary pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Te dwa elementy - cześć obywatelską i społeczne zaufanie do osoby - można porównać do deski. Każde pomówienie to gwóźdź, który wbija się w deskę. Proces, czy to cywilny z art. 23 KC, czy karny z art. 212 KK, usuwa wprawdzie gwóźdź, jednak po gwoździu pozostaje dziura. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bibliografia:&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;1. Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny. (Dz. U. z dnia 2 sierpnia 1997 r.)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;2. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Ustawa&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt; z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;(Dz. U. z dnia 18 maja 1964 r.)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;3. A. Marek, &lt;/span&gt;&lt;i style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Prawo karne&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;, wyd. 8, Warszawa 2007, Nb.88, Wydawnictwo C.H. Beck &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-5130101230283829538?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/5130101230283829538/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=5130101230283829538&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/5130101230283829538'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/5130101230283829538'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/09/paragraf-212.html' title='Paragraf 212'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-9SaoT1eDKtQ/TmZTcFqpIPI/AAAAAAAAAj0/NwuXra30ReA/s72-c/212KK.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-389435769364051985</id><published>2011-08-17T15:26:00.001+02:00</published><updated>2011-08-17T16:23:32.000+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='logika'/><title type='text'>Odwaga i odpowiedzialność</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-b4tkoe11x0E/TkvBbjGyMFI/AAAAAAAAAjs/LhShmrm4DuA/s1600/benzyna.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="257" src="http://3.bp.blogspot.com/-b4tkoe11x0E/TkvBbjGyMFI/AAAAAAAAAjs/LhShmrm4DuA/s320/benzyna.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Niedawno w radio pojawiły się reklamy wyborcze Prawa i Sprawiedliwości. Jedna z nich jest szczególnie ciekawa, ale nie ze względu na poruszony w niej problem, ale ze względu na wypowiedź prezesa partii, Jarosława Kaczyńskiego. Na początku dwoje ludzi narzeka na rosnące ceny benzyny, która za rządów PiSu kosztowała około 4 zł i wtedy to Donald Tusk straszył, że benzyna może zdrożeć do 5 zł. Reklama przedstawia się następująco:&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;- Oni chyba powariowali, ty wiesz, że benzyna jest już po 5,40?&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;- No to nie wiem jak my to ogarniemy.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;- A pamiętasz, jak 4 lata temu wyjeżdżaliśmy i litr był po 4 zł?&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;- I Tusk wtedy straszył, że za Kaczyńskiego będzie po 5 zł. Ciekawe co teraz wymyśli.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;- A ma być jeszcze drożej.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;- No co ty, 7-8 złotych? Kto to wytrzyma?&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;- Szkoda gadać.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;W tym miejscu do reklamy włącza się prezes Kaczyński, który mówi:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;"Ponad połowa ceny benzyny to podatki. Rząd może je zmniejszyć. Ja obniżyłbym akcyzę, przez co spadłyby ceny benzyny. Ale do tego potrzeba odwagi i odpowiedzialności."&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Najpierw powiem o oczywistych oczywistościach, na koniec pokażę ciekawy przekaz podprogowy jaki niesie ten spot wyborczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Po pierwsze - na ceny paliw w najmniejszym stopniu wpływa polityka rządu, ale sytuacje na światowych rynkach, polityczne problemy eksporterów ropy naftowej, kursy walut itp. Najlepszym przykładem tego niech będzie tabelka przedstawiająca wzrost cen w krajach europejskich w latach 2007-2008.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-P98Q16SJh3o/Tku9no1sohI/AAAAAAAAAjo/6krntMrB7ZI/s1600/maj_art716_11032008_2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="241" src="http://1.bp.blogspot.com/-P98Q16SJh3o/Tku9no1sohI/AAAAAAAAAjo/6krntMrB7ZI/s320/maj_art716_11032008_2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Z pewnością duży wzrost cen benzyny w Belgii, Holandii, a także oleju napędowego w Danii i we Włoszech to wina rządu Donalda Tuska.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Kolejną sprawą jest to, że obniżenie akcyzy tylko pozornie zmniejszyłoby cenę. Przy obecnych stawkach stacje benzynowe narzucają niższą marżę, żeby utrzymywać w miarę konkurencyjne ceny (nie wszędzie litr benzyny kosztuje 5,40 zł, jak mówi pan w reklamie, wczoraj np. zatankowałem za 5,14 zł, a z pewnością znalazłbym jeszcze taniej). Natomiast w przypadku obniżenia akcyzy, sprzedawcy narzuciliby wyższe marże argumentując to tym, że przecież ceny pozostają na tym samym poziomie, a dzięki temu oni mogą mieć wyższy zarobek. Taka sytuacja miała miejsce kilka lat temu i właśnie wtedy właściciele podnieśli marże, które były na minimalnym poziomie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Kolejną kwestią jest fakt, że Polacy nie potrafią jeździć oszczędnie. Łatwo jest narzekać na ceny paliw, gdy pędzi się 160 km/h autostradą i samochód pali 15 litrów benzyny na 100 km, podczas gdy przy 110 km/h paliłby tylko 10 litrów. Bezmyślna i bezrefleksyjna jazda prowadzi do jeszcze większego zdenerwowania. Także tankowanie "za 50 zł" może nie tylko zwiększać zużycie (tak jest w istocie), ale prowadzi też do szybszego zużywania się niektórych elementów, takich jak pompa paliwowa. Polak jednak myśli, że częste tankowanie za 50 zł jest tańsze. Wystarczy rzucić palenie (standardowa paczka dziennie) i już w miesiącu mamy bak benzyny za darmo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Na koniec obiecany smaczek. Prezes Kaczyński mówi: "Ja &lt;b&gt;obniżyłbym &lt;/b&gt;akcyzę, przez co spadłyby ceny benzyny. Ale do tego potrzeba &lt;b&gt;odwagi&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;odpowiedzialności&lt;/b&gt;." Wprawne ucho usłyszy tutaj delikatnie zakamuflowany komunikat. Jarosław Kaczyński &lt;b&gt;obniżyłby&lt;/b&gt; akcyzę, ale nie &lt;b&gt;obniży&lt;/b&gt;, gdyż brakuje mu odwagi i odpowiedzialności. Dlatego też nie zachęcam do głosowania na partię Jarosława Kaczyńskiego, człowieka, który sam przyznaje się do braku odwagi i odpowiedzialności. I to w ogólnopolskiej reklamie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Niemniej jednak obniżenie akcyzy spowodowałoby zmniejszenie wpływów do budżetu państwa, a co za tym idzie - obniżenie wydatków lub zwiększenie deficytu. A przecież na wysoki deficyt narzekał kto? Sami zgadnijcie. Ponadto obniżenie akcyzy byłoby gestem świadczącym o braku odwagi (obniżę, bo inaczej na mnie nie zagłosują) i odpowiedzialności (obniżę, chociaż przez to ucierpi stan finansów państwa).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-389435769364051985?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/389435769364051985/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=389435769364051985&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/389435769364051985'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/389435769364051985'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/08/odwaga-i-odpowiedzialnosc.html' title='Odwaga i odpowiedzialność'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-b4tkoe11x0E/TkvBbjGyMFI/AAAAAAAAAjs/LhShmrm4DuA/s72-c/benzyna.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-6550977542284045280</id><published>2011-08-06T17:30:00.002+02:00</published><updated>2011-08-06T17:37:51.425+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prawo'/><title type='text'>Kara śmierci po katolicku</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-lqd8y5f9PiI/Tj1d7WQf1WI/AAAAAAAAAjk/y-S0bZydZFQ/s1600/iluminacja.sredniowieczna.tempera.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-lqd8y5f9PiI/Tj1d7WQf1WI/AAAAAAAAAjk/y-S0bZydZFQ/s320/iluminacja.sredniowieczna.tempera.jpg" width="197" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Słyszałem niedawno oburzone głosy, że Katechizm Kościoła Katolickiego zezwala na stosowanie kary śmierci. Przyznam, że taka informacja mnie też trochę poruszyła, gdyż powstaje w takiej sytuacji dysonans. Z jednej strony Kościół broni życia w każdej formie nie dopuszczając ani aborcji, ani eutanazji, ani nawet zapłodnienia in vitro, argumentując to tym, że życie jest dane przez Boga i nikt, oprócz niego, nie może tego życia zakończyć. Z drugiej strony są głosy: Kościół nie sprzeciwia się karze śmierci, skandal! Aby nie powtarzać bezmyślnie tego frazesu, postanowiłem sprawdzić, jak sprawy stoją w Katechizmie. To co przeczytałem nie tylko nie zbiło mnie z nóg, ale też zgodne jest z moim racjonalnym światopoglądem. Otóż w KKK możemy wyczytać:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Uprawniona obrona może być nie tylko prawem, ale poważnym obowiązkiem  tego, kto jest odpowiedzialny za życie drugiej osoby. Obrona dobra  wspólnego wymaga, aby niesprawiedliwy napastnik został pozbawiony  możliwości wyrządzania szkody. Z tej racji prawowita władza ma obowiązek  uciec się nawet do broni, aby odeprzeć napadających na wspólnotę  cywilną powierzoną jej odpowiedzialności.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; (KKK 2265)&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Wynika z tego jasno nie tylko możliwość obrony koniecznej, ale także obowiązek obrony cudzego dobra w sytuacji, w której ktoś chce tego dobra pozbawić. Zatem w sytuacji gdy przestępca jest na dobrej drodze do zabicia osoby, policjant, którego obowiązkiem jest ochrona życia ludzkiego, może przestępcę zabić, jeżeli jest to jedyna w danej chwili dostępna możliwość ochrony dobra - w tej sytuacji ludzkiego życia, które jest najwyżej chronionym dobrem osobistym.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;W dalszej części możemy przeczytać:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;dl style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;dd&gt;Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni  udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania  kary śmierci, &lt;b&gt;jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej  ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem.&lt;/b&gt;&lt;/dd&gt;&lt;dd&gt;Jeżeli jednak środki bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania  bezpieczeństwa osób przed napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do  tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami  dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej.&lt;/dd&gt;&lt;dd&gt;Istotnie dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje  państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją  popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki  absolutnej konieczności usunięcia winowajcy "są bardzo rzadkie, a być  może już nie zdarzają się wcale". (KKK 2267)&lt;/dd&gt;&lt;/dl&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Ważny jest pogrubiony fragment, który wskazuje najważniejszą w tym przepisie okoliczność - brak dostępności innych skutecznych środków ochrony życia ludności przed napastnikiem. W dalszej części tego fragmentu wyraźnie preferowane są bezkrwawe sposoby odseparowania bandytów od społeczeństwa, a także podkreślony jest fakt, że w dzisiejszych realiach absolutna konieczność eliminacji winowajców nie zdarzają się lub są bardzo rzadkie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Jak więc widać, stanowisko Kościoła dotyczące stosowania kary śmierci nie kłóci się z postawą tej instytucji w kwestii aborcji czy eutanazji. Wciąż ludzkie życie stoi na najwyższym miejscu w hierarchii wartości, a kara ta ma być stosowana w wypadkach, gdy jest jedyną opcją - obecnie dotyczy to sytuacji obrony koniecznej czy też działania organów chroniących ludność cywilną, działających na podstawie i w granicach prawa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-6550977542284045280?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/6550977542284045280/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=6550977542284045280&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/6550977542284045280'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/6550977542284045280'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/08/kara-smierci-po-katolicku.html' title='Kara śmierci po katolicku'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-lqd8y5f9PiI/Tj1d7WQf1WI/AAAAAAAAAjk/y-S0bZydZFQ/s72-c/iluminacja.sredniowieczna.tempera.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-3371519595642825012</id><published>2011-07-17T21:25:00.000+02:00</published><updated>2011-07-17T21:25:26.995+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='red hot chili peppers'/><title type='text'>The Adventures of Rain Dance Maggie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ziXgq4bnv9A/TiM3EnVrcrI/AAAAAAAAAjM/N2SvdkedVnU/s1600/282187_10150260772263919_8335563918_7552073_7253257_n.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-ziXgq4bnv9A/TiM3EnVrcrI/AAAAAAAAAjM/N2SvdkedVnU/s320/282187_10150260772263919_8335563918_7552073_7253257_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Na nowości od Red Hot Chili Peppers nie trzeba było czekać tak długo jak na Blinka, gdyż Stadium Arcadium ukazała się w 2006 roku. 5 lat to jednak dość dużo i wiele się przez ten czas wydarzyło, a najważniejsze jest to, że z zespołu odszedł John Frusciante, a jego miejsce zajął Josh Klinghoffer - przyjaciel zespołu, występował z nimi jak drugi gitarzysta podczas ostatniej trasy - wybór więc był dość oczywisty. 30 sierpnia ukaże się album Papryczek zatytułowany &lt;i&gt;I'm With You&lt;/i&gt;, a pierwszy singiel można usłyszeć już teraz, a od jutra będzie on w sprzedaży internetowej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Przyznam, że podchodziłem do nowego wydawnictwa z pewną dozą niepokoju, który pojawił się z dwóch powodów. Pierwszym był fakt zmiany gitarzysty. Drugim było uwielbienie niektórych członków zespołu do muzyki elektronicznej i wykonawców takich jak Burial. Obawiałem się, że zespół może podążyć tą drogą, a to zapewne nie spodobałoby mi się. Także nowe podejście do tworzenia piosenek mogło zmienić ich styl - zespół w wywiadach podkreślił, że odeszli od spontanicznego jammowania, a zaczęli bardziej tworzyć muzykę od początku, wręcz na papierze. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;i&gt;The Adventures of Rain Dance Maggie &lt;/i&gt;delikatnie rozwiało wszelkie moje obawy. Nastawiam się, że album będzie dobry tak, jak ten kawałek. Oczywiście nie jest to arcydzieło na miarę utworów z &lt;i&gt;Blood Sugar Sex Magik &lt;/i&gt;czy &lt;i&gt;Californication&lt;/i&gt;, jednak jest wszystko, co do tej pory charakteryzowało Chili Peppers - solidna linia basu, standardowy wokal Kiedisa i tekst o dziewczynie. Tylko nowa gitara delikatnie się wyłamuje, jest bardziej zachowawcza i przyczajona w tle, ale efekt jest całkiem zadowolający. Teraz trzeba czekać do końca wakacji na całość. Premiera &lt;i&gt;I'm With You &lt;/i&gt;30 sierpnia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://soundcloud.com/kroq/red-hot-chili-peppers-the/s-CrrWW"&gt;The Adventures of Rain Dance Maggie&lt;/a&gt; &amp;lt;--- &lt;/i&gt;posłuchasz tutaj &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-3371519595642825012?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/3371519595642825012/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=3371519595642825012&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/3371519595642825012'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/3371519595642825012'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/07/adventures-of-rain-dance-maggie.html' title='The Adventures of Rain Dance Maggie'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ziXgq4bnv9A/TiM3EnVrcrI/AAAAAAAAAjM/N2SvdkedVnU/s72-c/282187_10150260772263919_8335563918_7552073_7253257_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-2892889613559282223</id><published>2011-07-15T16:26:00.000+02:00</published><updated>2011-07-15T16:26:41.130+02:00</updated><title type='text'>Up All Night</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-QxMRVYWe8kQ/TiBOCix5rvI/AAAAAAAAAjI/51Q7ULwiVSs/s1600/57162-bigthumbnail.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-QxMRVYWe8kQ/TiBOCix5rvI/AAAAAAAAAjI/51Q7ULwiVSs/s320/57162-bigthumbnail.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Jako dawny big fan muszę o tym napisać. Dzisiaj o godzinie 2.00 czasu polskiego miała miejsce premiera nowego utworu Blink-182 - &lt;i&gt;Up All Night&lt;/i&gt;. Jest to zapowiedź pierwszego od 2003 albumu zespołu, który rozpadł się w roku 2005.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Po wydaniu albumów przez nowopowstałe po rozpadzie Blinka - Angels &amp;amp; Airwaves i +44 - spodziewałem się, że nowy Blink będzie bardziej trzymał stylistykę AVA. Tutaj zaskoczenie - &lt;i&gt;Up All Night&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;pasuje bardziej na dość stary album Box Car Racer. Zapowiada to nawet niezły album. Szkoda, że wydanie go zajmuje chłopakom tyle czasu (zapowiadany był pierwotnie na jesień 2009), emocje związane z powrotem zespołu już opadły i nie sądzę, żebym przyjął go jakoś bardzo entuzjastycznie. Niemniej będzie to zapewne ciekawa podróż sentymentalna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://kroq.radio.com/2011/07/14/blink-182-world-premiere-first-new-track-in-almost-a-decade-up-all-night/2/"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;i&gt;Up All Night&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - &lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;tutaj do przesłuchania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-2892889613559282223?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/2892889613559282223/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=2892889613559282223&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/2892889613559282223'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/2892889613559282223'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/07/up-all-night.html' title='Up All Night'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-QxMRVYWe8kQ/TiBOCix5rvI/AAAAAAAAAjI/51Q7ULwiVSs/s72-c/57162-bigthumbnail.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-121828267168843951</id><published>2011-07-13T23:10:00.001+02:00</published><updated>2011-07-13T23:14:08.212+02:00</updated><title type='text'>Piotr Dola</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-eHn5_gLTLE0/Th4KeryRCNI/AAAAAAAAAjE/O8w9DG1RfQI/s1600/Dola.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="272" src="http://1.bp.blogspot.com/-eHn5_gLTLE0/Th4KeryRCNI/AAAAAAAAAjE/O8w9DG1RfQI/s320/Dola.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;W pewnym niewielkim miasteczku mieszkał sobie niejaki Piotr Dola. Od dziecka był bardzo ambitny, dlatego też wyjechał na studia do Paryża. Tam zdobył wykształcenie, zdobył stopień doktora i zdecydował się wrócić w rodzinne strony. Po powrocie budził zachwyt wśród swoich ziomków, błyszczał na salonach. Wszyscy traktowali go z powagą i szacunkiem. Piotr opowiadał różne przygody z czasów swojego życia studenckiego w olbrzymim mieście, a ludzie słuchali go z zaciekawieniem. Jednak po pewnym czasie jego opowieści zaczęły męczyć jego pobratymców. Ponieważ Piotr chciał zachować w sobie coś francuskiego, kazał mówić do siebie Pierre. Po wielu, wielu latach w języku utrwaliło się słowo &lt;i&gt;pierdoła &lt;/i&gt;utworzone od imienia i nazwiska Piotra Doli. A gdy ktoś opowiada różne nudne i przebrzmiałe historyjki mówi się, że ten ktoś &lt;i&gt;pierdoli.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;To tyle tytułem wznowienia blogowania. Zapraszam do czytania kolejnych wpisów.&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-121828267168843951?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/121828267168843951/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=121828267168843951&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/121828267168843951'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/121828267168843951'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/07/piotr-dola.html' title='Piotr Dola'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-eHn5_gLTLE0/Th4KeryRCNI/AAAAAAAAAjE/O8w9DG1RfQI/s72-c/Dola.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-8573554044222405821</id><published>2011-06-08T12:22:00.000+02:00</published><updated>2011-06-08T12:22:41.444+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moda'/><title type='text'>„Bal na Titanicu” – Zmierzch klasycznej męskiej elegancji</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-IQ1ZrdO2YEs/Te9NKZtjC7I/AAAAAAAAAiU/qkhlTODNDHo/s1600/Roman.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="269" src="http://1.bp.blogspot.com/-IQ1ZrdO2YEs/Te9NKZtjC7I/AAAAAAAAAiU/qkhlTODNDHo/s320/Roman.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Jak widać, odszedłem trochę od środowego cyklu recenzenckiego. Wydaje mi się, że dzisiejszy artykuł jest wart przedstawienia go szerszej publiczności. Po raz kolejny zapożyczam (oczywiście za zgodą) tekst z innego źródła. Tym razem jest to blog &lt;a href="http://www.szarmant.pl%20/"&gt;www.szarmant.pl&lt;/a&gt; Link do bloga na bieżąco można znaleźć poniżej w sekcji "blogroll".&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Autorem wpisu jest pan Roman Zaczkiewicz. Antropolog kultury.  Studiował na University College London, Dublin Institute of Technology  oraz Uniwersytecie Warszawskim. Jest magistrem etnologii i  antropologii kulturowej z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.  W przeszłości pracował jako badacz na University of Oxford, manager w  Bank of Ireland oraz wykładowca na Dublin Institute of Technology. W  czasie wolnym podróżnik, narciarz, elegant, tanguero oraz wielbiciel  rzeczy dobrych gatunkowo. Publikował m.in. w roczniku Polskiego  Towarzystwa Ludoznawczego Lud. Obecnie jest zastępcą redaktora  naczelnego w magazynie Świat Win i mieszka w Warszawie.  Inspiracji dla bloga szuka w złotych latach męskiej elegancji XX wieku.  Ubranie rozumie jako kalejdoskop sekretnych znaków i symboli  odzwierciedlających naszą kulturę. Uważa, że mężczyzna, zakładając  określone ubranie, może prowadzić fascynujący dialog ze światem.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Zapraszam do lektury jego bloga, którego śledzę od początku.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;*** &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;       &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Początki klasycznej męskiej elegancji są jeszcze w czasach, kiedy  monarchia była twardo osadzona w sposobie myślenia ówczesnych ludzi, a  ubiór świadczył o statusie i pozycji człowieka. Do lat 50 tych XX wieku  warstwy robotnicze oraz mieszczańskie w stroju i stylu życia chciały  naśladować elitę. Przykład szedł z góry i był następnie przejmowany  przez resztą społeczeństwa. Klasyczna męska elegancja angielskich królów  z końca XIX wieku i pierwszej połowy XX wieku doskonale wpisywała się w  ten obraz stosunków społecznych. Edward VII podczas wyścigów konnych w  Ascot zrezygnował z tradycyjnego cylindra na rzecz melonika. Na następny  dzień rzesze Anglików przyodziały meloniki, a cylindry nigdy do łask  już nie wróciły i stopniowo zanikły. Jego syn znany, jako Prince of  Wales, potem Edward VIII a po abdykacji, jako Duke of Windsor w lat 20.  XX wieku stał się ikoną męskiej elegancji i gwiazdą kultury popularnej w  … USA. Brązowe buty zamszowe z zamkniętą przyszwą (tzw. wiedenki) oraz  flanelowy szary garnitur dwurzędowy w gruby kredowy prążek noszone przez  Księcia Walii stały się Himalajami męskiej elegancji. Oprócz estetyki i  przełamania pewnych kanonów mody (buty zamszowe do garnituru) jednym z  powodów popularności Księcia była tęsknota Amerykanów za dawnym  ustrojem. Nie chodziło o jego powrót per se, ale o pewien sentymentalizm  epoki.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Po II wojnie światowej w bloku zachodnim jak i w bloku wschodnim  dokonała się symultanicznie rewolucja obyczajowa znajdujące szczególnie  swoje odbicie w ubraniu codziennym. Powodów takiego obrotu sprawy jest  kilka: brak wzorcowych kanonów mody oraz męskich ikon do naśladowania,  zanik krawiectwa miarowego oraz zatarcie się generalnie akceptowalnych  zasad dobrego smaku (zob. Flusser 2002). Spoglądając na zdjęcia z lat  30-tych XX wieku każdy z mężczyzn jest przyodziany przynajmniej w  garnitur, krawat oraz kapelusz niezależnie od pozycji i statusu. Wzory  szły od góry w dół i były powszechnie akceptowane przez społeczeństwo.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;W USA oraz Europie Zachodniej od lat 60-tych mówimy o tzw. &lt;em&gt;Peacock revolution&lt;/em&gt;  (Flusser 2002). Mężczyźni odrzucili wszelkie zasady i normy i zaczęli  ubierać się tak jak chcieli z akcentem na bycie ostentacyjnym (&lt;em&gt;peacock&lt;/em&gt;  – paw). Im bardziej demonstracyjnie i kolorowo, tym było uważane za  lepiej. Konserwatyzm i jednolitość przekazu w modzie został zastąpiony  przez silny indywidualizm oraz ekspresję własnej osobowości. W krajach  komunistycznych nacisk był z kolei na jednolity strój, uniform, którym  inteligent nie będzie wyróżniał się od robotnika. Elegancki strój był  kojarzony z II Rzeczpospolitą oraz Sanacją. W ustroju komunistycznym  kombinezon roboczy został wyniesiony na piedestał mody.&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Garnitur, kiedyś strój nieformalny używany do pracy lub na  niezobowiązujące spotkania towarzyskie stał się ubraniem wizytowym. Nie  chcę oceniać czy to dobrze czy źle, gdyż był to efekt prądów społecznych  kładących nacisk na indywidualizm i nieskrępowaną wygodę. W krajach  demokratycznych z każdej strony słyszymy nawoływania do ‘bycia sobą’,  ale mało, kto dodaje, że ‘bycie sobą’ wymaga ciężkiej i systematycznej  pracy ‘nad sobą’. Swoją cegiełkę dołożyła także masowa produkcja  odzieży, często powstałej z produktów syntetycznych. Polacy po 1989 roku  bezrefleksyjnie przejęli ten jak i szereg innych wzorców płynących z  Zachodu, ale biorąc pod uwagę niechęć do poprzedniego ustroju oraz  pragnienie wolności nie mogło być inaczej. Nie zapominajmy, że w latach  1945 – 1989 postępowała indoktrynacja społeczeństwa zabraniająca  mężczyznom wyróżniania się, a trudno tutaj o większy symbol, jakim jest  ubiór. Na forum bespoke.pl padają głosy, że teraz Polską rządzi estetyka  nietolerancyjnego chama wynikająca z utraty elit podczas II wojny  światowej i 44 lat komunizmu.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Obecnie nie istnieją już twarde reguły społeczne, które nakazywałyby  określony strój w życiu codziennym. One wciąż obowiązują podczas ważnych  uroczystości związanych z obrzędami przejścia takimi jak chrzciny,  wesela czy też pogrzeby, ale nie są tak ściśle przestrzegane jak  kiedyś.&amp;nbsp; Pęd do uniformizacji społeczeństwa został zastąpiony przez  potrzebę silnego indywidualizmu. Szukając wzorów nie patrzymy na elity  intelektualne, artystyczne czy też arystokrację. W zasadzie w ogóle  takich wzorów nie szukamy, bo żyjemy w czasach bycia sobą. Po 40 letniej  edukacji w duchu równości socjalistycznej i przejęciu zachodnich norm  po 1989 roku, nikt nie chce nikogo naśladować Każdy może ubierać się i  zachowywać według własnego widzimisię. W rezultacie, kiedy każdy  postrzega siebie, jako oryginalne indywiduum nastaje okres kulturowej  mizerii. Gwiazdami na skalę krajową stały się osoby z Big Brothera i  innych reality show, które bynajmniej niczym wartościowym się nie  wyróżniają. Jakie są efekty tej pełnej dowolności w sferze ubioru oraz  zachowania, wystarczy spojrzeć na polskich mężczyzn poruszających się w  przestrzeni miejskiej. Zobacz &lt;a href="http://www.szarmant.pl/w-smokingu-na-zylecie"&gt;http://www.szarmant.pl/w-smokingu-na-zylecie&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;W Polsce AD 2011 na piedestał zostało wyniesione nie przykładanie  wagi do ubioru. Wielu mężczyzn uważa za nobilitujące nie zakładanie  marynarki i krawata; niechlujne ubieranie się w wytarty podkoszulek, źle  dopasowane spodnie i niewypastowane buty. Można się nawet pokusić o  stwierdzenie, że jest to współczesny strój przepisowy (ang. &lt;em&gt;Dress code&lt;/em&gt;).  Paradoksem naszych czasów jest to, że mężczyźni mając pełną dowolność w  ubiorze i wydając stosunkowo duże pieniądze na odzież, ubierają się  najgorzej w historii nowożytnej kultury. Normą jest byle jak i byle co, a  poprawny styl i klasyczna elegancja jest w Polsce postrzegana, jako  ekstrawagancja. Czy miejscem dla eleganta jest skansen? Czy to już  zmierzch szarmanckiego i eleganckiego gentlemana? Gentleman na Titanica  ubrany w smoking na balu, zatańczył z każdą damą. Bal jeszcze trwa, choć  góra lodowa jest tuż tuż, a jej Titanic nie mógł ominąć. Bawmy się!  ….ale prądy społeczne potrafią porwać najbardziej opornych, albo skazać  ich na egzystencję na krawędzi społeczeństwa.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-8573554044222405821?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/8573554044222405821/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=8573554044222405821&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8573554044222405821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8573554044222405821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/06/bal-na-titanicu-zmierzch-klasycznej.html' title='„Bal na Titanicu” – Zmierzch klasycznej męskiej elegancji'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-IQ1ZrdO2YEs/Te9NKZtjC7I/AAAAAAAAAiU/qkhlTODNDHo/s72-c/Roman.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-7944651762593603585</id><published>2011-06-06T15:22:00.000+02:00</published><updated>2011-06-06T15:22:39.972+02:00</updated><title type='text'>Praktyczna nauka prawa?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-e32dO5ofxj4/TezUk0W236I/AAAAAAAAAiQ/WyM4u-jrxKE/s1600/prawo.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="259" src="http://2.bp.blogspot.com/-e32dO5ofxj4/TezUk0W236I/AAAAAAAAAiQ/WyM4u-jrxKE/s320/prawo.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Na początku pragnę przeprosić moich Czytelników za tę ponad miesięczną przerwę w publikowaniu. Spowodowana była ona dużą ilością nauki przy jednoczesnym braku zainteresowania blogowaniem. Na szczęście ten etap już za mną (mam nadzieję) i powracam do w miarę regularnego pisania.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Dziś na ruszt wezmę temat nowego przedmiotu, który miałby się pojawić w szkołach (tego chciałby Minister Sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski) we wrześniu 2012 roku - praktyczna nauka prawa.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Czym właściwie miałby zajmować się taki przedmiot? Wydaje się, że powinien w jakimś, choćby najmniejszym stopniu zainteresować młodzież (przedmiot byłby nauczany w szkołach średnich) tematyką prawa, uczyć czytania przepisów, obalać istniejące mity prawne. Często słyszy się np. że rodzice muszą utrzymywać dziecko do 26 czy 27 roku życia albo że można nosić przy sobie nóż poniżej pewnej długości ostrza. Nie mówię, że powinno się uczyć młodych ludzi jak uniknąć mandatu za picie alkoholu w miejscu publicznym. Na pewno jednak powinno się zachęcić do czytania ustaw, a przede wszystkim - nauki czytania przepisów. Warto byłoby w ramach przedmiotu wprowadzić też kilka lekcji z zakresu logiki prawniczej, która przydaje się przy czytaniu i interpretacji paragrafów.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Można podnieść zarzut, że uczniowie mają i tak bardzo dużo zajęć. Wielu z nich siedzi w szkole nieraz po 40 godzin w tygodniu, to tyle, ile wynosi przeciętny tydzień pracy. Należy się jednak zastanowić nad zasadnością trzymania w szkole przedmiotu o nazwie "Religia". Wydaje się, że w dzisiejszych czasach bardziej potrzebne są informacje dotyczące prawa niż nauka eschatologii, mówić, co grozi za kradzież w sferze życia doczesnego, a nie wiecznego, a także przedstawiać przeszkody małżeńskie wynikające z Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, a nie Katechizmu Kościoła Katolickiego. Religia powinna być prowadzona w niedzielę tylko dla tych, którzy faktycznie chcą na nią chodzić, a nie w normalnym tygodniu szkolnym, kiedy zmusza się młodzież do zostawania w szkole prawie do godzin wieczornych, tudzież do wstawania w środku nocy. Wszyscy dobrze wiemy, jak wygląda nauka religii w szkołach, które nie mają religijnego charakteru (ileż to partii w karty rozegrało się na religii w gimnazjum?). Dobrze prowadzona nauka podstaw prawa z pewnością bardziej zaciekawiłaby młodych ludzi. &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Zajęcia prowadzone byłyby przez radców prawnych. Czy taki przedmiot, zwiększając prawną świadomość ludzi, mógłby doprowadzić do spadku zainteresowania korzystaniem z usług wykwalifikowanych radców i adwokatów? Nie wydaje mi się. Zakładając, że przedmiot nauczany byłby przez dwa lata po dwie godziny tygodniowo, można by przedstawić zaledwie zarys podstawowych pojęć i metod prawa i prawoznawstwa. Przy skomplikowanej sprawie spadkowej czy chęci założenia spółki wciąż nie obędzie się bez pomocy prawnika. &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Liczę, że przedmiot zostanie wkrótce wprowadzony, byłbym jeszcze bardzie rad, jeśli wyparłby on religię. Mógłbym nawet pokusić się o prowadzenie lekcji w tym zakresie, od niedawna mam lekkie parcie do nauczania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-7944651762593603585?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/7944651762593603585/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=7944651762593603585&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/7944651762593603585'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/7944651762593603585'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/06/praktyczna-nauka-prawa.html' title='Praktyczna nauka prawa?'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-e32dO5ofxj4/TezUk0W236I/AAAAAAAAAiQ/WyM4u-jrxKE/s72-c/prawo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-8847084812807973658</id><published>2011-04-27T22:25:00.000+02:00</published><updated>2011-04-27T22:25:00.030+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='todd solondz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='happiness'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Todd Solondz - Happiness</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Pulxz4LWCsk/Tbh7fdwpnVI/AAAAAAAAAhQ/J2qaxYBk0R8/s1600/happiness.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-Pulxz4LWCsk/Tbh7fdwpnVI/AAAAAAAAAhQ/J2qaxYBk0R8/s320/happiness.jpg" width="215" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Czytając w gazecie historie o pedofilach zwykle myślimy "co za świat, co za ludzie", do głowy przychodzą nam najgorsze określenia. Wyjątkiem mogą być kolejne artykuły na temat pewnego znanego reżysera. W tym przypadku wszyscy bronią delikwenta mówiąc "on po prostu chciał robić filmy, dlatego uciekł przed wymiarem sprawiedliwości". Oglądając &lt;i&gt;Happiness&lt;/i&gt; Todda Solondza widzowie wybuchali śmiechem, gdy mężczyzna robił podchody, próbując uśpić kolegę swojego syna.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Happiness&lt;/i&gt; pokazuje historie kilku Amerykanów borykających się z różnymi problemami. Jest kobieta mieszkająca w domu rodziców, szukająca miłości. Rodzina ma ją za nieudacznika i tak też jest w rzeczywistości. Oglądamy mężczyznę osiągającego szczyt tylko w trakcie pikantnych rozmów telefonicznych z nieznajomymi, niczego nie podejrzewającymi ofiarami. W końcu jest i pedofil odbywający ze swoim synem poważne rozmowy na temat seksualności.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Todd Solondz doskonale połączył elementy komedii, dramatu i filmu obyczajowego. Ktoś ładnie skomentował na serwisie Filmweb pisząc, że "reżyser wprowadza widza w najciemniejsze zakamarki ludzkiej duszy i bezczelnie zapala światło".&amp;nbsp; Tak jest w istocie, Solondz nie ukrywa, że świat pełen jest od zboczeńców takich jak dr Bill Maplewood czy Allen. Przewrotny tytuł - Szczęście - wszak bohaterowie poszukują go w najdogodniejszy dla siebie sposób. W ironiczny, zabawny, można powiedzieć nawet - cukierkowy sposób pokazuje nam robaczywy świat ludzkich preferencji. Śmiejemy się w odruchu samoobrony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-8847084812807973658?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/8847084812807973658/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=8847084812807973658&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8847084812807973658'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8847084812807973658'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/04/todd-solondz-happiness.html' title='Todd Solondz - Happiness'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Pulxz4LWCsk/Tbh7fdwpnVI/AAAAAAAAAhQ/J2qaxYBk0R8/s72-c/happiness.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-6415601503367027551</id><published>2011-04-21T17:54:00.000+02:00</published><updated>2011-04-21T17:54:29.117+02:00</updated><title type='text'>Pięknie, K****a, Pięknie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-PNufg6_cq0I/Ta8l329OIHI/AAAAAAAAAhM/8x2oOVJ4DSs/s1600/pkp.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-PNufg6_cq0I/Ta8l329OIHI/AAAAAAAAAhM/8x2oOVJ4DSs/s320/pkp.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Jadąc wczoraj pociągiem doszedłem do wniosku, że jednym z podstawowych problemów polskich kolei jest zbyt duże zróżnicowanie między cenami biletów a standardem usług nie tylko pomiędzy różnymi przewoźnikami, ale także w różnych składach tego samego dostawcy usługi. Na przykład pociągi InterRegio kursujące z Poznania do Ostrowa Wielkopolskiego, mają taki sam standard, co dawne zwykłe osobówki. Jedyna różnica jest taka, że jadą one szybciej, zatrzymując się tylko na tych stacjach, na których zatrzymują się pociągi pośpieszne. Cena biletu studenckiego z Poznania do Ostrowa Wlkp. (115 km) to 11,76 zł. Za podróż z Warszawy Centralnej do Łodzi Fabrycznej (131 km) zapłacimy 12,74 zł. Różnica jest taka, że na Mazowszu jeździ RegioExpress, które ma znacznie lepsze pociągi. Jadąc niedawno właśnie na tej trasie, mogłem podłączyć sobie komputer i w spokoju obejrzeć film, a potem zjeść obiad za 11 zł, bez odchodzenia z miejsca. Po pociągu co jakiś czas chodzi pan z wagonu restauracyjnego, wystarczy go poprosić, a w ciągu kilku minut przyniesie nam wybrane przez nas danie. Wczoraj natomiast jechałem pociągiem TLK, a więc dawnym "pośpiesznym". Bilet kosztował 23,52 zł za 244 km. Z tymże prądu w gniazdku było tyle, co miłości u prostytutki, a na pytanie czy gdzieś są kontakty działające, pan konduktor odpowiedział "nie w tej klasie". Rozumiem więc, że musiałbym przesiąść się do klasy 1. i zapłacić za bilet 72 zł (brak zniżek), podczas gdy jadąc pociągiem RegioExpress, gdyby taki jeździł na tej trasie, zapłaciłbym około 20 zł, a standard miałbym porównywalny z tym, co można spotkać w InterCity (jechałem kilka lat temu na trasie Poznań - Warszawa, bilet z miejscówką to koszt około 70 zł). Jak więc widać, PKP to instytucja pełna paradoksów, żeby jechać w dużym komforcie, trzeba się naszukać, poczytać o poszczególnych przewoźnikach, z dużym wyprzedzeniem planować trasę itd. Nie mogłoby być tak, że wsiadamy w Szczecinie, wysiadamy w Zakopanem zaznajomieni z filmową trylogią Władcy Pierścieni, najedzeni i napojeni? Chyba przyjdzie na to jeszcze trochę poczekać.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-6415601503367027551?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/6415601503367027551/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=6415601503367027551&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/6415601503367027551'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/6415601503367027551'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/04/pieknie-ka-pieknie.html' title='Pięknie, K****a, Pięknie'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-PNufg6_cq0I/Ta8l329OIHI/AAAAAAAAAhM/8x2oOVJ4DSs/s72-c/pkp.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-2878716235505774039</id><published>2011-04-20T18:07:00.000+02:00</published><updated>2011-04-20T18:07:59.055+02:00</updated><title type='text'>Roger Waters - The Wall, Łódź 19.4.2011</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-PX9JSOvhsWg/Ta8EOxjGQqI/AAAAAAAAAhI/E1urOgmYJnY/s1600/roger_waters_thewall.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-PX9JSOvhsWg/Ta8EOxjGQqI/AAAAAAAAAhI/E1urOgmYJnY/s320/roger_waters_thewall.jpg" width="216" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po niespełna roku od zakupu biletów na jeden z dwóch łódzkich koncertów Rogera Watersa, nadszedł ten wyczekiwany z dawna dzień. Szedłem na Atlas Arenę przekonany o tym, że zobaczę wielkie show. Bywałem już na koncertach robionych z rozmachem. Jednak przedsięwzięcie byłego Floyda przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Już po pierwszych kilku dźwiękach gitary, uderzeniach perkusji wiedziałem, że będzie to najlepszy koncert w moim życiu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Właściwie nie wiem, co powinienem napisać o tym koncercie, gdyż ciężko jest znaleźć mi odpowiedni balans pomiędzy zwięzłym opowiedzeniem całości a zdradzeniem paru ciekawych szczegółów. Może więc zacznę od początku.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Roger Waters pojawił się wraz ze swoją świtą kilka minut po godzinie 20.00. Na scenę wkroczył w otoczeniu mężczyzn przebranych za niemieckich oficerów, trzymających chorągwie ze skrzyżowanymi młotkami. Przy dźwiękach &lt;i&gt;In the Flesh?&lt;/i&gt; przebrał się w niemiecki płaszcz i ciemne okulary, a swój spektakl rozpoczął w błysku sztucznych ogni i huku karabinów maszynowych. Od razu na wielkim murze, zbudowanym z kartonowych cegieł zaczęły wyświetlać się różne wizualizacje, między innymi zdjęcia ludzi, którzy zginęli w różnych wojnach - żołnierzy i cywilów. Obrazek, który wzbudził największą wesołość widowni pojawił się w czasie piosenki &lt;i&gt;Mother&lt;/i&gt;. Gdy Waters śpiewał słowa "mother, should I trust the government", po jednej stronie Muru pojawił się napis "no fucking way", po drugiej natomiast polska wersja - "nie, niech spieprzają". Przy niektórych utworach z sufitu zwisały olbrzymie marionetki-potwory, które wodziły wzrokiem po publiczności. W trakcie całej pierwszej części tytułowy Mur był budowany i stopniowo zasłaniał zespół, aż do piosenki &lt;i&gt;Goodbye Cruel World&lt;/i&gt;, w czasie której widać było tylko głównego aktora przedstawienia. Zaraz po ostatnim słowie, ostatnia cegła została "wmurowana" i tak skończyła się pierwsza część koncertu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;W przerwie na Ścianie wyświetlane były zdjęcia i dane różnych osób, które zginęły w wielu wojnach - I i II wojnie światowej, Wietnamie, Iraku, Afganistanie, w zamach terrorystycznych itp. Udało mi się dostrzec między innymi nazwisko Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Po przerwie pierwsze było oczywiście &lt;i&gt;Hey You&lt;/i&gt;. Dopiero będąc na koncercie i słuchając słów tej piosenki, a także dobiegające zza Muru "is there anybody out there" można poczuć na własnej skórze ich prawdziwy kontekst. Zwłaszcza dla kogoś, kto urodził się po europejskich przemianach ustrojowych staje się to bardziej namacalne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Kilka utworów zostało zagranych "bez zespołu", który pozostawał za ścianą. Widać było tylko Watersa, który na przykład wyjechał wraz z całym pokoikiem ze ściany i śpiewał oglądając telewizję na dużej plazmie. Po brawurowym &lt;i&gt;Comfortably Numb&lt;/i&gt; (niestety bez udziału Davida Gilmoura), w którym drugi wokalista oraz gitarzysta pojawili się nad Murem, zespół wyszedł na pierwszy plan, wszyscy ubrani w mundury. Tak pozostało już do końca. Oczywiście cały czas Mur spowity był przeróżnymi wizualizacjami, a od czasu do czasu po widowni przesuwał się szperacz, który sprawiał wrażenie, jakby widz był podglądany przez Wielkiego Brata. Nad publiką latała też wielka, zdalnie sterowana świnia, pokryta antykonsumpcjonistycznymi hasłami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Koncert zakończyło symboliczne zburzenie Muru przez samolot (po zderzeniu stanął w płomieniach). Na koniec, już na gruzach, zespół zagrał akustycznie utwór &lt;i&gt;Outside the Wall z Watersem&lt;/i&gt; na trąbce.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Domyślam, się, że jak bardzo bym się nie starał, relacja ta będzie spłycona, gdyż koncertu The Wall nie da się po prostu opisać, opowiedzieć - trzeba go zobaczyć. Pomijając już manifestacyjne przesłanie całego albumu, spektakl - bo tak trzeba nazywać to przedsięwzięcie - zapiera dech w piersiach ilością przeróżnych efektów, od dźwiękowych (dźwięk przestrzenny i wrażenie, że zaraz na nas spadnie helikopter czy inne ustrojstwo) przez obrazy wyświetlane z kilkunastu projektorów na Murze, aż po niezwyczajne rekwizyty - świnia, marionetki czy samolot.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; Cena (220 zł za  najtańszy bilet) jest naprawdę niska, jeśli się weźmie pod uwagę rozmach  przedsięwzięcia, liczbę zatrudnionych ludzi i rozbudowaną scenografię.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; Show Rogera Watersa pozostawia nieodparte wrażenie, że jest to najlepsze koncertowe widowisko jakie widziało się w życiu, i że drugiego takiego już nie będzie. Jeśli będziecie mieli okazję iść na to dzieło, nie zastanawiajcie się ani sekundy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Setlista:&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;1. In the Flesh?&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;2. The Thin Ice &lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;3. Another Brick in the Wall Part 1&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;4. The Happiest Days of Our Lives&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;5. Another Brick in the Wall Part 2&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;6. Mother&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;7. Goodbye Blue Sky&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;8. Empty Spaces&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;9. What Shall We Do Now?&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;10. Young Lust&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;11. One of My Turns&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;12. Don't Leave Me Now&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;13. Another Brick in the Wall Part 3&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;14. The Last Few Bricks&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;15. Goodbye Cruel World&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Second Set&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;16. Hey You&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;17. Is There Anybody Out There?&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;18. Nobody Home&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;19. Vera&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;20. Bring the Boys Back Home&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;21. Comfortably Numb&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;22. The Show Must Go On&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;23. In the Flesh&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;24. Run Like Hell&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;25. Waiting for the Worms&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;26. Stop&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;27. The Trial&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;28. Outside the Wall&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Encore:&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;29. Outside the Wall (Instrumental reprise; Roger on trumpet)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-2878716235505774039?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/2878716235505774039/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=2878716235505774039&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/2878716235505774039'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/2878716235505774039'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/04/roger-waters-wall-odz-1942011.html' title='Roger Waters - The Wall, Łódź 19.4.2011'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-PX9JSOvhsWg/Ta8EOxjGQqI/AAAAAAAAAhI/E1urOgmYJnY/s72-c/roger_waters_thewall.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-9076284612998062865</id><published>2011-04-19T11:57:00.000+02:00</published><updated>2011-04-19T11:57:01.460+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tatuaż'/><title type='text'>Król grypser?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-1ij9PVYN1dE/Ta1cWWCsLLI/AAAAAAAAAhE/xCxYpInsmWg/s1600/Japanese+Bird+and+Flower+Tattoo+Design+on+Back+Girl2.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-1ij9PVYN1dE/Ta1cWWCsLLI/AAAAAAAAAhE/xCxYpInsmWg/s320/Japanese+Bird+and+Flower+Tattoo+Design+on+Back+Girl2.jpg" width="214" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;W razie gdyby ktoś wciąż twierdził, że tatuaże to tylko domena więźniów:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;W środowiskach arystokratycznych i wyższych sferach towarzyskich Europy zainteresowanie tatuażem gwałtownie wzrosło, kiedy prasa londyńska doniosła o posiadaniu motywu smoka przez księcia Walii, późniejszego króla Edwarda VII (1841-1910), który podczas wizyty w Japonii poddał się zabiegowi u tamtejszego mistrza tej sztuki, Hori Cijo. Trend ten spowodował wyraźną zmianę ikonografii tatuażu: dotychczas często przypadkowe, o niespójnej tematyce i nieprofesjonalnie wykonywane motywy zastąpiły wizerunki inspirowane klasycznym malarstwem zachodnioeuropejskim, sztuką Dalekiego Wschodu, a szczególnie kunsztowną estetyką tatuażu japońskiego. Jak dowodzi A. Jelski, spowodowało to "polaryzację w ramach tatuażu, którego tradycyjny nurt, w literaturze przedmiotu nazywany podziemnym, środowiskowym, czyli przestępczym lub ludowym, funkcjonował własnym życiem i nadal był kontynuowany. Kunsztowne tatuaże, popularne w wyższych sferach, rozsławiła jeszcze prasa i literatura, kreując na nie modę w państwach Europy zachodniej, a wkrótce również w Stanach Zjednoczonych. Powstawały pierwsze studia tatuatorskie, których pionierem był David Purdy w Londynie w 1870 roku. Wprowadzenie i udoskonalenie elektrycznej maszynki do tatuowania było naturalną konsekwencją nowo powstałej mody. Spowodowało to możliwość wykonywania na ciele nawet najbardziej kunsztownych "haftów" również przez uboższe warstwy społeczne.&lt;/span&gt; (A. Jelski, &lt;i&gt;  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tatuaż)&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;Mnie tam się w zasadzie nie podobają tatuaże, ale jak ktoś lubi i usłyszy, że pewnie wyszedł z mamra, to ma teraz mocną kartę w ręce. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;Król nie grypser.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-9076284612998062865?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/9076284612998062865/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=9076284612998062865&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/9076284612998062865'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/9076284612998062865'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/04/krol-grypser.html' title='Król grypser?'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-1ij9PVYN1dE/Ta1cWWCsLLI/AAAAAAAAAhE/xCxYpInsmWg/s72-c/Japanese+Bird+and+Flower+Tattoo+Design+on+Back+Girl2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-8170606612857162898</id><published>2011-04-18T11:38:00.001+02:00</published><updated>2011-04-18T16:53:09.458+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blackfield'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koncerty'/><title type='text'>Blackfield, Kraków 15.4.2011</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qpPwDsmmxBA/TawGXE1_2UI/AAAAAAAAAhA/KLDJYtrPB3U/s1600/Blackfield_poster1.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-qpPwDsmmxBA/TawGXE1_2UI/AAAAAAAAAhA/KLDJYtrPB3U/s320/Blackfield_poster1.jpg" width="246" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;O albumie koncertowym Blackfield pisałem jakiś czas temu, następnie o ich nowej płycie, przyszedł teraz czas na relację z koncertu, który miał miejsce w piątek, 15 kwietnia (dzień wcześniej zespół grał też w Warszawie).&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Na początek sześć pięknych kompozycji zaprezentował chłopak z gitarą, pianinem i macbookiem, Mati Gavriel. Zanim zaczął grać, młodzieniec sprawiał wrażenie takiego indie-chłopca, w rurkach, kapelusiku. Gdy jednak podszedł do mikrofonu, a z głośników popłynął doskonały głos, publiczność była zachwycona. Delikatny, a zarazem donośny wokal Matiego dobrze rozgrzał krakowską gawiedź przed występem gwiazdy wieczoru.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Pierwsze dźwięki Blackfield zabrzmiały punktualnie o 21:00, natomiast zespół zaczął pojawiać się kilka minut później. W akompaniamencie smyczków, które zapowiadały pierwszy utwór, pojawili się Seffy Erati, Eran Mitelman oraz Tomer Z, a gdy już ustawili się przy swoich instrumentach, na scenę wkroczyli Steven Wilson i ubrany w gotycki żakiet ubarwiony czerwonymi diodami, co przy braku oświetlenia dawało doskonały efekt.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Zaczęli z pompą od utworu z nowej płyty - Blood. Wybór równie dobry, co Once przy promowaniu albumu Blackfield II - mocne wejście, dobra rozgrzewka. Następnie Blackfield&amp;nbsp; i potem nastąpiła udana przeplatanka, w której dominowały najnowsze kawałki, między innymi moje ulubione Rising of the tide.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Warte podkreślenia jest to, że w przeciwieństwie do koncertów sprzed kilku lat, obecnie frontmanem jest Aviv. Zwierzę sceniczne, rzuca się, skacze, kładzie, macha do publiczności itd. Wilson natomiast, ze swoją słynną mroczną miną staje blisko ludzi i się wpatruje.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Dobre jest to, że nawet utwory, które na albumach nie za bardzo mi się podobały, jak np. Go to hell, na żywo brzmią doskonale i można się przy tym nieźle bawić. Jednak przy przesłuchiwaniu płyty chyba zawsze będę ten fragment przewijać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Standardowy zestaw na bis - Hello, End of the world i Cloudy now. Sprawdzone, podoba się - nie ma sensu zmieniać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Z pewnością był to jeden z tych "koncertów życia", na które czeka się, że może się kiedyś powtórzą (Blackfield grał w Polsce w 2007 roku) i jak to się dzieje, człowiek jest bardzo szczęśliwy. Oby teraz przyjechał Wilson z solową płytą lub z Porcupine Tree. A może założy kolejny zespół?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Setlista:&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;1. Blood&lt;br /&gt;2. Blackfield &lt;br /&gt;3. Glass House &lt;br /&gt;4. Go to Hell &lt;br /&gt;5. On the Plane&lt;br /&gt;6. Pain &lt;br /&gt;7. DNA &lt;br /&gt;8. Waving &lt;br /&gt;9. Rising of the Tide &lt;br /&gt;10. Glow &lt;br /&gt;11. Once&lt;br /&gt;12. The Hole in Me &lt;br /&gt;13. Miss U&lt;br /&gt;14. Zigota&lt;br /&gt;15. Epidemic &lt;br /&gt;16. Oxygen&lt;br /&gt;17. Where Is My Love? &lt;br /&gt;18. Dissolving with the Night&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Encore:&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;19. Hello&lt;br /&gt;20. End of the World &lt;br /&gt;21. Cloudy Now&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-8170606612857162898?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/8170606612857162898/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=8170606612857162898&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8170606612857162898'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8170606612857162898'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/04/blackfield-krakow-1542011.html' title='Blackfield, Kraków 15.4.2011'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-qpPwDsmmxBA/TawGXE1_2UI/AAAAAAAAAhA/KLDJYtrPB3U/s72-c/Blackfield_poster1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-1553496128888096979</id><published>2011-04-13T22:55:00.000+02:00</published><updated>2011-04-13T22:55:12.911+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakazane imperium'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='martin scorsese'/><title type='text'>Zakazane imperium (Boardwalk Empire)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6wv9BM1NzHc/TaYNl-DuYsI/AAAAAAAAAgs/WoiMF9tofQY/s1600/7wsn7l.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-6wv9BM1NzHc/TaYNl-DuYsI/AAAAAAAAAgs/WoiMF9tofQY/s320/7wsn7l.jpg" width="237" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;Serial odkryłem właściwie przypadkiem. Zobaczyłem reklamówkę na jednym z serwisów filmowych, która głosiła, że będzie to najlepszy serial ostatnich lat. Ukazały się wtedy dopiero trzy odcinki, więc obejrzałem je i dalej musiałem czekać na cotygodniowe premiery. Ostatni odcinek pokazano w USA 5 grudnia 2010 roku. Nieco ponad miesiąc później serial miał polską premierę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Produkcja stacji HBO, za którą odpowiedzialny jest Martin Scorsese (wyreżyserował także pierwszy odcinek) opowiada o losach skarbnika miasta Atlantic City - Enocha Thompsona - wpływowego polityka, a także gangstera, handlującego alkoholem w czasach prohibicji. Trzeba bowiem wiedzieć, że akcja serialu rozpoczyna się w przeddzień wprowadzenia zakazu sprzedawania wyrobów alkoholowych. Postać grana przez Steve'a Buscemiego zainspirowana została osobą Enocha "Nucky'ego" Johnsona, który od 1911 do 1941 roku trzymał w garści całe Atlantic City. Tak samo jest z serialowym Nuckym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serial nie skupia się (na szczęście) wyłącznie na osobie skarbnika. Oprócz niego mamy wiele innych, niezwykle wyraźnych postaci, zbudowanych wielowarstwowo (nie ma jednej osoby tylko dobrej, innej - tylko złej). Niemal każdy ma swoje za uszami. Na uwagę zasługują z pewnością kreacje Michaela Pitta jako Jimmy'ego Darmody'ego, pomocnika Nucky'ego, który wkracza w gangsterki światek Chicago, poznaje młodego Ala Capone (Stephen Graham), stawiającego pierwsze kroki i budującego swoją reputację bezwzględnego, brutalnego mafiosa. Mamy też przekupnego szefa miejscowej policji - Eliasa Thompsona (Shea Whigham) - nazwisko nie jest przypadkowe, a także Agenta Nelsona van Aldena (Michael Shannon), który, chociaż stoi na straży prawa, budzi mniejszą sympatię, niż wszystkie pozostałe kanalie razem wzięte. Z kolei do roli Arnolda Rothsteina, nowojorskiego gangstera zajmującego się zakładami sportowymi, Michael Stuhlbarg (&lt;i&gt;Poważny człowiek&lt;/i&gt;) przygotował się tak dobrze, ucząc się o swoim pierwowzorze, że scenarzyści dali mu wolną rękę w kreowaniu postaci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakazane imperium to nie tylko doskonale stworzone postaci, to także wspaniale przedstawione realia lat 20. XX wieku, przekrój ówczesnej mody męskiej, jak i damskiej, zaprezentowanie obyczajów oraz poglądów politycznych amerykańskiej klasy panującej, a także ich zepsucia moralnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serial udowadnia, że monologi w filmach nie muszą być nudne. Dowodem na to niech będą doskonałe sceny: opowieść Chalky'ego White o ojcu oraz Jimmy Darmody mówiący o horrorze I wojny światowej. Także muzyka doskonale współgra z całością, jak i z poszczególnymi fragmentami, podkreślając ich klimat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli jest na co czekać w dzisiejszej telewizji, to z pewnością na drugi sezon Zakazanego Imperium, który ma być grany jesienią tego roku. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-1553496128888096979?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/1553496128888096979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=1553496128888096979&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/1553496128888096979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/1553496128888096979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/04/zakazane-imperium-boardwalk-empire.html' title='Zakazane imperium (Boardwalk Empire)'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-6wv9BM1NzHc/TaYNl-DuYsI/AAAAAAAAAgs/WoiMF9tofQY/s72-c/7wsn7l.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-6740857706976987045</id><published>2011-04-06T23:42:00.000+02:00</published><updated>2011-04-06T23:42:54.426+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='głowa do wycierania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='david lynch'/><title type='text'>David Lynch - Głowa do wycierania</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-HbLWWyKbnBg/TZzeDlOU1tI/AAAAAAAAAgU/PydLUuLXf1Y/s1600/eraserhead_film_poster.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="204" src="http://4.bp.blogspot.com/-HbLWWyKbnBg/TZzeDlOU1tI/AAAAAAAAAgU/PydLUuLXf1Y/s320/eraserhead_film_poster.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Kontynuując środową serię i podtrzymując moją nieumiejętność sklecenia paru mądrych zdań na temat filmu, który mnie poruszył, prezentuję Wam recenzję autorstwa Caliguli, zamieszczoną na serwisie &lt;a href="http://www.filmweb.pl/user/Caligula/reviews/Tato-10669"&gt;Filmweb&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;"Głowa do wycierania", pełnometrażowy debiut Davida Lyncha, powstawał z przerwami przez pięć lat. Stawiający wówczas pierwsze kroki reżyser nakręcił swój pierwszy obraz z udziałem przyjaciół, wytrwale poszukując funduszy i sponsorów. Z początku puszczany zaledwie w jednym kinie na nocnym seansie, z czasem dorobił się statusu dzieła kultowego. To pozycja, którą należałoby nazwać "wstępem do Lyncha" i bez której z pewnością każdy wybór dorobku tego twórcy będzie niepełny.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Henry Spencer (Jack Nance) to młody mężczyzna, który pewnego dnia dowiaduje się, że jego dziewczyna spodziewa się potomka. Chcąc nie chcąc, para musi ze sobą zamieszkać. Wkrótce przybywa na świat nowy członek "rodziny" - zdeformowane stworzenie, które z istotą ludzką ma niewiele wspólnego. Jego matka nie wytrzymuje długo przebywania w jednym pomieszczeniu z wiecznie jęczącą poczwarką i pozostawia Henry'ego, aby sam uporał się z trudami "rodzicielstwa"...&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Przyjęta na starcie z niechętną obojętnością jako "dziwadło" zarówno przez krytykę, jak i widownię, "Głowa do wycierania" była de facto przepustką do prawdziwej kariery dla jednego z najbardziej znanych twórców współczesnego kina amerykańskiego. Olśniony tą filmową groteską Mel Brooks zaproponował Lynchowi wyreżyserowanie produkowanego przez siebie "Człowieka słonia", który był już prawdziwym triumfem z ośmioma nominacjami do Oscara na koncie. Nie ulega jednak wątpliwości, że debiutancka fabuła, pomimo że posiadająca dziś grono oddanych wielbicieli, nie jest pozycją łatwą w odbiorze. Przepełniony symbolami i oniryczną atmosferą obraz to surrealistyczna opowieść, którą interpretować można jako koszmarne majaki przerażonego odpowiedzialnością i dojrzałością rodzica. Ten jednak, kto z niepospolitą wyobraźnią twórcy "Zagubionej autostrady" jest choć trochę zaznajomiony, ten wie, że w jego świecie nic nie jest proste i ciężko oczekiwać łatwych i jednoznacznych receptur, które miałyby ułatwiać odbiór i zrozumienie jego filmowej działalności. Najważniejsze to przede wszystkim się otworzyć i dać porwać strumieniowi świadomości, który nierzadko ma niewiele wspólnego z logiką.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Pomimo że zrealizowana skromnymi środkami, "Głowa" potrafi zachwycić zarówno swym dusznym, brodzącym w pokładach lęku klimatem, jak i niezwykle oryginalną stroną wizualną. Lynchowski bohater żyje w przygnębiającej, industrialnej przestrzeni, od której jedyną ucieczką są jego marzenia z powracającą "Kobietą z kaloryfera" w roli głównej. Panujące tu poczucie zagrożenia i osamotnienia bliskie są w swej formie i intensywności prozie Kafki. Całość jest niczym wielki, nierealny sen, który jednak doskonale znajduje w podświadomości widza punkty zaczepienia, dzięki którym może w pełni oddziaływać. Stopień, w jakim twórca serialowego "Twin Peaks" inspiruje się marzeniami sennymi, jest doskonale znany i przez niego samego często podkreślany. Warto zaznaczyć, że już swym pierwszym dziełem udało mu się stworzyć praktycznie idealny filmowy ekwiwalent "poduszkowego" koszmaru. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Autor: Caligula&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-6740857706976987045?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/6740857706976987045/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=6740857706976987045&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/6740857706976987045'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/6740857706976987045'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/04/david-lynch-gowa-do-wycierania.html' title='David Lynch - Głowa do wycierania'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-HbLWWyKbnBg/TZzeDlOU1tI/AAAAAAAAAgU/PydLUuLXf1Y/s72-c/eraserhead_film_poster.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-1757780839684998903</id><published>2011-03-31T01:20:00.000+02:00</published><updated>2011-03-31T01:20:28.395+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blackfield'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='welcome to my dna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Blackfield - Welcome to my DNA</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-U6P9Mz7S30Q/TZO6m37m6MI/AAAAAAAAAgQ/1_y7Fc6nrM0/s1600/Blackfield_-_Welcome_to_my_DNA.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-U6P9Mz7S30Q/TZO6m37m6MI/AAAAAAAAAgQ/1_y7Fc6nrM0/s320/Blackfield_-_Welcome_to_my_DNA.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Po 4 latach przerwy Blackfield powraca z nowym albumem - Welcome to my DNA. Ponieważ Steven Wilson pracuje nad swoim drugim solowym krążkiem (pierwszy, Insurgentes, ukazał się w w 2008 roku), większość materiału napisał Aviv Geffen. Pracę izraelskiego muzyka słychać wyraźnie w utworach Oxygen oraz uzupełnionym orientalnymi brzmieniami Blood. Całość jest spójna i dobrze słychać, że nie jest to zbiór przypadkowych utworów nagranych na jednym nośniku, lecz przemyślana koncepcja.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Album otwiera utwór Glass House, dobry wybór, gdyż od razu zachęca do przesłuchania całości. Mógłby on spokojnie trafić także na którąś z płyt Pink Floyd, pasowałby też jako część albumu Porcupine Tree - Stupid Dream. Wprawdzie utwór numer 2 mógłby spokojnie wylecieć (Geffen przez cały czas każe się wszystkim pieprzyć i iść do diabła), to już Rising of the Tide jest chyba najlepszym kawałkiem na płycie. Spokojne, delikatne wokale i powolne pianino, charakterystyczne dla stylu Blackfield wypracowanego na dwóch poprzednich albumach.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Ciekawe jest wprowadzenie partii orkiestrowych w utorach Dissolving with the Night, Oxygen i DNA. Dodaje to pewnej świeżości, dzięki czemu Welcome to my DNA nie jest po prostu kopią poprzednich albumów. Nagranie zajęło prawie cały 2010 rok i odbywało się na całym świecie, między innymi w domowym studiu Wilsona "No Man's Land", SARM Studio w Londynie, a także w Tel Avivie.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Krótkie utwory Blackfield odróżniają ten zespół od Porcupine'owskich suit trwających nieraz po kilkanaście minut, słuchacz nie odniesie wrażenia, że grupa stara się być młodszym bratem jeżozwierza. Kontynuując tradycję z poprzednich albumów, zarejestrowano także utwór, nagrany pierwotnie przez Geffena na jedną z jego płyt w języku hebrajskim. Mowa o kawałku Zigota.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Trzecim albumem Steven Wilson i Aviv Geffen udowadniają, że nie nagrywają dla zarobienia dodatkowych pieniędzy, a dlatego, że kochają ten sposób na życie, spełniają się, tworząc coś, z czego inni ludzie mogą być zadowoleni. Welcome to my DNA jest bardzo dobrym albumem, który z pewnością zagości na dłużej w wielu odtwarzaczach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-1757780839684998903?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/1757780839684998903/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=1757780839684998903&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/1757780839684998903'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/1757780839684998903'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/03/blackfield-welcome-to-my-dna.html' title='Blackfield - Welcome to my DNA'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-U6P9Mz7S30Q/TZO6m37m6MI/AAAAAAAAAgQ/1_y7Fc6nrM0/s72-c/Blackfield_-_Welcome_to_my_DNA.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-3630940199605141171</id><published>2011-03-23T22:55:00.000+01:00</published><updated>2011-03-23T22:55:04.355+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Joel and Ethan Coen'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='barton fink'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Ethan &amp; Joel Coen - Barton Fink</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Kolejny raz zaczerpnięte z &lt;a href="http://filmweb.pl/"&gt;Filmwebu&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-EQFnDUdfgUE/TYpq_2nRYaI/AAAAAAAAAgM/jJKvRxqBkyE/s1600/barton-fink.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh3.googleusercontent.com/-EQFnDUdfgUE/TYpq_2nRYaI/AAAAAAAAAgM/jJKvRxqBkyE/s1600/barton-fink.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Czasami, oglądając filmy, możemy odnieść wrażenie, że nie potrafimy ich zakwalifikować do żadnego konkretnego gatunku. W wielu przypadkach takie filmy są po prostu słabe, a wpływa na to przede wszystkim bezładna, bezsensowna fabuła lub brak pomysłu na realizację. Jednak jeżeli autorowi uda się opowiedzieć daną historię we wciągający sposób i doda do tego swój reżyserski kunszt, to może z tego powstać takie arcydzieło jak "Barton Fink".&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Film braci Coenów opowiada historię tytułowego Bartona Finka, pisarza, scenarzysty, który po napisaniu świetnej sztuki otrzymuje propozycję pracy w filmie. Kuszony dobrymi warunkami finansowymi i możliwościami rozwoju, podpisuje kontrakt. Niestety, gdy dostaje do napisania scenariusza do filmu klasy B, nie potrafi znaleźć inspiracji. Szukając weny twórczej poznaje kilka osób, które całkowicie odmienią jego życie.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Z pozoru prosta historia, dzięki scenariuszowi i reżyserii braci Coenów staje się niesamowicie wciągająca i nabiera satyrycznego charakteru. Hollywood przedstawione zostało jako piekło, gdzie wciąż panuje duszna&amp;nbsp; i przytłaczająca atmosfera. Główny bohater nie potrafi znaleźć odpowiedniej historii i szuka w swojej głowie wzniosłych myśli, a przecież ma do napisania prostą historię, bez większego morału, gdzie najważniejsza będzie akcja. Z drugiej strony uważa się on za kogoś lepszego, a może powinien po prostu posłuchać co inni mówią.&amp;nbsp; Ignoruje opowieści Charliego Meadowsa. Nie dostrzega problemów zwykłego człowieka, a bardziej liczy się pijący i staczający się na dno inny scenarzysta. Później cała fabuła zostaje niesamowicie zagmatwana, a nawet prawie całkowicie odwrócona. Końcowa scena na plaży może wydawać się dość dziwna, ale jej największą zaletą&amp;nbsp; zdecydowanie jest wielość interpretacji. Taka końcówka nie pozostawia widza obojętnym i wymaga od niego zastanowienia.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;"Barton Fink" jest obrazem eklektycznym, o czym już na samym początku wspominałem. Miesza w sobie różne gatunki, takie jak dramat, komedia, horror, ale co najciekawsze nawet surrealizm. Takie sceny, jak odklejająca się tapeta, komary czy chociażby fryzura Bartona, może nie dokładnie, ale przypominały mi trochę elementy z "Głowy do wycierania" Davida Lyncha. Wychodzący z podziemi Steve Buscemi czy symboliczne zakończenie to kolejne dowody na surrealistyczną wizję świata. Bracia Coenowie świetnie dostosowują tempo swojej opowieści. Z początku wszystko idzie dość wolno, ale później zostaje przyspieszone i znów zwolnione. Bracia-reżyserowie bawią się także filmowymi stereotypami i oczywiście muszą obsadzić, gdzieś niezawodnego Steve'a Buscemiego. Mieszanie konwencji i ciągłe zmiany dynamiki historii wymagały od Joela i Ethana Coenów niebywałych umiejętności, za które zostali nagrodzeni na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Nie można również zapomnieć o genialnych aktorach Johnie Turturro i Johnie Goodmanie. Grali oni niczym najlepsza orkiestra, genialnie wczuwając się w swe barwne postacie. Także dużą zaletą są bardzo charakterystyczni bohaterowie drugoplanowi i epizodyczni. Detektywi, Jack Lipnick, Ben Geisler, Audrey Taylor idealnie dopasowują się do całości tego arcydzieła. Bardzo zachęcam do obejrzenia "Bartona Finka", a jako dodatkowy argument mogę powiedzieć, że w filmie znajdziecie także mnóstwo&amp;nbsp; czarnego humoru oraz zaskakujących, inteligentnych dialogów. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Autor: HallamFoe&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-3630940199605141171?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/3630940199605141171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=3630940199605141171&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/3630940199605141171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/3630940199605141171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/03/ethan-joel-coen-barton-fink.html' title='Ethan &amp; Joel Coen - Barton Fink'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-EQFnDUdfgUE/TYpq_2nRYaI/AAAAAAAAAgM/jJKvRxqBkyE/s72-c/barton-fink.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-7432787972905164235</id><published>2011-03-16T23:36:00.001+01:00</published><updated>2011-03-16T23:37:28.793+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='paragraf 22'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='joseph heller'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Joseph Heller - Paragraf 22</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;"Był tylko jeden kruczek... Paragraf 22."&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-aX0tQDDRmV0/TYE7D04i7qI/AAAAAAAAAfw/hY4ZN7p64BE/s1600/Paragraf+22.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh3.googleusercontent.com/-aX0tQDDRmV0/TYE7D04i7qI/AAAAAAAAAfw/hY4ZN7p64BE/s1600/Paragraf+22.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Paragraf 22 zacząłem czytać, gdyż zarekomendował mi ją ojciec. Akurat oglądaliśmy jakiś program w telewizji, pokazujący pewną prawną sytuację bez wyjścia. Nie pamiętam dokładanie o co chodziło, w każdym razie było to impulsem do polecenia "przeczytaj Paragraf 22". Tak też zrobiłem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Powieść opowiada o losach amerykańskich pilotów stacjonujących na włoskiej wyspie Pianosie w czasie II wojny światowej. Główną postacią jest bombardier John Yossarian, panicznie bojący się śmierci w przestworzach. Odbył już wymaganą do zwolnienia ze służby liczbę lotów i chciałby wrócić do kraju. Niestety jego przełożony, pułkownik Cathcart nieustannie podnosi liczbę wymaganych akcji. Yossarian próbuje więc dostać zwolnienie lekarskie i w tym miejscu pojawia się po raz pierwszy tytułowy paragraf dwudziesty drugi (angielski tytuł Catch-22 nieco lepiej oddaje istotę, jeśli przetłumaczy się go jako "kruczek 22" albo "pułapka 22"). Yossarian jest człowiekiem chorym psychicznie. Medal za odwagę odbierał nago, a w ramach sprzeciwu wobec lotów ponad limit chodził tyłem z rewolwerem. Jako wariat mógł poprosić o zwolnienie ze służby. "Był tylko jeden kruczek... Paragraf 22. Człowiek, który chce się zwolnić z działań bojowych, nie jest prawdziwym wariatem". Gdyby więc nawet ktoś rzeczywiście chory psychicznie poprosił o zwolnienie z lotów, wtedy zostałby uznany za zdrowego. Nie zgłaszając się, nie miałby podstaw do zwolnienia. Na paragraf dwudziesty drugi powołują się dowódcy także w innych sytuacjach, gdy zaczyna im brakować argumentów do merytorycznego uzasadnienia swoich decyzji. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Paragraf 22 jest dziś potocznym określeniem sytuacji bez wyjścia, sytuacji absurdalnej, która nie powinna mieć miejsca w zdrowym państwie z normalnym systemem prawnym. Powieść ta wyśmiewa biurokratyczny mętlik oraz egoistyczne dążenie do awansu dowódców nieliczących się z potrzebami młodych żołnierzy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Słowa kluczowe przy tej książce to: absurd, groteska, czarny humor, paradoks. Heller bardzo umiejętnie wplata w poważne tematy elementy, które niby nas śmieszą do łez, ale, zastanowiwszy się nad tym głębiej, czujemy, że coś z tym światem jest nie tak. Jeżeli ktoś lubi powieści Kurta Vonneguta, Paragraf 22 wciągnie go na pewno. Heller reprezentuje podobną klasę pisarską. Książka nie trzyma w napięciu, gdyż jest ono tam zupełnie niepotrzebne. To nie mroczny klimat Stephena Kinga czy Johna Updike'a. Tutaj ważne jest przesłanie, to, co pisarz miał do przekazania między wierszami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Bardzo dobrym rozwiązaniem było podzielenie powieści na rozdziały, z których każdy opowiada losy pilotów z perspektywy innego bohatera, wplatając wydarzenia opisane już wcześniej. Dzięki temu całość przedstawiona jest bez pośpiechu, można spokojnie skończyć rozdział i kolejny zacząć dwa tygodnie później bez wątpliwości, czy aby będziemy pamiętać istotne dla akcji szczegóły.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Paragraf 22, oprócz nakręconej adaptacji, stał się inspiracją do stworzenia filmu MASH oraz serialu M*A*S*H, antywojennej czarnej komedii retransmitowanej do dziś przez wiele telewizji na całym świecie. Lepszej rekomendacji chyba nie potrzeba. Książka zyskała dla mnie charakter kultowej i z pewnością wrócę do niej jeszcze nie raz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-7432787972905164235?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/7432787972905164235/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=7432787972905164235&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/7432787972905164235'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/7432787972905164235'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/03/joseph-heller-paragraf-22.html' title='Joseph Heller - Paragraf 22'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-aX0tQDDRmV0/TYE7D04i7qI/AAAAAAAAAfw/hY4ZN7p64BE/s72-c/Paragraf+22.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-7056074884921048204</id><published>2011-03-11T00:08:00.000+01:00</published><updated>2011-03-11T00:08:27.745+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='x factor'/><title type='text'>XXX Factor</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/--qsvbqG14fo/TXlZ4MciabI/AAAAAAAAAfs/fU6kJzMf3K0/s1600/x-factor.gif" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh4.googleusercontent.com/--qsvbqG14fo/TXlZ4MciabI/AAAAAAAAAfs/fU6kJzMf3K0/s1600/x-factor.gif" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Próbując przezwyciężyć ogarniającą mnie nudę, postanowiłem obejrzeć jakiś głupkowaty program w telewizji. Wystrzelałem się ze wszystkich interesujących mnie seriali (House'a jeszcze nie było, Big Bang Theory obejrzałem już wszystko, Mad Men mnie nudzi itd.), program Cejrowskiego "Po mojemu" jest nawet fajny, ale nie w zbyt dużych ilościach naraz. Wybór padł więc na X Factor. Dzięki nowoczesnym technologiom nie musiałem czekać na jakąś powtórkę w telewizji, licząc, że akurat będę wtedy w domu. Wynalazca VOD (Video on demand) mógłby dostać jakiegoś nobla. &lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Włączyłem więc program, rozsiadłem się w fotelu i oglądałem. Gdy pojawiła się informacja o nowym show, pomyślałem o tym, jako o szansie na wydzielenie sekcji śpiewającej z Mam talent, gdzie było tego zdecydowanie za dużo i, moim zdaniem, rozmijało się trochę z formułą programu. Żeby nie było jakichś niedomówień, ogólne zasady X Factor skopiuję z jego oficjalnej strony:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;i&gt;X Factor to muzyczne show, które szuka wokalnych talentów. Program powstał w 2004 roku w Wielkiej Brytanii. Biorą w nim udział piosenkarze pop, którzy są oceniani przez jury. Dotychczas jego członkami byli m.in.: Simon Cowell (założyciel i twórca formatu X Factor), Cheryl Cole, Sharon Osbourne, Geri Halliwell czy Katy Perry.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Zwycięzcy konkursy nagrywają swoje płyty i zyskują ogromną popularność. Ostatni wygrany to 27-letni Matt Cardle. Chłopak zachwycił widzów swoim wyjątkowym głosem, ale też i łobuzerskim wyglądem. Matt był również od początku zdecydowanym faworytem jury.&amp;nbsp; Z edycji na edycję rośnie oglądalność show w 2009 roku osiągnęła poziom 13 milionów widzów oraz liczba zgłaszanych osób 200 tysięcy!&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;X Factor zadomowił się już w 16 krajach, m.in. w Australii, Kolumbii, Islandii, Hiszpanii czy Indiach, gdzie emitowane są już kolejne edycje. Wiosną swoich śpiewających talentów szukać będą Amerykanie i Polacy. W polskiej jurorskiej loży zasiądą: mistrz komentarza Kuba Wojewódzki, śpiewający Czesław Mozil oraz jedyna kobieta Maja Sablewska. Program poprowadzi dziennikarz TVN 24 Jarosław Kuźniar.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Zasady konkursu są podobne jak na Wyspach. Udział w programie mogą wziąć wokaliści zarówno soliści jaki i duety czy grupy wokalne. Warunek: ukończone 16 lat. Konkurs ma kilka etapów:&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;- precasting (z udziałem producentów i reżysera)&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;- casting (z udziałem jurorów)&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;- "dom jurorów" czyli wybór półfinalistów&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;- półfinałowe i finałowe live show czyli koncerty&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Koncerty będą emitowane na żywo ze studia w Warszawie. Podczas koncertu finałowego widzowie zadecydują o zwycięzcy programu. Zgarnie on nagrodę w wysokości 100 tysięcy złotych!&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Całość trochę podobna do starego idola, z tą różnicą, że tam na castingu domniemani uczestnicy musieli zaprezentować się a capella. Trochę różnic było też w dalszych etapach, nie jest to jednak takie ważne.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Ważniejszym jest natomiast to, kogo ten program ma wypromować. Wojewódzkiego zna już każdy. Pozostałą dwójkę jurorów niekoniecznie. Na pewno dla Czesława Mozila (Czesław Śpiewa, Tesco Value) będzie to dobra reklama, podobnie jak dla Mai Sablewskiej, byłej menedżerki Dody i Edyty Górniak (tej od przepięknej wersji hymnu na Mistrzostwach Świata).&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Napisane jest, że program szuka wokalnych talentów, a jednocześnie że biorą w nim udział piosenkarze pop. Z tymże "pop", to dosyć duża działka w muzyce. Jeśli przyjmie się za kategorię pop całość muzyki rozrywkowej, to każdy kto przyjdzie i nie będzie śpiewał Louisa Armstronga czy arii operowych, powinien mieć szanse. Jeżeli zaś przyjąć, że chodzi o muzykę pop w szeroko rozumianym stylu od Madonny, przez Dodę, aż po Justina Biebera, to gdzie jest tam miejsce dla Los Cubanitos, którzy śpiewali w stylu tradycyjnie kubańskim, bliskim muzyce son. To oczywiście jest muzyka pop, ale na Kubie, u nas raczej trzeba iść do klubu nastawionym na odpowiedni target, żeby usłyszeć podobne brzmienia.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Program ten jest właściwie mnożeniem bytów ponad potrzeby. Gdzie są wszyscy laureaci Idola? Przeglądam ich listę i kojarzę jedynie trójkę z pierwszej edycji, która nie robi jakiejś oszałamiającej kariery (Szymona Wydra do nieba nie chodzi, Ewelina Flinta żałuje, że go znała, a Alicja Janosz nawet nie wiem co robi czy czego nie robi). Słyszałem też o Jakubię Kęsym - wspominał o nim Maciej Maleńczuk u Wojewódzkiego. Jedynie Monika Brodka wyrobiła sobie markę i pozycję na rynku muzycznym, dzięki której można bez wstydu powiedzieć "słucham Brodki".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Warto też zauważyć, że uczestnicy potrafią tam śpiewać (w większości), ale oprócz tego wypada też znać się trochę na muzyce, pisaniu tekstów i tak dalej.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;I tak dalej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Teksty pisane na zamówienie nie brzmią tak dobrze. Mogą być dobre, jeśli chodzi o swoją poetykę i tak dalej, ale brakuje im elementu emocjonalnego, który łączy wykonawcę ze śpiewanymi słowami. Czy laureat X Factor będzie potrafił pisać dla samego siebie dobre teksty, do których będzie mógł także ułożyć choćby najprostszą muzykę, czy też będzie tylko bezmyślnym odtwórcą wierszyków Jacka Cygana?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Laureat X Factor zapewne nagra płytę, która będzie na siłę promowana przez rodzimą stację, a nawet całą grupę ITI, ale nie sądzę, żeby był to album wysokich lotów. Zwłaszcza gdy w jury siedzi menedżerka, od której wszyscy od chodzą (kolejno: Doda, Górniak, Marina). Zapewne nie będzie ona szukała artysty z pięknym głosem, który będzie mógł robić naprawdę dobrą muzykę, ale kogoś, kto będzie dobrze produkował pieniądze i zdobędzie chociaż złotą płytę (15 tysięcy sprzedanych egzemplarzy).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Podejrzewam, że skoro mam możliwość oglądania tego programu, to pewnie będę to robić, dzięki temu zobaczę, czy spełnia on swoje zadanie, czy nie. Chociaż pewnie spełni, a jest ono po prostu inne, niż oczekiwane przeze mnie, przez co moja krytyka pozostanie taka, jak do tej pory po pierwszym odcinku.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Prawdziwe talenty jakoś znajdą drogę na muzyczne salony. A jak ktoś musi iść na casting, bo nagranie demo w domu i rozsyłanie tychże demówek do miliona różnych osób, które mogą być zainteresowane w wypromowaniu kogoś, kto coś umie, to może powinien siedzieć w domu na dupie i oglądać tefałenowskie programy.&amp;nbsp; Takie jest moje zdanie. Równie dobrze może nagrywać piosenki na rocznice istnienia Auchan.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Zastanawiam się, czy napisałem kiedyś większe bzdury.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-7056074884921048204?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/7056074884921048204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=7056074884921048204&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/7056074884921048204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/7056074884921048204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/03/xxx-factor.html' title='XXX Factor'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/--qsvbqG14fo/TXlZ4MciabI/AAAAAAAAAfs/fU6kJzMf3K0/s72-c/x-factor.gif' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-6555013547404810998</id><published>2011-03-09T23:26:00.000+01:00</published><updated>2011-03-09T23:26:59.010+01:00</updated><title type='text'>At the Drive-In - Relationship of command</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Recenzja zapożyczona z serwisu &lt;a href="http://uwolnijmuzyke.pl%20/"&gt;uwolnijmuzyke.pl &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-xPMr-RMNQyo/TXf-SYOSCgI/AAAAAAAAAfo/vqTG-rmVQ6Y/s1600/B00004X0Q0.01.LZZZZZZZ.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh3.googleusercontent.com/-xPMr-RMNQyo/TXf-SYOSCgI/AAAAAAAAAfo/vqTG-rmVQ6Y/s1600/B00004X0Q0.01.LZZZZZZZ.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Przed wydaniem tej płyty At The Drive-In byli  jednym z wielu dobrych zespołów. Dobrych, ale takich, o których po  jakimś czasie się zapomina, a potem znają ich tylko zapaleńcy i maniacy.  Co można zrobić, żeby nie zostać zapomnianym? Odpowiedź jest prosta:  nagrać płytę, która skopie tyłki, która wyniesie na muzyczny piedestał,  płytę, która po kilku(nastu) latach przejdzie do legendy.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Jak łatwo  się domyślić, udało się im. I teraz pytanie, czemu im? Czemu miliony  zespołów męczy się nagrywając średnie, bądź najwyżej dobre płyty, a tu  pięciu kolesi z Teksasu przechodzi do historii? Lub uogólniając: co  trzeba zrobić, by nagrać płytę-legendę? Trzeba mieć dobrych ludzi do  grania. I takich mieli, Omar Rodriguez przez wielu jest uznawany za  jednego z najlepszych gitarzystów XXI wieku, Cedric Bixler-Zavala ma  niesamowity głos. I tu większość się zatrzyma, bo dla nich ATDI to tylko  ta dwójka. Nawet nie wiedzą, jak bardzo się mylą, bo, owszem kudłacze  byli ważni dla tego zespołu, ale równie ważna była pozostała trójka, a  przede wszystkim Jim Ward, wiecznie schowany w cieniu dwóch liderów,  będący jednak siłą napędową zespołu. To on przecież łatał luki na  koncertach, gdy Omar rzucał gitarą, to on dośpiewywał brakujące partie,  gdy Cedric był w amoku. Sekcję też mieli świetną: Tony Hajjar i Paul  Hinojos. Ludzi już mamy. Co następne? Może producent? Mieli takiego,  który wycisnął z nich wszystko, co najlepsze. To Ross Robinson, facet od  ściany dźwięków. Co poza tym? Szczęście, talent, pakt z diabłem, boska  iskra? Różnie można to nazywać, ale oni też to mieli. I dlatego im się  udało.&lt;/div&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Ale co w tej płycie jest takiego niesamowitego? Przecież  grano tak wcześniej, z nerwowym rytmem, z poszarpanymi gitarami, z  neurotycznym głosem wokalisty. Emo tak kiedyś brzmiało. I oni te  elementy połączyli i doprowadzili do perfekcji. Pierwszy przykład z  brzegu, singlowe &lt;i&gt;One Armed Scissor&lt;/i&gt;. Energia, energia i  jeszcze raz energia. Moc inaczej mówiąc. I chwytliwość. Żadnych  łoskotów, popiskiwań, zakręconych dźwięków, od których może rozboleć  głowa. Jeśli energia mogłaby być zapisana nutami to wyszłaby ta płyta.  Pierwsze pięć piosenek to mocny cios w szczękę, a to dopiero połowa  płyty. Dalej jest spokojniej, ale i tak niesamowicie, bo każdy utwór ma  coś zaskakującego, niesamowitego. O, &lt;i&gt;Rolodex Propaganda&lt;/i&gt;,  niby taki zwykły, ale zmusza do wstania z krzesła, tej muzyki nie da  się słuchać na siedząco. Nie ma tu miejsca na medytację i kontemplację  dźwięków. Tę płytę chłonie się całym sobą, nie da się usiedzieć na  miejscu.&lt;/div&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Chwilę ukojenia przynosi &lt;i&gt;Non-Zero Possibility&lt;/i&gt;,  które zapowiada to, co będzie robił Cedric z Omarem po rozpadzie  zespołu, ale na szczęście da się tego posłuchać bez bólu uszu. Ukojenie  było potrzebne, bo nie da się przyjąć takiej dawki energii na raz.&lt;/div&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Co  można zrobić po nagraniu płyty życia, płyty, której nigdy się nie  przeskoczy? Można ciągnąć to dalej, będąc ciągle pod presją nagrania  jeszcze lepszego albumu, albo dać sobie spokój i rozpaść się. Tę drugą  drogę wybrali chłopaki z Teksasu. Rozpoczęli drugie muzyczne życie.  Jedni lepsze, drudzy gorsze. A i tak ta płyta pozostała szczytem ich  możliwości. I, mimo że od jej wydania minęło zaledwie osiem lat, jest  już klasykiem, który powinien poznać każdy.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Autor: Michał Wieczorek &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-6555013547404810998?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/6555013547404810998/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=6555013547404810998&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/6555013547404810998'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/6555013547404810998'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/03/at-drive-in-relationship-of-command.html' title='At the Drive-In - Relationship of command'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-xPMr-RMNQyo/TXf-SYOSCgI/AAAAAAAAAfo/vqTG-rmVQ6Y/s72-c/B00004X0Q0.01.LZZZZZZZ.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-9189215539490641989</id><published>2011-03-07T00:23:00.000+01:00</published><updated>2011-03-07T00:23:29.210+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medycyna'/><title type='text'>Ciach-ciach skalpelem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.zeberka.pl/img/el/a/223.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.zeberka.pl/img/el/a/223.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Historia operacji plastycznych na dobre rozpoczyna się w XIX wieku. W 1827 roku pewien pan, o nazwisku ginekolog John Peter Mettauer, postanowił podreperować swoje rozszczepione podniebienie. Skonstruował specjalne narzędzie i dokonał na sobie operacji plastycznej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Podobno do kogoś, oferującego zabiegi estetyczne, przyszły kiedyś tancerki paryskiej rewii, aby poprawił wygląd ich zapewne wystarczająco dobrze wyglądających nóg. Skończyło się to dla nich dość niefortunnie, nogi ostatecznie amputowano, a kariera tancerek została zakończona.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Chirurgia plastyczna lub estetyczna, jest w dzisiejszych czasach popularna nie tylko wśród ludzi znanych, np. aktorów, muzyków, polityków. Także zwykli ludzie mogą pozwolić sobie na poprawienie swojego ciała. Od najzwyklejszych rzeczy, jak poprawienie odstających uszu, krzywego nosa, aż po implanty w tyłku czy piersiach, czy inne bajery.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Właściwie powinno się na wstępie odróżnić zabiegi estetyczne od plastycznych. Chirurgia estetyczna zajmuje się poprawianiem rzeczy, które w odczuciu konkretnej osoby są nieodpowiednie, np. za mały/duży biust, za dużo tłuszczu na brzuchu, za duży nos, za małe usta itd. Chirurgia plastyczna zajmuje się poważniejszymi sprawami, takimi, które nie tylko źle wyglądają, ale także mogą mieć konkretny wpływ na zdrowie, czyli np. przeszczepy skóry czy wady wrodzone jak rozszczepienie wargi (tzw. zajęcza warga). O ile te pierwsze są w zasadzie zbędne (choć niekoniecznie, o tym za chwilę), o tyle te drugie mogą okazać się niezbędne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Czy chirurgia estetyczna jest potrzebna? Wydawałoby się, że nie. W idealnym świecie każdy człowiek akceptowałby siebie samego takim, jakim go stworzyła natura. W idealnym świecie inni ludzie akceptowaliby siebie nawzajem bez względu na wygląd zewnętrzny, a w każdym razie nie stawialiby go jako najważniejszego odnośnika. Tak się jednak składa, że idealny świat istnieje tylko w książkach i filmach, a okazuję się, że przez tę idealność jest on o wiele bardziej beznadziejny od naszego. W naszym świecie można być kim się chce, bez względu na to kim się urodziło. Jeżeli zatem chirurgia estetyczna nie leczy fizycznych "defektów" to czy można ją uznać za dziedzinę "leczniczą"? Na potrzeby ochrony osób korzystających z takich zabiegów można przyjąć, że tak.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Brak akceptacji własnego ciała w takiej formie, w jakiej zostało ono stworzone przez naturę, można przyjąć za defekt psychiki. Człowiek, który jest nieszczęśliwy z powodu niekształtnego nosa może przejawiać takie same objawy jak ktoś, komu nie układa się z żoną czy kogo wyrzucili z pracy. Chirurgia estetyczna może być zatem uznana za inwazyjny odłam psychiatrii. Na zasadzie: zostawiła mnie żona i zabrała dzieci, jestem smutny - idę do psychiatry, dostaję pigułki, łykam i mam lepszy humor. Nie podoba mi się kształt mojej twarzy, przez co mam kompleksy i jest mi z tym źle - idę do chirurga, trochę mnie potnie i za jakiś czas wyglądam jak Johnny Depp. Przy pomocy skalpela można wyleczyć swoją psychikę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Tylko czy jest  warto? Lepiej chyba postarać się zaakceptować pewne fakty niż starać się  być kimś, kim się nie jest. Nie zawsze bowiem końcowy efekt jest lepszy  niż oryginał, czego dowodem niech będzie Donatella Versace, której  zdjęcia prezentuję poniżej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.zeberka.pl/img/lei/894_1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="171" src="http://www.zeberka.pl/img/lei/894_1.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-9189215539490641989?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/9189215539490641989/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=9189215539490641989&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/9189215539490641989'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/9189215539490641989'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/03/ciach-ciach-skalpelem.html' title='Ciach-ciach skalpelem'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-2799911271358549934</id><published>2011-03-02T01:55:00.000+01:00</published><updated>2011-03-02T01:55:37.214+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piła 3d'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ja robot'/><title type='text'>Środowe rewelacje</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-15tVqpK3TQE/TW2UpWOBGXI/AAAAAAAAAfk/bJkjQiwBa8M/s1600/pila.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh4.googleusercontent.com/-15tVqpK3TQE/TW2UpWOBGXI/AAAAAAAAAfk/bJkjQiwBa8M/s320/pila.jpg" width="222" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Piła 3D&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;i&gt;Piłę VII&lt;/i&gt; zamierzałem obejrzeć na dużym ekranie w technologii 3D, jednak ponieważ nikt z moich znajomych nie chciał obejrzeć tego filmu albo zachodziły przeszkody nie do przeskoczenia, zmuszony byłem do samotnego seansu na ekranie komputera. I w sumie dobrze się stało, zaoszczędziłem 23 zł, które nie byłyby raczej dobrze wydane. W końcu takie filmy jak Piła ogląda się chyba tylko po to, aby odmóżdżyć się (bohaterowie filmu biorą to dosłownie) oglądając krew lejącą się już nawet nie strumieniami, a całymi rzekami, wnętrzności, pokiereszowane ludzkie ciała i przeżyć półtorej godziny napięcia, oczekując na rozwiązanie każdej pułapki. Uda się wydostać czy się nie uda. Niestety. Takiego napięcia brakuje w części siódmej. Właściwie naprawdę dobre były trzy pierwsze filmy. Ale to jest nieważne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Po zapowiedzi, że będzie to ostatnia odsłona Piły, spodziewałem się raczej jakiejś pompy. Tymczasem była to chyba najgorsza część, w której wiele dobrych pomysłów zostało zniszczonych. Zbyt po łebkach pokazana jest walka pomiędzy Hoffmanem i żoną Jigsawa - Jill Tuck. Jedna z głównych postaci trochę wypacza ideę filmu mordując każdego napotkanego człowieka, zamiast zaciągać ich do pułapek i poddawać kolejnym próbom. Oryginalny Jigsaw, którego Hoffman jest kontynuatorem, miał zdecydowanie inne założenie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Niestety, Piła należy do tych filmów, które wypadają z głowy po dość krótkim czasie. Na przykład pierwszą część oglądałem chyba trzy razy, a pamiętam tylko niektóre urywki, z czwartej części nie pamiętam nic.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Całą serię porównałbym do kolekcji filmów erotycznych &lt;i&gt;Emanuelle in space&lt;/i&gt; z 1994 roku. Ogólnie wieje nudą, ale są ciekawe momenty (w Emanuelle to sceny seksu z pięknymi kobietami, w Pile - sceny z pułapkami). Jeśli jednak miałbym wybierać - wolę Emanuelle.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-unn8JiLXwP0/TW2UoOE4SpI/AAAAAAAAAfg/as70sO-Smzg/s1600/hx6199__i_robot.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh6.googleusercontent.com/-unn8JiLXwP0/TW2UoOE4SpI/AAAAAAAAAfg/as70sO-Smzg/s320/hx6199__i_robot.jpg" width="234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Ja, Robot&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Jestem fanem pisarstwa Isaaca Asimova i, chociaż nie czytałem opowiadania &lt;i&gt;Ja, Robot&lt;/i&gt;, postanowiłem obejrzeć film nakręcony jako jego adaptacja. Ponieważ nie znam treści opowiadania, nie mogę a bardzo wypowiedzieć się co do wierności adaptacji, czytałem jednak opinię, że jedynym poważnym elementem zaczerpniętym z literatury były, stworzone przez Asimova, Trzy Prawa Robotyki. Sam zauważyłem duży wpływ powieści &lt;i&gt;Pozytonowy detektyw&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Akcja filmu dzieje się w Chicago w roku 2035. Domowe roboty są tak powszechne, że może sobie na nie pozwolić każdy obywatel. Detektyw Del Spooner (Will Smith) jest typem oldschoolowca. Nosi trampki Converse wyprodukowane w roku 2004, skórzany płaszcz i, co najważniejsze, nienawidzi robotów. Widzi w nich zagrożenie i nieustannie próbuje dowieść swojej racji. Jednego dnia zostaje wezwany do siedziby USR - firmy produkującej roboty, w której Dr Alfred Lanning, twórca robotyki, popełnił samobójstwo. Detektyw twierdzi jednak, że było to morderstwo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Film przedstawia apokaliptyczny obraz tego, co może się zdarzyć, gdy ludzkość za bardzo zawierzy tworzonej przez siebie technologii. W koncepcji Asimova robotami rządzą Trzy Prawa Robotyki, które w teorii stworzone są po to, aby chronić ludzi. Prawa te brzmią następująco:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 1. Robot nie może skrzywdzić człowieka, ani przez zaniechanie działania dopuścić, aby człowiek doznał krzywdy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 2. Robot musi być posłuszny rozkazom człowieka, chyba że stoją one w sprzeczności z Pierwszym Prawem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 3. Robot musi chronić sam siebie, jeśli tylko nie stoi to w sprzeczności z Pierwszym lub Drugim Prawem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Jednak w wyniku błędów w pojedynczych fragmentach kodu, roboty zaczęły interpretować Trzy Prawa w sposób, który doprowadził do tego, że w rezultacie powstało nowe prawo, które zabrania robotom działania na szkodę całej ludzkości. Tymczasem w sprzeczności z tym prawem nie pozostaje zabijanie pojedynczych ludzi, którzy mogą prowadzić nasz gatunek ku zagładzie. Jest to prawo zerowe, które Asimov wprowadził w powieści &lt;i&gt;Roboty i Imperium&lt;/i&gt;, jako prawo nadrzędne dla Trzech Praw. Pierwszym robotem który korzystał z tego prawa i właściwie pierwszy "wpadł" na nie, był R. Daneel Olivaw. Główna postać cyklów &lt;i&gt;Roboty&lt;/i&gt; oraz &lt;i&gt;Fundacja&lt;/i&gt; (łącznie 14 tomów), był robotem w pełni przypominającym człowieka. Ale trochę odbiegłem od tematu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Jako kino sensacyjne film sprawdza się doskonale. Ponad półtorej godziny mija niezauważalnie. Nie ma uczucia niedosytu, że coś zostało niedopowiedziane. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Jeśli chodzi o spełnienie postulatów Asimova, to uważam, że również autorom należą się pochwały. Po obejrzeniu jestem przekonany, że nie chcę świata pełnego blaszanych, rozumnych istot, które zastępują ludzi w codziennych czynnościach. I chociaż zdaję sobie sprawę, że wstukując ten post na klawiaturze komputera korzystam z urządzenia, które jest dalekim krewnym Asimovskich robotów, to mam nadzieję, że nie będę o filmach dyskutować z osobą wyposażoną w pozytonowy mózg.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-2799911271358549934?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/2799911271358549934/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=2799911271358549934&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/2799911271358549934'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/2799911271358549934'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/03/srodowe-rewelacje.html' title='Środowe rewelacje'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-15tVqpK3TQE/TW2UpWOBGXI/AAAAAAAAAfk/bJkjQiwBa8M/s72-c/pila.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-211514176963944742</id><published>2011-02-23T23:10:00.001+01:00</published><updated>2011-03-01T14:36:31.896+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Joel and Ethan Coen'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Prawdziwe męstwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Joel &amp; Ethan Coen - Prawdziwe męstwo</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-m7M_rbVxkTs/TWWFk5ivxYI/AAAAAAAAAfU/oaAvCAp1bkY/s1600/true_grit_poster-535x836.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-m7M_rbVxkTs/TWWFk5ivxYI/AAAAAAAAAfU/oaAvCAp1bkY/s320/true_grit_poster-535x836.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Niestety przez brak czasu kolejny raz jestem zmuszony do posiłkowania się cudzą recenzją. I kolejny raz będzie to tekst autorstwa Pana Michała Walkiewicza, jednego z redaktorów serwisu filmweb. Rzecz dotyczy najnowszego dzieła braci Coen. Zapraszam do lektury.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Za wielką wodą słychać głosy, że ktoś inny podpisał ten film za braci Coen. Użył bezbarwnego atramentu, nie zostawił sygnatury. Nic bardziej mylnego. W remake'u klasycznego "Prawdziwego męstwa" z 1969 roku jest tyle samo braci Coen co Henry'ego Hathawaya. Tyle samo zblazowanego Jeffa Bridgesa co zmęczonego Johna Wayne'a. Tyle samo powagi i zgrywy, patosu i dystansu, czarnej komedii i czarno-białego westernu. Wspomnień poddanych władzy nostalgii i czystej frajdy.&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Fabuła jest dokładnie taka jak czterdzieści lat temu w filmie Hathawaya i powieści Charlesa Portisa: zaradna i wygadana Mattie Ross wynajmuje szeryfa Roostera Cogburna, by ten pomścił śmierć jej ojca – znalazł i doprowadził przed sąd tchórzliwego pijaczka Toma Channeya. Niegodziwiec zastrzelił patriarchę, ukradł rodzinne złoto i uciekł na zajmowane przez Indian dzikie terytoria. Cogburn, który opuszcza swój barłóg tylko wtedy, gdy trzeba pozbawić kogoś życia albo wychylić kieliszek, nie bez oporów przystaje na propozycję. Razem z Mattie i nieporadnym teksańskim strażnikiem, LaBoeufem, wyrusza w pościg za Channeyem.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Jeśli z koltem przy skroni miałbym znaleźć tylko jeden przymiotnik określający kapitalny film Coenów, nie byłby to wcale "kapitalny", lecz "precyzyjny". Fabularne składniki, dzięki którym udało się przywołać na ekranie tak bogaty, barwny i mięsisty świat Dzikiego Zachodu, bracia odmierzyli z aptekarską precyzją. Zaś bohaterowie kreśleni są grubą, ale nigdy zbyt grubą, kreską. Cogburn nie jest zbyt cyniczny, LaBeouf nazbyt błazeński, a Mattie zanadto rezolutna. To postaci psychologicznie wiarygodne, a jednocześnie przywołujące najstarsze gatunkowe archetypy. Już na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych oryginalny utwór Hathawaya wchodził klinem pomiędzy rewidujące westernowe mity arcydzieła. "Prawdziwe męstwo" AD 2011 nie jest ani kinem z delikatnymi akcentami rewizjonistycznymi, ani surowym antywesternem. Nie nakręciliby go Sam Peckinpah i Sergio Leone, nie nakręciłby "późny" Eastwood. Ale także nie John Ford. Na tak dojrzały hołd złożony gatunkowi mogli pozwolić sobie tylko mistrzowie. W dodatku tacy, którzy na Peckinpahu, Leonem i Fordzie wyrośli.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Naszpikowany ostrymi jak brzytwa dialogami i wysmakowanymi scenami komediowymi, utwór przedłuża o kolejny rok świetną passę Coenów ("To nie jest kraj dla starych ludzi", "Tajne przez poufne", "Poważny człowiek"). Spora w tym zasługa stawki aktorskiej. Koncertowe role Jeffa Bridgesa i Matta Damona bledną przy wyczynach Hailee Steinfeld. Nominacja do Oscara za główną rolę kobiecą nie byłaby wielkim zaskoczeniem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Pisać, że "Prawdziwe męstwo" przywraca wiarę w western, to przesada – tej przecież kino nigdy nie straciło. Bracia Coen udowodnili jednak, i to ponad wszelką wątpliwość, że można dziś ocalić coś z pierwotnej niewinności tego gatunku. Że można zrobić film klasyczny i nowoczesny zarazem, chwytający za trzewia i zdystansowany, przywołujący wielką tradycję gatunku i napisany własnym charakterem pisma. Kolty w dłoń! Kapelusze z głów!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Autor: Michał Walkiewicz&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-211514176963944742?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/211514176963944742/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=211514176963944742&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/211514176963944742'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/211514176963944742'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/02/ethan-joel-coen-prawdziwe-mestwo.html' title='Joel &amp; Ethan Coen - Prawdziwe męstwo'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-m7M_rbVxkTs/TWWFk5ivxYI/AAAAAAAAAfU/oaAvCAp1bkY/s72-c/true_grit_poster-535x836.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-5394322927394444393</id><published>2011-02-21T14:43:00.001+01:00</published><updated>2011-02-21T15:04:20.540+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='j.r.r. tolkien'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='listy'/><title type='text'>Na temat małżeństwa i stosunków między płciami</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-AZtxXO5B_jc/TWJrZS-2NCI/AAAAAAAAAfQ/NC2g1gr2TSk/s1600/tolkien460.gif" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="192" src="http://1.bp.blogspot.com/-AZtxXO5B_jc/TWJrZS-2NCI/AAAAAAAAAfQ/NC2g1gr2TSk/s320/tolkien460.gif" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="line-height: 115%; margin: 0pt 0pt 10pt;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Z listu do Michaela Tolkiena&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;6-8 marca 1941 &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 115%; margin: 0pt 0pt 10pt;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Stosunki  mężczyzny z kobietami mogą być wyłącznie fizyczne (oczywiście w  rzeczywistości to niemożliwe: mam jednak na myśli to, że może on nie  chcieć brać pod uwagę innych spraw, działając na wielką szkodę własnej  oraz kobiecej duszy (i ciała)) albo "przyjacielskie", albo on może być  "kochankiem" (zbierając wszystkie swoje uczucia i siły umysłu oraz ciała  w jedno złożone uczucie potężnie zabarwione i napędzane "seksem"). To  jest upadły świat. Zaburzenie instynktu płciowego jest jednym z głównych  objawów Upadku. Świat od wieków "schodzi na psy". Różne formy społeczne  zmieniają się i każdy nowy sposób postępowania ma swoje zagrożenia:  lecz "twardy duch lubieżności" chodzi po każdej ulicy i siedzi, łypiąc  spod oka, w każdym domu od czasu upadku Adama. Zostawimy na boku  "niemoralne" skutki. Nie pragniesz dać się w nie wciągnąć. Do zaparcia  się nie masz powołania. Z zatem "przyjaźń"? W tym upadłym świecie  "przyjaźń", która powinna być możliwa między wszystkimi istotami  ludzkimi, między mężczyzną i kobietą jest właściwie niemożliwa. Diabeł  ma nieograniczoną pomysłowość, a płeć jest jego ulubionym tematem.  Równie zręcznie potrafi złapać człowieka poprzez szczodre, romantyczne  czy też czułe motywy, jak też podlejsze czy bardziej zwierzęce. Taką  "przyjaźń" usiłowano często nawiązać: prawie zawsze zawodzi jedna lub  druga strona. Możliwa może być w późniejszym okresie życia, kiedy opada  fala seksu. Może się zdarzyć między świętymi. Zwykłym ludziom przytrafia  się bardzo rzadko: dwa umysły naprawdę pokrewne sobie myślowo i duchowo  mogą przypadkiem mieścić się w męskim i żeńskim ciele, a jednak pragnąć  i osiągnąć "przyjaźń" zupełnie niezależnie od seksu. Nie można jednak  na to liczyć. Partnerka lub partner zawiedzie go (lub ją) prawie na  pewno, "zakochując się". Młody mężczyzna tak naprawdę jednak (z reguły)  nie pragnie "przyjaźni", nawet jeśli mówi, że tak jest. Jest mnóstwo  młodych mężczyzn (z reguły). On pragnie miłości: niewinnej, a jednak  może nieodpowiedzialnej. "Niestety! Że też miłość jest grzechem!", jak  powiada Chaucer. Zatem jeśli jest chrześcijaninem i zdaje sobie sprawę,  że istnieje coś takiego, jak grzech, to chce wiedzieć, co ma na to  poradzić. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W  naszej zachodniej kulturze romantyczna rycerska tradycja jest wciąż  silna, chociaż jako produkt chrześcijaństwa (lecz w żadnym razie nie  równoznaczna z chrześcijańską etyką) przeżywa trudne czasy. Idealizuje  ona "miłość" - i może to być dobre, ponieważ uwzględnia o wiele więcej  niż fizyczną przyjemność i zachęca jeśli nie do czystości, to  przynajmniej do wierności, wyrzeczeń, "służby", uprzejmości, honoru i  odwagi. Jej słabością jest oczywiście to, że zaczęła się jako sztuczna  dworska zabawa, sposob  na cieszenie się miłością dla niej samej bez odwoływania się do  małżeństwa (a w rzeczywistości będąc z nim w sprzeczności). Jej  ośrodkiem był nie Bóg, lecz wymyślone Bóstwa, Miłość i Pani. Wciąż ma  tendencję do robienia z Pani czegoś w rodzaju gwiazdy przewodniej lub  bożyszcza - jak w dawnym powiedzeniu "jego bożyszcze" = kobieta, którą  kocha - celu lub powodu szlachetnego postępowania. To, oczywiście, jest  fałszywe, a w najlepszym wypadku udawane. Kobieta także jest upadłą  istotą ludzką z zagrożoną duszą. W połączeniu jednak i w harmonii z  religią (jak było dawniej, co owocowało pięknym oddaniem Matce Boskiej,  co było boskim sposobem na uszlachetnienie naszych grubiańskich, męskich  charakterów i emocji, a także na rozgrzanie i ubarwienie naszej  twardej, gorzkiej religii) może  to być bardzo szlachetne. Wtedy otrzymujemy to, co chyba wciąż jest  uznawane, nawet przez osoby zachowujące choćby resztki wiary chrześcijanskiej,  za najwyższy ideał miłości między mężczyzną i kobietą. Mimo wszystko  wciąż uważam, że kryje ona w sobie niebezpieczeństwa. Nie jest  całkowicie prawdziwa i nie jest idealnie "teocentryczna". Odciąga ona  wzrok młodzieńców, a przynajmniej odciągała go w przeszłości, od kobiet  takich, jakimi są, czyli współrozbitkami  w katastrofie morskiej, a nie gwiazdami przewodnimi. (Jednym z  rezultatów obserwacji rzeczywistości jest to, że młodzieniec staje się  cyniczny.) Sprawia, że zapominają oni o ich pragnieniach, potrzebach i  pokusach. Wpaja przesadzone wyobrażenia o "prawdziwej miłości" niczym  ogień z zewnątrz, nieustający zachwyt nie związany z wiekiem, rodzeniem  dzieci i zwykłym życiem, a także z wolą i zamysłem. (Jednym z tego  skutków jest to, że młodzi szukają "miłości", która zawsze będzie ich  grzała w zimnym świecie, bez żadnego wysiłku z ich strony, a  nieuleczalni romantycy szukają jej nawet w brudzie sądów rozwodowych.) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kobiety  mają w tym wszystkim niewielką rolę, choć mogą się posługiwać językiem  romantycznej miłości, ponieważ jest ona tak bardzo związana z naszymi  wyrażeniami. Impuls płciowy czyni kobiety (naturalnie wtedy, gdy są nie  zepsute i bardziej altruistyczne) bardzo współczującymi i rozumiejącymi  lub szczególnie pragnącymi takimi być (albo takimi się wydawać) oraz  gotowymi do dzielenia wszystkich zainteresowań, o ile są w stanie, od  krawatów po religię, młodzieńca, który je pociąga. Niekoniecznie chcą  oszukiwać: czysty instynkt: instynkt służącej, towarzyszki życia,  szczodrze rozgrzanej pożądaniem i młodą krwią. Dzięki temu impulsowi  potrafią one w rzeczywistości często osiągnąć nadzwyczajną wnikliwość i  zrozumienie, nawet spraw zwykle znajdujących się poza ich naturalnymi  zainteresowaniami: ich darem jest bowiem przyjmować, być pobudzanymi,  zapładnianymi (pod wieloma innymi względami oprócz fizycznego) przez  mężczyznę. Wie o tym każdy nauczyciel. Jakże szybko inteligentna kobieta  uczy się, chwyta jego pomysły, przyjmuje jego punkt widzenia - i jak (z  rzadkimi wyjątkami) nie potrafią pójść dalej, gdy wychodzą spod jego  opieki lub gdy przestają interesować się jego osobą. Taka jest jednak  ich naturalna droga do miłości. Zanim młoda kobieta spostrzeże się, na  czym stoi (i gdy romantyczny młodzieniec, jeśłi  istnieje, wciąż wzdycha), może ona się "zakochać". Dla niej, nie  zepsutej, naturalnej młodej kobiety, oznacza to, że chce zostać matką  dzieci tego młodzienca,  nawet jeśli to pragnienie w żaden sposób nie jest dla niej jasne czy  wyraźne. wtedy może się stać wiele rzeczy: jeśli sprawy potoczą się źle,  mogą być one bardzo bolesne i szkodliwe. Szczególnie, jeśli młodzieniec  pragnął tylko tymczasowej gwiazdy przewodniej lub bożyszcza (dopóki nie  podczepi się pod jaśniejszą) i jedynie cieszył się pochlebstwami  współczucia przyjemnie doprawionego podnietami seksu - oczywiście  wszystko to było całkowicie niewinne i jak najdalsze od "uwiedzenia". &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Możesz  spotkać w życiu (podobnie jak w literaturze*) kobiety płoche lub wręcz  rozpustne - nie mówię o zalotności, sparringu przygotowującym do  prawdziwej walki, lecz o kobietach zbyt głupich, by brać poważnie nawet  miłość, lub tak zdeprawowanych, że cieszą je "podboje" lub nawet  zadawanie bólu - lecz są to nieprawidłowości, chociaż mogą je pobudzać  fałszywe nauki, złe wychowanie i pełna zepsucia moda. Choć współczesne  warunki zmieniły sytuację kobiet i szczegóły tego, co uważa się za  stosowność, nie zmieniły one naturalnego instynktu. Mężczyzna ma pracę,  karierę (i przyjaciół), które mogą (i zwykle tak się dzieje, jeśli ma on  charakter) przeżyć katastrofę  "miłości". Młoda kobieta, nawet "ekonomicznie niezależna", jak teraz  się mówi (zwykle oznacza to ekonomiczne podporządkowanie pracodawcy  zamiast ojcu czy rodzinie), prawie od razu zaczyna myśleć o ślubnej  wyprawie i marzyć o domu. Jeśli rzeczywiście się zakocha, katastrofa  rzeczywiście może się zakończyć na skałach. Tak czy owak, kobiety są  ogólnie o wiele mniej romantyczne i bardziej praktyczne. Nie daj się  zwieść faktowi, że są bardziej "sentymentalne" w słowach - swobodniej  używają wyrazów, jak "najdroższy" i tak dalej. One nie potrzebują  gwiazdy przewodniej. Potrafią wyidealizować zwykłego młodego mężczyznę i  stworzyć z niego bohatera, naprawdę jednak nie potrzebują takiego  splendoru, by zakochać się lub trwać w miłości. Jeśli mają jakieś  złudzenia, to to,  że potrafią "reformować" mężczyzn. Z pełną świadomością wezmą kanalię i  nawet jeśli zniknie złudzenie, że uda się im go zreformować, będą go  dalej kochać. Oczywiście do związków seksualnych podchodzą bardziej  realistycznie. Jeśli nie są zapsute złą współczesną modą, z zasady nie "świntuszą", nie dlatego, że są czystrze  niż mężczyźni (a nie są), ale dlatego, że ich to nie bawi. Znałem  takie, które to udawały, ale to były pozory. Może być to dla nich  intrygujące, interesujące, zajmujące (nawet zbyt zajmujące): jest to  jednak całkowicie naturalne, to poważny, oczywisty obiekt  zainteresowania, gdzie tu żart? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Oczywiście wciąż muszą być ostrożniejsze w związkach seksualnych, choćby po to, żeby uchronić się od niespodziwanej  ciąży. Błędy są szkodliwe fizycznie i społecznie (oraz małżeńsko).  Jednak niezepsute kobiety są instynktownie monogamiczne. Mężczyźni  nie.... Nie ma co udawać. Mężczyźni po prostu takimi nie są, taką mają  zwierzęcą naturę. Monogamia (choć do dawna jest fundamentalna dla  naszych odziedziczonych pojęć) dla nas, mężczyzn, jest fragmentem  "objawionej" etyki, zgodnej z wiarą, a nie ciałem. Każdy z nas mógłby  zdrowo spłodzić, w ciągu naszych ponad trzydziestu lat pełnej męskości,  kilkaset dzieci, i to czerpiąc z tego procesu przyjemność. Brigham  Young (jak sądzę) był zdrowym i szczęśliwym mężczyzną. To upadły świat i  między naszymi ciałami, umysłami i duszami nie ma harmonii. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jednakże  istotą upadłego świata jest to, że tego, co najlepsze, nie można  osiągnąć dzięki swobodnemu zażywaniu przyjemności czy też przez tak  zwaną "samorealizację" (jest to zwykle ładne określenie na pobłażanie  samemu sobie, całkowicie wrogie samorealizacji innych), lecz przez  wyrzeczenia, przez cierpienie. Wierność w chrześcijańskim małżeństwie  pociąga za sobą wielkie umartwienie ciała. Dla chrześcijanina nie ma  ucieczki. Małżeństwo może pomóc uświęcić i ukierunkować na właściwy  obiekt jego pragnienia seksualne, jego łaska może mu pomóc w zmaganiach,  lecz zmagania pozostają. Nie zadowoli go - tak, jak można zaspokoić  głód regularnymi posiłkami. Spiętrzy tyle trudności przed czystością  właściwą temu stanowi, ile da jej wytchnienia. Żaden mężczyzna, choćby  najszczerzej kochał swoją narzeczoną i pannę młodą w młodości, nie jest  jej wierny jako żonie myślą lub ciałem bez świadomego udziału woli, bez  samozaparcia. Zbyt nielicznym się o tym mówi - nawet tym, którzy zostali  wychowani "w Kościele". Ci spoza niego zdaje się rzadko o tym słyszą.  Kiedy znika pozłota albo tylko lekko się ściera, myślą, że popełnili  błąd i że wciąż muszą szukać prawdziwie bratniej duszy. Prawdziwa  bratnia duża nazbyt często okazuje się być pierwszą pociągającą  seksualnie osobą, jaka się nadarzy. Ktoś, kogo mogliby poślubić z  wielkim dla siebie pożytkiem, gdyby tylko... Stąd rozwód, żeby  dostarczyć owego "gdyby tylko". I oczywiście z zasady mają rację:  rzeczywiście popełnili błąd. Jedynie bardzo mądry mężczyzna pod koniec  swego życia mógłby wydać trafny osąd co do tego,  którą spośród wszystkich możliwych kandydatek powinien był poślubić ku  swemu największemu pożytkowi! Prawie wszystkie małżeństwa, nawet te  szczęśliwe, są błędami: w tym sensie, że prawie na pewno (w doskonalszym  wiecie lub przy nieco większej ostrożności w tym bardzo niedoskonałym)  oboje partnerzy mogliby sobie znaleźć odpowiedniejszego towarzysza. Lecz  "prawdziwa bratnia dusza" to ta, za którą się wyszło. My prawie nie  dokonujemy wyboru: robi to życie i okoliczności (chociaż jeśli istnieje  Bóg, muszą to być jego instrumenty lub pozory). Jest powszechnie  wiadome, że szczęśliwe małżeństwa to te, gdzie "wybór" młodej osoby był  jeszcze bardziej ograniczony przez władzę rodzicielką czy rodzinną, o  ile istnieje społeczna etyka zwykłej nieromantycznej odpowiedzialności i  wierności małżeńskiej. Lecz nawet w krajach, gdzie romantyczna tradycja  na tyle wpłynęła na układy społeczne, że ludzie uwierzyli, iż wybór  partnera jest wyłącznie troską młodych, jedynie w niezwykle rzadkich,  szczęśliwych przypadkach łączą się ze sobą mężczyzna i kobieta, którzy  naprawdę są sobie jakby "przeznaczeni" i zdolni do wielkiej i wspaniałej  miłości. Ta możliwość wciąż nas oszałamia, chwyta za gardło: powstało  na ten temat mnóstwo wierszy i opowieści, prawdopodobnie więcej niż  istniało takich miłości w prawdziwym życiu (a jednak najwspanialsze z  tych opowieści nie mówią o szczęśliwym małżeństwie takich wielkich  kochanków, lecz o ich tragicznym rozdzieleniu, jakby nawet w tej sferze  to, co prawdziwie wielkie i wspaniałe w tym upadłym świecie, było  bardziej osiągalne poprzez "zawód" i cierpienie). W takiej wielkiej,  nieuniknionej miłości, często w miłości od pierwszego wejrzenia,  doznajemy chyba wizji małżeństwa, jakim powinno ono być w nieupadłym świecie. W tym upadłym swiecie  naszymi jedynymi przewodnikami są rozwaga, mądrość (rzadka w młodości,  zbyt późna w starości), czyste serce i wierność woli..... &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Moja  własna historia jest tak wyjątkowa, tak niesłuszna i nierozważna prawie  pod każdym względem, że trudno mi doradzać rozwagę. Jednak trudne  przypadki tworzą złe prawo, a wyjątkowe przypadki nie zawsze są dobrymi  przewodnikami dla innych. Na ile może się to przydać, podam Ci nieco  faktów z mojej biografii - w tej sytuacji dotyczących głównie zagadnień  wieku i finansów. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zakochałem  się w twojej matce w wieku około 18 lat. Dość szczerze, jak zostało  wykazane - chociaż oczywiście wady charakteru i usposobienia często  sprawiały, że spadałem poniżej ideału, od którego zaczynałem. Twoja  matka była starsza ode mnie i nie była katoliczką. Zupełnie niefortunne z  punktu widzenia opiekuna [ojca F. Morgana, który opiekował się Ronaldem  i jego bratem, przedwczesnymi sierotami - G.]. W pewnym sensie  rzeczywiście było to bardzo niefortunne i bardzo dla mnie niedobre.  Takie rzeczy są bardzo absorbujące i wyczerpują nerwowo. Byłem bardzo  bystrym chłopcem znajdującym się w ferworze pracy zmierzającej do  uzyskania (bardzo potrzebnego) stypendium w Oksfordzie. Połączone  napięcia niemal spowodowały poważne załamanie. Zawaliłem egzaminy i  chociaż (jak po wielu latach powiedział mi dyrektor mojej szkoły)  powinienem zdobyć dobre stypendium, z trudem otrzymałem 60 £ w Exeter:  wraz ze stypendium tej samej wysokości z okazji ukończenia szkoły  wystarczyło mi na przeżycie (z pomocą mojego drogiego, starego  opiekuna). Oczywiście były i dobre strony, nie tak łatwo dostrzegalne  dla opiekuna. Byłem sprytny, ale nie pilny czy wpatrzony w jeden cel, w  znacznej mierze nie powiodło mi się dlatego, że nie pracowałem  (przynajmniej nad filologią klasyczną) nie dlatego, że byłem zakochany,  ale dlatego, że studiowałem co innego: gocki i różne inne  rzeczy. Otrzymawszy romantyczne wychowanie, traktowałem sprawy  chłopięco-dziewczęce poważnie i uczyniłem z nich źródło starań. Będąc z  usposobienia raczej fizycznym tchórzem, w ciągu dwóch sezonów z  pogardzanego patałacha w drugiej drużynie stałem się członkiem drużyny  reprezentacyjnej. I takie inne rzeczy. Pojawiły się jednak kłopoty:  musiałem wybierać między nieposłuszeństwem i zasmuceniem (lub  oszukaniem) opiekuna, który był mi ojcem bardziej niż większość  prawdziwych ojców, lecz bez żadnych zobowiązań, a "zarzuceniem" romansu  do skonczenia  21 lat. Nie żałuję mojej decyzji, chociaż moja ukochana znosiła ją  bardzo ciężko. To jednak nie była moja wina. Była całkowicie wolna i nie  związana ze mną słowem i nie powinienem się skarżyć (chyba, żebym  stosował nierzeczywisto romantyczny kodeks), gdyby wyszła za kogoś  innego. Przez prawie trzy lata nie widziałem się z moją ukochaną ani do  niej nie pisałem. Było to nadzwyczaj trudne, bolesne i gorzkie,  szczególnie z początku. Rezultaty nie były zbyt dobre: wróciłem do  szaleństw i lenistwa i zmarnowałem sporą część pierwszego w Kolegium.  Nie sądzę jednak, żeby cokolwiek innego uzasadniło małżeństwo na  podstawie chłopięcej miłości, a prawdopodobnie nic innego nie umocniłoby  woli na tyle, by nadać takiemu romansowi (choćby i najprawdziwszemu  przypadkowi szczerej miłości) trwałość. W noc moich 21 urodzin napisałem  do Twojej matki - 3 stycznia 1913 r. 8 stycznia wróciłem do niej,  zaręczyłem się i poinformowałem zaskoczoną rodzinę. Zakasałem rękawy i  przyłożyłem się do pracy (za późno, by uratować od klęski Hon. Mods.**)  - a w następnym roku wybuchła wojna, kiedy jeszcze miałem przed sobą  rok w kolegium. W tamtych czasach mężczyźni zaciągali się do wojska, bo  inaczej otaczała ich powszechna pogarda. Była to paskudna sytuacja,  szczególnie dla młodego człowieka o zbyt dużej wyobraźni i małej odwadze  fizycznej. Żadnego stopnia: żadnych pieniędzy: narzeczona. Wytrzymałem  potwarze i coraz wyraźniejsze aluzje krewnych, zostałem i w 1915  złożyłem pierwszy z egzaminów końcowych. Prysnąłem do armii: lipiec  1915. Sytuacja stała się nie do zniesienia i 22 marca 1916 r. ożeniłem  się. W maju przepłynąłem Kanał (wciąż mam wiersz, ktory napisałem z tej okazji!) i udałem się na rzeź nad Sommą. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pomyśl  o swojej matce! A jednak teraz ani przez chwilę nie mam uczucia, że  robiła więcej, niż można ją było prosić - co wcale nie umniejsza jej  zasług. Byłem młodzieńcem ze skromnym stopniem naukowym, lubiącym pisać  wiersze, z kilkoma mizernymi funtami rocznego dochodu (20-40). i bez  żadnych perspektyw: podporucznik z płacą 7 szylingów 6 pensów dziennie w  piechocie, gdzie szanse przeżycia (jako młodszego oficera) były bardzo  małe. Wyszła za mnie w roku 1916, a John urodził się w 1917 (poczęty i  donoszony podczas roku głodu i wielkiej kampanii U-bootów)  mniej więcej w czasie bitwy pod Cambrai, kiedy koniec wojny wydawał się  tak odległy, jak teraz. Sprzedałem, co mogłem, a pieniądze wydałem na  prywatną klinikę, resztkę moich nielicznych południowoafrykańskich  akcji, "moją ojcowiznę". &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;*  Literatura była (aż do czasów współczesnej powieści) dziedziną głównie  męską i wiele mówi się w niej o "pięknych i fałszywych". To w gruncie  rzeczy oszczerstwo. Kobiety są ludźmi, a więc mogą być perfidne. Lecz w  ramach rodziny ludzkiej, zestawione z mężczyznami nie są z zasady czy z  natury perfidniejsze od nich. Wręcz przeciwnie. Tylko że kobiety mogą  się załamać, jeśli poprosi się je, by "czekały" na mężczyznę zbyt długo,  kiedy młodość (tak cenna i konieczna dla przyszłej matki) szybko  przemija. Właściwie nie powinno się ich prosić, by czekały. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;** Honour Moderations, pierwszy z dwóch egzaminów na stopień naukowy (przyp. tłum.) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Z  mroku mojego życia, tak bardzo zawiłego, stawiam przed Tobą jedną  wielką rzecz, którą trzeba kochać na ziemi: Najświętszy Sakrament.....  Tam znajdziesz romantyzm, chwałę, honor, wierność, prawdziwą ścieżkę  wszystkich swoich miłości na świecie i coś więcej: Śmierć: dzięki  boskiemu paradoksowi tę, która kończy życie i żąda oddania wszystkiego, a  jednak dzięki smakowi (lub przedsmakowi) której można utrzymać to,  czego poszukujesz w ziemskich związkach (miłość, wierność, radość) lub  nadać mu ten charakter rzeczywistości, wiecznej trwałości, której każdy  człowiek pragnie z głębi duszy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;J.R.R Tolkien&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; List opublikowany w książce &lt;i&gt;Listy &lt;/i&gt;(tytuł oryginału: &lt;i&gt;The Letters of J.R.R. Tolkien&lt;/i&gt;), wydawnictwo Prószyński Media Sp. z o.o., Warszawa 2010.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-5394322927394444393?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/5394322927394444393/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=5394322927394444393&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/5394322927394444393'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/5394322927394444393'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/02/na-temat-mazenstwa-i-stosunkow-miedzy.html' title='Na temat małżeństwa i stosunków między płciami'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-AZtxXO5B_jc/TWJrZS-2NCI/AAAAAAAAAfQ/NC2g1gr2TSk/s72-c/tolkien460.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-8222901692371672754</id><published>2011-02-20T20:30:00.003+01:00</published><updated>2011-02-20T20:32:42.669+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kurt vonnegut'/><title type='text'>Ludzie, których się zna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-llVbpUErkIw/TWFrxrB25GI/AAAAAAAAAfM/9jr8tWog1cE/s1600/istockphoto_4468035-noisy-crowd.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-llVbpUErkIw/TWFrxrB25GI/AAAAAAAAAfM/9jr8tWog1cE/s320/istockphoto_4468035-noisy-crowd.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Zastanawiając się nad kwestią nawiązywania nowych znajomości w dobie Facebooka i różnych innych, niepotrzebnych narzędzi (owszem, niepotrzebnych) przyszedł mi do głowy jeden, dość stary tekst Kurt aVonneguta. Chodzi mianowicie o nazywanie "znajomymi" osób spotkanych raz w życiu. Tekst opublikowany jest w zbiorze &lt;i&gt;Niedziela palmowa&lt;/i&gt;, wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2005, na stronie 119,&amp;nbsp; &lt;i&gt;Ludzie, których się zna&lt;/i&gt;. Jestem zdeterminowany, żeby przepisać tutaj ten niedługi fragment, jednak, jak zobaczycie, jest on tak zbudowany, że nie będzie mi się chciało czytać go po raz drugi celem wprowadzenia ewentualnych poprawek, dlatego z góry przepraszam za wszelkie literówki.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;i&gt;Kto w Ameryce jest naprawdę szczęśliwy?&lt;/i&gt; - esej K.V. o Williamie K. Buckleyu juniorze dla Politics Today - styczeń/luty 1979 roku.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Pewnego razy, chyba w 1972 roku, przemawiałem w Bibliotece Kongresu. Gdy byłem w połowie, jakiś człowiek siedzący pośrodku widowni wstał i zapytał: "Jakim prawem pan, jako przywódca młodych Amerykanów, czyni ich tak cynicznymi i pesymistycznymi?"&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Nie miałem dobrej odpowiedzi, więc zszedłem z podium.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Oto wzór odwagi!&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Przekonania, których muszę bronić są tak delikatne i skomplikowane, że poddane wiwisekcji zmieniają się w jednolitą papkę. Jestem pacyfistą, jestem anarchistą, jestem obywatelem świata i tak dalej.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Ale tematem tego rozdziału jest przyjaźń, a dzięki cudowi ery komputerów (1979 rok! - blogger) jestem w stanie przedłożyć alfabetyczny spis pisarzy, którzy są lub - w przypadku nieżyjących - byli moimi przyjaciółmi. Bo widzicie, moja żona, Jill Krementz, przez lata sfotografowała setki pisarzy i wprowadziła ich nazwiska i numery negatywów do komputera, żeby móc w ciągu paru chwil dostarczyć zdjęcie dowolnego z nich.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Sunę więc po prostu palcem wskazującym po jej spisie, zatrzymując się przy nazwisku każdej osoby, którą spotkałem co najmnij raz i... już mam! Moimi przyjaciółmi są: Chinua Achebe, Richard Adams, Renata Adler, Czyngiz Ajtmatow, Edward Albee, Nelson Algren, Lisa Alther, Robert Anderson, Maya Angelou, Hannah Arendt, Michael Arlen, John Ashbery, Isaac Asimov, Richard Bach, Russel Baker, James Baldwin, Marvin Barret, John Barth, Donald Barthelme, Jacques Barzun, Steve Becker, Saul Bellow, Ingrid Benjis, Robert Benton, Tom Berger, Charles Berlitz, Carl Bernstein, Michael Bessie, Ann Birnstein, William Blatty, Heinrich Boell, Vance Bourjaily, Ray Bradbury, John Malcolm Brinnin, Jimmy Breslin, Harold Brodkey, C.D.B. Bryan, Art Buchwald, oczywiście William F. Buckley junior, William Borroughs, Lynn Caine, Erskine Caldwell, Hortense Calisher, Vincent Canby, Truman Capote, Schuyler Chapin, John Cheever, Marchette Chute, John Ciardi, Eleanor Clark, Ramsey Clark, Arthur C. Clarke, James Clavell, Arthur Cohen, William Cole, dr Alex Comfort, Richard Condon, Evan Connel, Frank Conroy, Malcolm Cowley, Harvey Cox, RObert Creighton, Michael Crichton, Judith Crist, John Crosby, Charlotte Curtis, Gwen Davis, Peter Davidson, Peter de Vries, Borden Veal, Midge Decter, Lester Del Ray, Barbarelee Diamonstein, Monica Dickens, James Dickey, Joan Didion, E.L. Doctorow, Betty Dodson, J.P. Donleavy, Jose Donoso, Rosalyn Drexler, John Dunne, Richard Eberhart, Leon Edel, Margareta Ekstroem, Stanley Elkin, Ralph Ellison, Richard Elman, Amos Elon, Gloria Emerson, Hans Magnus Enzensberger, Nora Ephron, Edward Epstein, Jason Epstein, Willard Espy, Fred Exley, Oriana Fallaci, James T. Farrel, Lawrenece Ferlinghetti, Frances Fitzgerald, Joe Flaherty, Janet Flanner, Thomas Fleming, Peter Forbath, William Price Fox, Gerald Frank, Michael Frayne, Eliot Fremont-Smith, Betty Friedan, Bruce Jay Friedman, Otto Friedrich, Max Frisch, Erich Fromm, Carlos Fuentes, William Gaddis, Nicholas Gage, Charles Gaines, Josh Kenneth Galbraith, Mavis Gallant, John Gardner, William Gass, Barbara Gelb, Dan Gerber, Brendan Gill, Penelope Gilliat, Allen Ginsberg, Nikki Giovanni, Gail Godwin, William Goldman, Nadine Gordimer, Edward Gorey, Lois Gould, Guenter Grass, Francince du Plessix Gray, Adolph Green, Gael Greene, Germaine Greer, Winston Groom, Alex Haley, Daniel Halpern, Pete Hamill, Elizabeth Hardwick, Curtis Harnack, Michael Harper, Jim Harrison, Molly Haskell, John Hawkes, Joseph Heller, Lilian Hellman, Nat Hentoff, John Hersey, Rust Hills, Warren Hinkle, Sandra Hochman, Townsend Hoopes, A.E. Hotchner, Barbara Howar, Jane Howard, William Inge, Clifford Irving, John Irving, Christopher Isherwood, Roman Jakobson, Jill Johnston, James Jones, Erica Jong, Pauline Kael, E.J. Kahn, Garson Kunin, Justin Kaplan, Sue Kaufman, Elia Kazan, Alfred Kazin, Murray Kempton, Galway Kinnel, Judy Klemesrud, John Knowles, Hans Koning, Jerzy Kosiński, Robert Kotlowitz, Joe Kraft, Paul Krassner, Stanley Kunitz, Lewis Lapham, Jack Legget, Siegfried Lenz, John Leonard, Max Lerner, Doris Lessing, Ira Levin, Meyer Levin, Robert Jay Lifton, Jakov Lind, Lloyd Little, Anita Loos, Anthony Lukas, Aliso Lurie, Leonard Lyons, Peter Maas, Dwight MacDonald, John D. MacDonald, Ross Macdonald, Archibald MacLeish, Eugene McCarthy, Mary McCarthy, Tom McGuane, Marshall McLuhan, Larry McMurtry, Terrance McNally, John McPhee, James McPherson, Norman Mailer, Berard Malamud, Marya Mannes, Peter Matthiessen, Armistead Maupin, Rollo May, Margaret Mead, William Meredith, James Merril, Arthur Miller, Jonathan Miller, Merle Miller, Kate Millett, James Mills, Jessica Mitfor, Honor Moore, Elsa Morante, Albert Moravia, Hans Morgenthau, Willie Morris, Wright Morris, Toni Morrison Penelope Mortimer, Ray Mungo, Albert Murray, William Murray, V.S Naipaul, Victor Navasky, Edwin Newman, Leslie Newman, Anais Nin, William A. Nolen, Marsha Norman, Edna O'Brien, Joyce Carol Oates, Sidney Offit (najlepszy przyjaciel!), Iris Owens, Amos Oz, Cynthia Ozick, Grace Paley, Gordon Parks, Jonathan Penner, S.J. Perelman, Eleanor Perry, Frank Perry, Jayne Anne Phillips, George Plimpton, Robert Pisig, Peter Prescott, V.S. Pritchett, Dotson Rader, Ishmael Reed, Rex Reed, Richard Reeves, James Reston junior, Adrienne Rich, Jill Robinson, Betty Rollins, Judith Rossner, Philip Roth, Mike Royko, Muriel Rukeyser, John Sack, William Safire, Carl Saga, Harrison Salisbury, William Saroyan, Andrew Sarris, Nora Sayre, Dick Schaap, Susan Fromberg Schaeffer, Arthur Schlesinger junior, Steve Schlesinger, Bud Schulber, Ellen Schwamm, Barbara Seaman, Erich Segal, Anne Sexton, Ntozake Schange, Harvey Shapiro, Adam Shaw, Irwin Shaw, Wilfrid Sheed, Neil Sheehan, Lyn Sherr, Alix Kates Shulman, Andre Simenov, John Simon, Isaac B. Singer, Hedrick Smith, W.D. Snodgrass, C.P. Snow, Barbara Probst Soloman, Susan Sontag, Terry Southern, Wole Soyinka, Stephen Spender, Benjamin Spock, Jean Stafford, Gloria Steinem, Shane Stevens, I.F. Stone, Irving Stone, Robert Stone, Dorothea Straus, Rose Styron, William Styron, Jacqueline Susann, Gay Talese, James Tate, Peter Taylor, Studs Terkel, Hunter S. Thompson, Lionel Tiger, Hannah Tillich, Alvin Toffler, Lazlo Toch, Michel Tournier, Willard Trask, Calvin Trillin, Diana Trilling, Barbara Tuchman, Kenneth Tynan, Amy Vanderbilt, Gore Vidal, Esther Vilar, Roman Vishniac, Mark Vonnegut, Alice Walker, Joseph Wambaugh, Wayne Warga, Robert Penn Warren, Per Waetsberg, Peter Weiss, Eudora Welty, Glenway wescott, Morris West, E.B. White, Theodore White, William Whitworth, Tom Wicker, Elie Wieser, Richard Wilbur, Paul Wilkes, Joy Williams, Tennessee Williams, Garry Wills, Larry Woiwode, Tom Wolfe, Geoffrey Wolff, Herman Wouk, Andriej Wozniesienski, Christopher Wren, Charles Wright, James Wright, Lois Wyse i Richard Yates.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;i&gt;Chcecie, żebym was przedstawił?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Może czas pomyśleć nad zmianą słowa "friend" na "people I've met" albo coś w tym rodzaju. Wtedy zasada uścisku dłoni miałaby nieco większy sens. Dziękuję za uwagę i już mnie nie ma.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-8222901692371672754?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/8222901692371672754/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=8222901692371672754&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8222901692371672754'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8222901692371672754'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/02/ludzie-ktorych-sie-zna.html' title='Ludzie, których się zna'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-llVbpUErkIw/TWFrxrB25GI/AAAAAAAAAfM/9jr8tWog1cE/s72-c/istockphoto_4468035-noisy-crowd.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-6900743305996272238</id><published>2011-02-16T19:48:00.000+01:00</published><updated>2011-02-16T19:48:59.379+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='joaquin jack garcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gangster'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='michael levin'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zapowiedź'/><title type='text'>Gangster. Prawdziwa historia agenta FBI, który przeniknął do mafii</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-fYw0psTy-Bs/TVwbv_RBjSI/AAAAAAAAAfI/A_7DPAU4hTk/s1600/Garcia_Gangster__500px.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-fYw0psTy-Bs/TVwbv_RBjSI/AAAAAAAAAfI/A_7DPAU4hTk/s320/Garcia_Gangster__500px.jpg" width="227" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Informacja ze strony internetowej wydawnictwa &lt;a href="http://www.znak.com.pl/"&gt;Znak&lt;/a&gt;:&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Niezwykła wyprawa w świat prawdziwej nowojorskiej mafii - lektura obowiązkowa dla fanów &lt;i&gt;Ojca chrzestnego&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;Rodziny Soprano&lt;/i&gt;.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Prawdziwy gangster nie nosi ani portfela, ani karty kredytowej. Gdy płaci, odlicza pieniądze z grubego pliku banknotów obciągniętych gumką. Na wierzchu zawsze trzyma banknot studolarowy.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Prawdziwy gangster lubi dobrze zjeść. Gdy wybiera się na obiad, wie, gdzie podają najlepsze linguine z sosem z małży i homara arrabiata. Nigdy nie zagląda do menu i wie, jak wywabić tłuste plamy z koszuli.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Prawdziwy gangster przywiązuje wagę do swojego wyglądu, Gdy idzie na zakupy, kupuje najdroższe garnitury i buty. Potrafi wycenić diament i powiedzieć, ile wart jest twój zegarek.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Tego  wszystkiego musiał nauczyć się agent specjalny Joaquin Garcia, który -  niczym bohaterowie &lt;i&gt;Infiltracji&lt;/i&gt; czy &lt;i&gt;Donnie Brasco&lt;/i&gt; - przeniknął do  mafijnych struktur. FBI &lt;br /&gt;nauczyło go jak mówi, je i zachowuje się  chłopak z ferajny. Ta wiedza, w połączeniu z aktorskim talentem (i  wielkim brzuchem!) Garci, uczyniły z niego prawdziwego mafioso, którego  zdolności posłużyły do infiltracji rodziny Gambino. Jako Jack Falcone  podjął się misji porównywalnej do tych, które znamy z kinowego ekranu.  Ta historia jest jednak prawdziwa. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-6900743305996272238?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/6900743305996272238/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=6900743305996272238&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/6900743305996272238'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/6900743305996272238'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/02/gangster-prawdziwa-historia-agenta-fbi.html' title='Gangster. Prawdziwa historia agenta FBI, który przeniknął do mafii'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-fYw0psTy-Bs/TVwbv_RBjSI/AAAAAAAAAfI/A_7DPAU4hTk/s72-c/Garcia_Gangster__500px.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-8405726614303089679</id><published>2011-02-09T16:42:00.001+01:00</published><updated>2011-02-09T17:08:53.159+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blackfield'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='live in nyc'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Blackfield - Live in NYC</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TVK0G1AWvXI/AAAAAAAAAfE/FpghkdT3F-Y/s1600/KSCOPE504-350px.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="288" src="http://3.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TVK0G1AWvXI/AAAAAAAAAfE/FpghkdT3F-Y/s320/KSCOPE504-350px.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Moim największym i chyba najbardziej nieoczekiwanym odkryciem muzycznym był zespół Porcupine Tree, na który natknąłem się pod koniec 2006 albo na początku 2007 roku. Z pewnością było to trochę późno, jednak gdy już raz posłuchałem ich muzyki, wszedłem dość głęboko w tę muzykę. Zespół (początkowo jednak Porcupine Tree było pseudonimem Stevena Wilsona, który dużo nagrywał sam) zaczynał w latach dziewięćdziesiątych, silnie inspirowany muzyką Pink Floyd. Wpływy te szczególnie słychać na albumach &lt;i&gt;Voyage 34: The Complete Trip&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;The Sky Moves Sideways&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z czasem muzyka Porcupine Tree ewoluowała w nieco cięższą stronę, brzmienie jest obecnie bardziej metalowe, jednak z dużą dozą niezmiennej od zawsze melancholii. Ostatni album grupy, &lt;i&gt;The Incident&lt;/i&gt; z 2009 roku jest ich najlepiej sprzedającym się wydawnictwem, tym samym umacniając ich pozycję na rynku muzycznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednakże frontman Porcupine Tree, wspomniany wyżej Steven Wilson nie uznaje stagnacji twórczej i wciąż szuka nowych nurtów. Dlatego też około roku 2001, wraz z izraelskim muzykiem Avivem Geffenem, założył Blackfield. Zespół, w którym ten niezwykle płodny autor mógł podążyć w bardziej romantyczną, popową stylistykę. Współpraca ta zaowocowała jak dotąd dwoma albumami &lt;i&gt;Blackfield&lt;/i&gt; (2004) i &lt;i&gt;Blackfield II&lt;/i&gt; (2007)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W październiku 2007 roku natomiast ukazało się nagranie z koncertu w Bowery Ballroom w Nowym Jorku, zatytułowane po prostu Blackfield&lt;i&gt; - Live in NYC&lt;/i&gt;. Nabyłem ten album dopiero parę dni temu, dlatego teraz go recenzuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja tego koncertu nie może być inna: jest on po prostu świetny. Nie ma tam żadnej przesady, zbędnych efektów wizualnych, laserów, ruchów kamer w stylu Matrixa - po prostu udokumentowane 18 utworów, tylko muzyka. Steven i Aviv nawet nie są zbyt rozmowni. Najdziwniejszym elementem jest twarz Aviva Geffena, pokryta srebrnym brokatem. Geffen jest znany ze swego nieco adrogynicznego wizerunku scenicznego (inspirowanego zapewne Davidem Bowie'm).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Blackfield zagrał prawie wszystkie piosenki z obu albumów, a także utwór Alanis Morisette - &lt;i&gt;Thank You&lt;/i&gt;. Wszystkie wykonania brzmią dużo bardziej drapieżnie niż oryginalnie, jednak nie tracą ani trochę swojej wartości emocjonalnej. Wilson momentami zapomina się, w którym gra zespole, i gra solówki jak z Porcupine Tree. Całość tylko na tym zyskuje, nabiera bardziej eklektycznego charakteru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepiej będzie, jeśli pozwolę tym piosenkom na samodzielną obronę.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Hello &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/nU9e40dHxHQ/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/nU9e40dHxHQ&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/nU9e40dHxHQ&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;The Hole in Me&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/oBxXj2tKbdo/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/oBxXj2tKbdo&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/oBxXj2tKbdo&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;End of the World&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/V-bT_ccBHNo/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/V-bT_ccBHNo&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/V-bT_ccBHNo&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;My Gift of Silence&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/aOZCe-GCE2A/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/aOZCe-GCE2A&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/aOZCe-GCE2A&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Na koniec powiem, że 28 marca będzie miał premierę trzeci album Blackfield, zatytułowany Welcome to My DNA. A już 14 i 15 kwietnia polska publiczność będzie mogła na żywo ocenić nowy materiał na koncertach w Warszawie i Krakowie. Sam wybieram się na ten drugi i z pewnością nie omieszkam zamieścić tutaj recenzji z tego wydarzenia. Po obejrzeniu (i przesłuchaniu, gdyż Live in NYC mam wersji DVD+CD) mam jeszcze większą ochotę na ten koncert i szczerze powiem, że nie mogę się już doczekać.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-8405726614303089679?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/8405726614303089679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=8405726614303089679&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8405726614303089679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8405726614303089679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/02/blackfield-live-in-nyc.html' title='Blackfield - Live in NYC'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TVK0G1AWvXI/AAAAAAAAAfE/FpghkdT3F-Y/s72-c/KSCOPE504-350px.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-480223000377486606</id><published>2011-02-08T23:48:00.000+01:00</published><updated>2011-02-08T23:48:19.288+01:00</updated><title type='text'>Pisarstwo i inne bzdury</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TVHHIM16WbI/AAAAAAAAAfA/liYMtcPAZvg/s1600/757px-Eug%25C3%25A8ne_Delacroix_-_La_libert%25C3%25A9_guidant_le_peuple.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="253" src="http://1.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TVHHIM16WbI/AAAAAAAAAfA/liYMtcPAZvg/s320/757px-Eug%25C3%25A8ne_Delacroix_-_La_libert%25C3%25A9_guidant_le_peuple.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Zastanawiałem się ostatnio, gdzie pisarz może szukać natchnienia i nie chodziło mi o to, dokąd ma się on udać -&amp;nbsp; czy do parku, lasu, kafejki, na basen czy może do kościoła lub też na zebranie koła modelarzy - tylko o inspiracje spisania jakiejś historii. Wbrew pozorom nie jest to sprawa tak prosta. Wydaje się bowiem, że muzyk powinien słuchać dużo muzyki i na jej podstawie tworzyć własne utwory, reżyser powinien inspirować się filmami swoich guru, a pisarz - czytać dużo i w literach znajdować wyzwolenie. Tymczasem uważam, że jest zupełnie inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inspirowanie się tą samą dziedziną, którą chcemy uprawiać, może pójść w złą stronę. Gdy chcemy wymyślić piosenkę, bo spodobał nam się utwór ulubionego zespołu, wtedy wystarczy zastosować podobne akordy, można podnieść tonację, dodać solo, którego brakuje pierwowzorowi, napisać słowa i możemy już liczyć, że niefachowe ucho się nie zorientuje. Co innego, jeśli chcemy wymyślić utwór muzyczny, nie jest to już takie hop-siup. Obejrzymy, będziemy czuć, że coś z tym trzeba zrobić, nie będzie tak łatwo w pięciominutowym utworze zawrzeć klimat i emocje dwugodzinnego filmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak samo jest chyba z pisarstwem. Można powieść napisać bazując na innej. Zmieniając umiejscowienie, imiona bohaterów, rodzaje wydarzeń itd. Stworzy się wtedy coś nowego, ale jednak zbudowanego na już gotowych fundamentach. Wszak nie od fundamentów zależy, czy końcowy efekt będzie przypominał bardziej Burj Dubai czy Empire State.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobraźmy sobie młodego pisarza, który wybiera się na wycieczkę do Luwru. Chodzi godzinami po salach, oglądając dokładnie każdy eksponat. W końcu dociera do miejsca, w którym wisi &lt;i&gt;Wolność wiodąca lud na barykady&lt;/i&gt;. Staje, przygląda mu się uważnie. I stwierdza, że dobrze byłoby napisać książkę o niepodległościowych dążeniach Republiki Biafry lub Południowego Sudanu. Po obejrzeniu Jak zostać królem mógłby równie dobrze napisać historię małpy walczącej o dominacji w stadzie. Małpa ta od zawsze była nieco w tylu, gdyż nie umiała obierać bananów.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Dobrym pomysłem jest też czerpanie garściami z nauki. Pisząc o czymś, o czym nie mamy zielonego pojęcia, raczej nie zdobędziemy zaufania Czytelnika. Ja tak np. robię. Sprawdzam dużo rzeczy w internetowej encyklopedii i udaję mądrego gościa. Właściwie interesuje mnie wszystko o czym piszę. Dlatego staram się weryfikować informacje, o których decyduję się z Wami podzielić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ja tam zresztą wiem o pisarstwie...&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Równie dobrze mógłbym biegać nago po śniegu krzycząc "wolny Tybet!"&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Tybet.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Pomyślcie o tym.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-480223000377486606?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/480223000377486606/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=480223000377486606&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/480223000377486606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/480223000377486606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/02/pisarstwo-i-inne-bzdury.html' title='Pisarstwo i inne bzdury'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TVHHIM16WbI/AAAAAAAAAfA/liYMtcPAZvg/s72-c/757px-Eug%25C3%25A8ne_Delacroix_-_La_libert%25C3%25A9_guidant_le_peuple.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-8755210816850929541</id><published>2011-02-05T00:39:00.001+01:00</published><updated>2011-02-05T00:40:45.012+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pamiętnik'/><title type='text'>Pamiętnik znaleziony w pociągu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;-Jesteś o cal od śmierci podczas każdego lotu bojowego. Czy można być starszym w Twoim wieku? Pół minuty temu zaczynałeś szkołę średnią (...). O ułamek sekundy wcześniej byłeś dzieciakiem i miałeś dziesięciotygodniowe wakacje, które trwały sto tysięcy lat i jeszcze były za krótkie. Fiut! Tak nam przelatują przed nosem. Czy masz jakiś inny sposób na zatrzymanie czasu? (...)&lt;br /&gt;- Może to&amp;nbsp; prawda (...). Może długie życie musi być wypełnione przykrościami, jeżeli ma się wydawać długie. Ale komu zależy na takim życiu?&lt;br /&gt;- Mnie&lt;br /&gt;- Dlaczego?&lt;br /&gt;- A masz coś lepszego?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Joseph Heller, Paragraf 22&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TUyOLsFaUfI/AAAAAAAAAe8/sEUvQo5bJXg/s1600/kafka-rekopis-proces.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TUyOLsFaUfI/AAAAAAAAAe8/sEUvQo5bJXg/s320/kafka-rekopis-proces.jpg" width="252" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Jadąc ostatnio pociągiem znalazłem zwiniętą kartkę papieru leżącą na pustej kanapie. Nikogo nie było, więc postanowiłem zobaczyć co tam jest. Rozwinąłem i przeczytałem to:&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;"30.1.2011&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Przesiadłem się do innej części wagonu, żeby znaleźć najlepsze dla siebie miejsce. Na początku było za gorąco, potem za zimno, potem za głośno, a teraz już mnie chuj strzela. Dosiedli się poznańscy studenci, których jedynymi tematami rozmów są studia, sesja i opowieści o ilościach wypitego alkoholu. Sesja, sesja, sesja... (fragment nieczytelny) Chyba nie każdy został stworzony do pracy naukowej. Wciąż potrzebni są hydraulicy, mechanicy, stolarze, szewcy, szwaczki, sprzątaczki, murarze i jeszcze wiele innych specjalności, do których nie potrzeba 5 lat chlania między wykładami. Natomiast nie potrzeba na tysięcy psychologów, socjologów, politologów, kulturoznawców, prawników, administratywistów i tak dalej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Dworzec spowija gęsta mgła a pociąg stoi, bo kolejarze muszę przestawić lokomotywę na jego drugi koniec. Ta wprawdzie minęła nas już kilka minut temu, lecz ciągle nie ruszamy. Chyba właśnie teraz, o. (fragment nieczytelny) Czas w strukturach PKP płynie bardzo leniwie, nic nie zakłóca jego spokojnego biegu. Panie w kasach sprzedają bilety na nieistniejące pociągi, a konduktor bezskutecznie próbuje otworzyć zastygłe drzwi, spacerując uprzednio wzdłuż pociągu, który odjechać ma za 3 minuty. Bida z nędzą, a powiem więcej, że nawet nędza z bidą.. Gęsta mgła współgra z tym wszystkim idealnie, jakby natura wczuwała się w nastroje tysięcy podróżujących Polaków.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Lubię podróżować pociągiem po zmroku. Podoba mi się ta wszechobecna ciemność, zakłócana gdzieniegdzie tylko światłami samochodowych reflektorów lub domowych ognisk. Pojedyncze ogniki widoczne w bezmiarze mroku przywołują na myśl obrazy romantycznych malarzy, które parę lat temu widziałem w podręczniku do języka polskiego. Malarstwo wywołujące silny niepokój, po obejrzeniu którego widz bał się zasnąć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;To ciekawe, jak duży wpływ na człowieka może mieć tak nieistotny fakt, jak to, kto siedzi obok w pociągu. Gdyby tak jechać z kimś samotnym, kto nic nie mówi, w niczym nie przeszkadza, to o ile taka podróż byłaby przyjemniejsza, niż gdy trzeba się męczyć z bandą rozwrzeszczanych studentów, którzy nie potrafią nawet zapamiętać imienia nowopoznanej na imprezie osoby. Tak, wiem, nie ładnie tak podsłuchiwać. Ale co tu robić, jak barany trajkoczą nad uchem, puszczają muzykę z komórki i oglądają na laptopach filmy bez słuchawek? Nie da się nawet skupić nad książką.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;(Dalszy fragment nieczytelny)"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Mam nadzieję, że ktoś, kto to pisał, nie będzie miał nic przeciwko publikacji. W końcu nie ma żadnych danych. Anonim.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-8755210816850929541?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/8755210816850929541/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=8755210816850929541&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8755210816850929541'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8755210816850929541'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/02/pamietnik-znaleziony-w-pociagu.html' title='Pamiętnik znaleziony w pociągu'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TUyOLsFaUfI/AAAAAAAAAe8/sEUvQo5bJXg/s72-c/kafka-rekopis-proces.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-6618407457339929703</id><published>2011-02-02T13:29:00.002+01:00</published><updated>2011-12-06T15:02:49.049+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='armagedon w retrospektywie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kurt vonnegut'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Kurt Vonnegut - Armagedon w retrospektywie</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TUlNGdA2BlI/AAAAAAAAAe0/-9umSpVfCFE/s1600/168303%255B2%255D.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TUlNGdA2BlI/AAAAAAAAAe0/-9umSpVfCFE/s320/168303%255B2%255D.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Kurt Vonnegut Jr. pozostaje mistrzem czarnego humoru i nawet po śmierci potrafi zaskoczyć pomysłami i ciekawą analizą ludzkich poczynań. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmarły w 2007 roku pisarz, który po wydaniu w 1969 roku powieści &lt;i&gt;Rzeźnia numer pięć, czyli Krucjata dziecięca, czyli Obowiązkowy taniec ze śmiercią&lt;/i&gt;, stał się idolem amerykańskiej młodzieży (piękne to były czasy, kiedy idolami nastolatków byli pisarze, a nie gwiazdy świecące w telewizji cyckami i innymi częściami ciała). W tamtym okresie Kurt mógłby wydać powieść o żuczku wędrującym przez rok dookoła własnego gówna, a ludzie kupowaliby i zaczytywali się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Armagedon w retrospektywie jest zbiorem wcześniej niepublikowanych opowiadań i wystąpień Kurta Vonneguta. Wstęp do książki napisał syn pisarza, Mark, a pierwszym tekstem jest list napisany do rodziny w czasie drugiej wojny światowej. Ciekawe, że wydawnictwo opublikowało jego tłumaczenie oraz skan oryginału.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnym tekstem jest przezabawne przemówienie, które miał wygłosić na uniwersytecie w Indianapolis, swoim rodzinnym mieście, jednak nie dożył tego momentu. Kurt przyzwyczaił swoich czytelników i słuchaczy do tego, że nie potrafi być poważny, a nawet gdy się stara, to wychodzi mu to równie dobrze, co pisanie słabych książek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały tomik zawiera opowiadania dotyczące wojny, a także pokoju, w których autor rozprawia się w niecodzienny sposób z bolączkami życia żołnierzy, przebywania na froncie i anomaliami systemu wojennego. Kurt, który wojnę zna z autopsji (zaciągnął się w 1943 roku do armii, a w 1945 przeżył bombardowanie Drezna) doskonale lawiruje w gąszczu uczuć bohaterów swoich opowiadań, stara się przekazać, że poza strzelaniem i rzucaniem granatami, żołnierze mieli także inne rozrywki. Oczywiście robi to w komicznej, często przerysowanej formie (np. w opowiadaniu, w którym głównym motywem są kulinarne przepisy szeregowców przebywających w niewoli niemieckiej).&lt;br /&gt;Tytułowy &lt;i&gt;Armagedon w retrospektywie&lt;/i&gt; jest napisany w formie listu od pracownika firmy, który zajmował się maszyną mającą za zadanie schwytanie Diabła. Dalszy opis chyba nie jest potrzebny.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Całość okraszona jest obrazkami zrobionymi przez samego Kurta i opatrzonymi stosownym komentarzem.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Fani pisarza z pewnością znajdą w tym zbiorze coś dla siebie, ten specyficzny dla Kurta cios w nos wymierzony czytelnikowi, po którym chce się jeszcze i jeszcze. Nie sądzę natomiast, żeby był to dobry wybór dla kogoś, kto chcę dopiero rozpocząć przygodę z pisarstwem Vonneguta. Tym osobom radziłbym na początek przeczytać którąś z Jego powieści.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Autor: &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kurt Vonnegut jr.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tytuł oryginału: &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Armagedon in Retrospect&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wydawnictwo:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Albatros, Marzec 2010&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Liczba stron:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;264&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tłumaczenie:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Robert Sudół&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-6618407457339929703?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/6618407457339929703/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=6618407457339929703&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/6618407457339929703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/6618407457339929703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/02/kurt-vonnegut-armagedon-w.html' title='Kurt Vonnegut - Armagedon w retrospektywie'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TUlNGdA2BlI/AAAAAAAAAe0/-9umSpVfCFE/s72-c/168303%255B2%255D.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-2279283995332579408</id><published>2011-01-26T21:53:00.003+01:00</published><updated>2011-01-30T23:32:31.592+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='darren aronofsky'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czarny łabędź'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Darren Aronofsky - Czarny łabędź</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TUCIhPhpEVI/AAAAAAAAAew/5mCZN7p7mK8/s1600/black-swan-movie-poster.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TUCIhPhpEVI/AAAAAAAAAew/5mCZN7p7mK8/s320/black-swan-movie-poster.jpg" width="209" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Chciałem  napisać recenzję Czarnego łabędzia zaraz po wyjściu z kina, czekałem  jednak kilka dni, a pomysły nie przychodziły i nie przyszły do teraz.  Może dlatego, że zamiast Czajkowskiego, z głośników leci Coldplay. Tak  czy inaczej napisanie paru słów o tym filmie jest chyba ponad moje  możliwości. Przynajmniej w tej chwili. Wydaje mi się, że moja wiedza na  temat kinematografii jest jeszcze za mała, dlatego też postanowiłem  zaprezentować recenzję Michała Walkiewicza z redakcji serwisu &lt;a href="http://www.filmweb.pl/"&gt;Filmweb&lt;/a&gt;. Tak czy inaczej uważam film za wart obejrzenia i w pełni zgadzam się z Panem Michałem w ocenie tego dzieła.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Nihil  novi. Darren Aronofsky pozostaje jednym z najuważniejszych kronikarzy  ludzkich obsesji. Widzi w nich wieczny żywioł destrukcji, ale i kreacji.  Obsesja prowadzi u niego do obłędu, ten zaś bywa tożsamy z geniuszem. W  "Czarnym łabędziu" ulubiony motyw reżysera trafia na podatny grunt –  jego utwór tematyzuje sztukę, która nie od dziś chadza z obłędem,  geniuszem i obsesją pod rękę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;W  "Czarnym łabędziu" podążamy śladami baletnicy Niny (Portman). Podążamy  dosłownie, gdyż Aronofsky korzysta tu z technik wypróbowanych w  "Zapaśniku" i subiektywizuje narrację, omiatając bohaterkę zamaszystymi  panoramami lub "zawieszając" kamerę na jej barkach. Ścieżka, którą  wydeptuje dziewczyna, wiedzie z domu do teatru. W miejscu pracy czeka na  nią morderczy trening, w domu – apodyktyczna matka. Wytresowana  dziewczyna panuje nad każdym ruchem i nad każdym gestem. Kompensując  matce utraconą karierę, zamienia swoje ciało w precyzyjne narzędzie. I  to właśnie obsesja perfekcji stanie się przyczyną jej zguby.  Rozerotyzowany trener Leroy (Cassel) tłumaczy dziewczynie, że perfekcja  to również umiejętność zatracenia się. Ale Nina, choć na parkiecie  wylewa pot, krew i łzy, zatracić się nie potrafi. Gdy w zespole pojawi  się wyzywająca Lily (Kunis), a stawką w grze stanie się angaż w  otwierającym nowy sezon "Jeziorze łabędzim", bohaterka będzie miała  niewiele czasu, by zrzucić białe piórka i dać się uwieść czarnemu  łabędziowi.&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;"Wstręt"  i "Mucha", Polański i Cronenberg. Dwa filmy i dwa nazwiska, z którymi w  pierwszej kolejności kojarzy się utwór Aronofsky’ego. Niezwykła  emocjonalna intensywność – efekt reinterpretacji klasycznych  horrorowych, gotyckich chwytów – to domena Polańskiego. Z kina  Cronenberga, pożyczył Aronofsky pojemną metaforykę rozpadu ciała. To  oczywiście nie wszystkie tropy – toksyczna relacja między matką i córką  przywodzi na myśl "Pianistkę" Elfriede Jelinek, w tle zaś pobrzmiewa  nuta feministycznych shockerów w stylu "Pod moją skórą" Mariny de Van. O  wielkości artysty nie świadczy jedynie to, że w oparciu o rzeczone  nawiązania buduje autonomiczny język. I nawet nie to, że czytane w  psychoanalitycznym kluczu dzieło nie rozpada się jak domek z kart. Dawno  nie widziałem jednak filmu, który w tak kompletny i fascynujący sposób  przekładałby jeden artystyczny język na drugi i opowiadał za pomocą  obrazu o czymś możliwym do uchwycenia tylko w tańcu. W balecie  Aronofsky’ego nie ma charakterystycznego dla kina o sztuce upajania się  pięknem spektaklu, kontemplowania przedstawienia jako całości. Reżysera  nie interesuje bowiem całość, lecz detal. Spektaklu nie oglądamy z  perspektywy widowni. Kamera szusuje między wykonawcami, zdejmuje ich w  zbliżeniach i półzbliżeniach, panoramuje jak szalona, kręci piruety.  Operator Matthew Libatique odarł sztukę baletową z kiczu i wyciągnął na  wierzch źródło jej erotycznej siły – ruch. Nie trzeba świetnej sceny  lesbijskiego seksu, by uczynić "Czarnego łabędzia" najgorętszym filmem  ostatnich lat.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Całość  przypomina trochę szwedzki stół: horror, dramat, seks, rozpad ciała i  rozpad umysłu. Do wyboru, do koloru. Portman daje lekcję aktorstwa,  Kunis obdarowałaby seksapilem tuzin swoich koleżanek po fachu, a  "francuski" do szpiku kości Cassel wygłasza pretensjonalne tyrady o  pożądaniu i transcendencji. Amerykański krytyk nazwał Darrena  Aronofsky’ego "Tonym Scottem kina artystycznego". I jest w tym sporo  racji. Obsesja doskonałości, trauma rywalizacji w "sztafecie pokoleń",  gmach sztuki wybrukowany męczeństwem – wszystko występuje u niego w  wersji "pop". Kawa na ławę, bez subtelności i półśrodków. To, co w  obrazie, trzeba tautologicznie przełożyć na słowa, a potem powtórzyć.  Raz za razem, do znudzenia. Tutaj, w filmie zespolonym nierozerwalnie ze  sztuką baletową, operującą równie niesubtelnymi środkami, działa to  jednak na korzyść reżysera. Podobnie jak baletnica Nina, jego  pompatyczny, eklektyczny i groteskowy "Czarny łabędź" jest bliski  perfekcji. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Autor: Michał Walkiewicz&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-2279283995332579408?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/2279283995332579408/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=2279283995332579408&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/2279283995332579408'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/2279283995332579408'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/01/darren-aronofsky-czarny-abedz.html' title='Darren Aronofsky - Czarny łabędź'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TUCIhPhpEVI/AAAAAAAAAew/5mCZN7p7mK8/s72-c/black-swan-movie-poster.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-5259976289238375304</id><published>2011-01-19T02:55:00.002+01:00</published><updated>2011-01-19T02:57:10.256+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powrót do przyszłości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='robert zemeckis'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Powrót do przyszłości - Robert Zemeckis</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Czasu nie ma, wszystko, co nas otacza, to wieczność. Bóg jest wiecznością, więc jest wszechobecny.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt; - Albert Einstein&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TTZBXsh9p4I/AAAAAAAAAes/J-jafLOVIlg/s1600/76893155.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TTZBXsh9p4I/AAAAAAAAAes/J-jafLOVIlg/s320/76893155.jpg" width="206" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Podróże w czasie inspirują artystów, literatów i filmowców od bardzo dawna. Pierwsze dzieło o tej tematyce powstało już w roku 1733, było to opowiadanie &lt;i&gt;Memoirs of the Twentieth Century&lt;/i&gt; irlandzkiego pisarza Samuela Maddena. Najsłynniejszą zaś powieścią jest Wehikuł czasu H. G. Wellsa, na podstawie której powstało kilka filmów. Sam, będąc dzieckiem, zamierzałem napisać książkę o podróży w czasie, zanotowałem kilkanaście kartek zeszytu w linie, jednak mój plan spalił na panewce. A tematyką tą zainteresowałem się po obejrzeniu filmu Powrót do przyszłości, Roberta Zemeckisa, a potem jego dwóch kontynuacji. Od tego czasu jestem wiernym fanem trylogii, a dzięki uprzejmości Telewizji Polskiej i Multikina, mogłem obejrzeć ją raz jeszcze w krótkim odstępie czasu. Po 15 latach film ten wciąż mnie bawi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Marty McFly jest nastolatkiem, który prowadzi zwyczajne, można nawet powiedzieć nudne życie. Jednak przyjaźni się ze starym doktorem Emmetem Brownem, klasycznym szalonym naukowcem, który zaprasza go na tajny test nowego wynalazku - wehikułu czasu zbudowanego na bazie samochodu DeLorean. W czasie tego eksperymentu dr Brown zostaje zamordowany przez libijskich terrorystów, którym ukradł pluton - paliwo niezbędne do podróży w czasie. Marty'emu cudem udaje się uniknąć śmierci, a w czasie ucieczki przenosi się z roku 1985 do 1955, gdzie (a właściwie kiedy) poznaje swoich młodych rodziców.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Historia rozwija się przez trzy filmy w zaskakujący dla widza sposób, a jej przedział czasowy obejmuje 130 lat, w czasie których możemy prześledzić losy przodków bohaterów oraz ich potomków, a także ich samym w przedziwnych sytuacjach spowodowanych najczęściej "naruszeniem kontinuum czasoprzestrzennego". W odróżnieniu od zwykłych komedii, w tej można pośmiać się nie tylko ze zwykłych żartów, najważniejszy jest tu humor słowny i sytuacyjny wynikający wprost z faktu, że bohater nie należy do czasu, w którym obecnie przeżywa (np. gdy w 1955 roku dziadkowie Marty'ego poznają go i wydaje im się dziwnie znajomy, pytają czy mogą znać jego rodziców).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;W zabawny sposób film ten obrazuje także, w pewnym wymiarze, działanie paradoksu dziadka. Paradoks ten polega na tym, że jeżeli ktoś cofnąłby się do czasu, w którym jego dziadek nie począł jeszcze dziecka (ojca) i tego dziadka zabił, to podróżnik nie mógłby się narodzić, a tym samym nie mógłby odbyć podróży i zabić dziadka, więc mógłby się narodzić. Oczywiście nie jest to pokazane bardzo precyzyjnie i rada złożona z fizyków uznałaby przedstawioną historię za totalną bzdurę, jednak na potrzeby filmu większość założeń sprawia wrażenie logicznych, przemyślanych i mogących rzeczywiście wydarzyć się w czasie (sic!) takiej podróży. Uważam, że ten film w sposób ciekawszy i bardziej przystępny pokazuje konsekwencje związane z podróżami w przeszłość i ingerowaniem w nią, niż film uważany przez wielu za kino bardzo ambitne i trudne - &lt;i&gt;Efekt motyla&lt;/i&gt;. Wykorzystany tam został ten sam mechanizm, który pokazuje, że niewielka zmiana w otaczającą nas rzeczywistość, może mieć wpływ na dalsze losy wielu ludzi. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Nie uniknięto co prawda błędów. Mnie najbardziej rzucił się w oczy mankament z drugiej części, kiedy to Marty ze swoją dziewczyną i doktorem przenoszą się do roku 2015. Tam stary Biff kradnie wehikuł, żeby wrócić do 1955, a następnie wraca do 2015. Później główni bohaterowie wracają do 1985 roku, który jest zmieniony za sprawą potajemnej podróży Biffa. Skoro zatem Marty i doktor wrócili do rzeczywistości alternatywnej, to do tak samo alternatywnego roku 2015 powinien powrócić Biff, tym samym uniemożliwiając powrót z roku 2015 Marty'emu. Może to być trudne do zrozumienia dla kogoś, kto filmu nie oglądał. Jednak bez tego błędu, nie dałoby się poprowadzić fabuły w taki sposób, w jaki zostało to zrobione, a nie ma co ukrywać, że pomijając wszelkie aspekty etyczne podróży w czasie, które film Zemeckisa porusza, jest to po prostu dobra rozrywka na kilka godzin.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Rola życia Michaela J. Foxa (Marty), Christophera Lloyda (dr Brown) i DeLoreana (samochód produkowany był przez rok i gdyby nie udział w filmie, pewnie mało kto pamiętałby o tym efemerycznym występie byłem wiceprezesa General Motors), dobra muzyka, piękne amerykańskie samochody z lat 50., wizja przyszłości z latającymi autami i deskolotkami zamiast deskorolek. Jest to także pierwszy sukces reżyserski Roberta Zemeckisa, który wcześniej nie zwrócił na siebie uwagi krytyków nawet tak dobrym filmem, jak &lt;i&gt;Miłość, szmaragd i krokodyl&lt;/i&gt;, a 10 lat później zgarnął Oscara za reżyserię &lt;i&gt;Forresta Gumpa.&lt;/i&gt; Z pewnością jest to pozycja obowiązkowa dla każdego kinomana i pasjonaty podróży w czasie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;b&gt;Tytuł oryginału:&lt;/b&gt; &lt;i&gt;Back To The Future&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;b&gt;Reżyseria:&lt;/b&gt; Robert Zemeckis&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;b&gt;Scenariusz:&lt;/b&gt; Bob Gale, Robert Zemeckis&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;b&gt;Premiera:&lt;/b&gt; 3 lipca 1985 (część I)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;b&gt;Produkcja:&lt;/b&gt; USA&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;b&gt;Gatunek:&lt;/b&gt; komedia, przygodowy, sci-fi&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;b&gt;Obsada: &lt;/b&gt;Michael J. Fox, Christopher Lloyd, Lea Thompson, Thomas F. Wilson, James Tolkan i inni&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;b&gt;Muzyka:&lt;/b&gt; Alan Silvestri&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;b&gt;Nagrody:&lt;/b&gt; Oscar (1), Saturn (3) i inne&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;table&gt;&lt;tbody&gt;  &lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-5259976289238375304?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/5259976289238375304/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=5259976289238375304&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/5259976289238375304'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/5259976289238375304'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/01/powrot-do-przyszosci-robert-zemeckis.html' title='Powrót do przyszłości - Robert Zemeckis'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TTZBXsh9p4I/AAAAAAAAAes/J-jafLOVIlg/s72-c/76893155.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-1918568215994182618</id><published>2011-01-12T15:04:00.008+01:00</published><updated>2011-01-14T02:56:50.707+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='john updike'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>John Updike - Terrorysta</title><content type='html'>&lt;blockquote style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ktokolwiek  wejdzie  do Raju nie będzie chciał wrócić do tego świata, nawet jeśli  wszystko zostanie mu zaoferowane.  Wyjątkiem jest męczennik którego wolą  będzie powrócenie do tego świata i zostanie zabitym 10  razy, ze  względu na wielki honor jakim został otoczony&lt;/span&gt; - &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Sahih Muslim, chapters 781, 782, The  Merit of Jihad and the Merit of Martyrdom&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TS23o3mYpdI/AAAAAAAAAek/3k9uyJrjyvQ/s1600/Terrorysta_John-Updike%252Cimages_big%252C21%252C978-83-7301-941-6.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5561303027620029906" src="http://3.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TS23o3mYpdI/AAAAAAAAAek/3k9uyJrjyvQ/s320/Terrorysta_John-Updike%252Cimages_big%252C21%252C978-83-7301-941-6.jpg" style="cursor: pointer; float: right; height: 320px; margin: 0pt 0pt 10px 10px; width: 214px;" /&gt;&lt;/a&gt;Z piórem Johna Updike'a zetknąłem się po raz pierwszy i muszę szczerze powiedzieć, że ten styl uprawiania pisarstwa nie do końca mi pasuje. Dlaczego? O tym za moment. Niemniej jednak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Terrorysta&lt;/span&gt; wciągnął mnie tak bardzo, że potrzebowałem jednego dnia na przeczytanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść opowiada kilka miesięcy z życia garstki ludzi, których losy splatają się ze sobą w zadziwiający sposób. Centralną postacią jest młody muzułmanin, osiemnastoletni Ahmad Mulloy. Mieszka z matką, amerykanką irlandzkiego pochodzenia, która pracuje jako salowa, a oprócz tego maluje słabo sprzedające się obrazy. Ojciec Ahmada - student z Egiptu - opuścił rodzinę, gdy Ahmad miał 3 lata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wieku 11 lat chłopak zaczyna interesować się islamem, podejmuje naukę Koranu i języka arabskiego. Miejscowy imam zastępuje mu ojca i namawia do kształcenia w kierunku zawodu kierowcy ciężarówki. Od tej drogi stara się Ahmada odwieść, cierpiący na depresję, szkolny psycholog, któremu ciężko jest się pogodzić z faktem, że marnuje życie u boku otyłej żony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zakończeniu nauki w liceum, Ahmad zdaje egzamin na prawo jazdy i zatrudnia się jako kierowca w sklepie meblowym prowadzonym przez libańską rodzinę. Gdy nabiera doświadczenia i zdobywa zaufanie swoich chlebodawców, zostaje mu złożona propozycja przeprowadzenia samobójczego zamachu bombowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka ta nie tylko obnaża hedonistyczne zapędy współczesnego społeczeństwa, głównie amerykańskiego. Wydaje się, że ważniejszą kwestią jest pokazanie sposobu, w jaki islamskie grupy terrorystyczne mogą pozyskiwać oddanych im zamachowców. Ahmad Mulloy bowiem, pomimo tego, że może nam się wydawać dziwakiem, jest normalnym, młodym chłopakiem, wyznającym swoją religię. Gorliwie przestrzega zasad koranicznych (nie onanizuje się, nie pije alkoholu itd.), chce zdobyć prawo jazdy kategorii C, w tym celu pilnie studiuje przepisy drogowe. Jednocześnie uważa kulturę Zachodu za gorszącą. Nie podoba mu się wszechobecne seksualne rozpasanie, materializm, pęd ku wiecznej młodości oraz telewizja, która stale krzewi złe obyczaje. I właśnie te poglądy, jak i silne przekonanie o działaniu w imię Allaha sprawiają, że młody umysł Ahmada jest bardzo podatny na ciepłe słowa imama o zbawieniu, wielkiej chwale i wiecznym życiu wśród tabunu hurys.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż fabuła powieści jest dosyć prosta, to dużą część tekstu autor poświęca na wnikanie w psychikę bohaterów. Pokazuje wewnętrzną walkę Ahmada, który nabiera pewności o słuszności swojej sprawy, rozterki żydowskiego psychologa szkolnego, Jacka Levy'ego, a także jego żony, która nie może pogodzić się ze swoją otyłością. Pojawia się też młoda dziewczyna, Joryleen, która stara się pozbawić Ahmada jego seksualnej czystości, tak bardzo chwalonej w Koranie. Bez wszystkich tych fragmentów, książka byłaby pewnie o połowę krótsza, jednak to właśnie dzięki nim liniowa i dość przewidywalna historia nabiera jakiegoś kolorytu. Tworzy się też przez to dość mroczna, posępna oprawa i właśnie dlatego na wstępie nadmieniłem, że nie przepadam za tym stylem. Zdecydowanie wolę "lekkie" pióro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Terrorysta&lt;/span&gt; nie jest najlżejszą książką i z pewnością nie nadaje się do czytania jej między "dzień dobry" a "do widzenia" w warzywniaku, chyba ze względu na całkiem ponury klimat. Jej przekaz sam w sobie natomiast jest dość oczywisty, niezawoalowany w trudnych metaforach i aluzjach. Ze swojej strony serdecznie polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji przytoczę fragment islamskiej doktryny, który może silnie oddziaływać na czyny i chęć wstąpienia do raju młodego muzułmanina:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Za  każdym razem śpiąc z hurysą odnajdujemy jej dziewictwo. Poza  tym penis  Wybranego nigdy nie mięknie. Erekcja jest wieczna. Uczucie kiedy za  każdym razem się  kochasz jest absolutnie wyśmienite i spoza tego świata.  I nawet gdybyś chciał zrobić to samo na  ziemi, to byłbyś na to za  słaby. Każdy Wybrany &lt;/span&gt;[tzn muzułmanin] &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ożeni się z 70 hurysami, poza   kobietami ożenionymi na ziemi, i wszystkie będą miały smakowite waginy&lt;/span&gt; - komentator koraniczny Al-Suyuti (zm. 1505 r.)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Autor: &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;John Updike&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tytuł oryginału: &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Terrorist&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wydawnictwo:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Rebis, Marzec 2007&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Liczba stron:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;308&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tłumaczenie:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jerzy Kozłowski&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-1918568215994182618?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/1918568215994182618/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=1918568215994182618&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/1918568215994182618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/1918568215994182618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/01/john-updike-terrorysta.html' title='John Updike - Terrorysta'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TS23o3mYpdI/AAAAAAAAAek/3k9uyJrjyvQ/s72-c/Terrorysta_John-Updike%252Cimages_big%252C21%252C978-83-7301-941-6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-3251827300426175820</id><published>2011-01-10T21:50:00.006+01:00</published><updated>2011-01-11T13:08:53.074+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prawo'/><title type='text'>Brutalna religia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TSuJFEkmekI/AAAAAAAAAec/ir3vEJ9aWiw/s1600/sz-sila-brutalna-1965-1.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 320px; height: 278px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TSuJFEkmekI/AAAAAAAAAec/ir3vEJ9aWiw/s320/sz-sila-brutalna-1965-1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5560688885138618946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Od czasów, gdy religia chrześcijańska wyszła na prowadzenie w wyścigu o władzę, można zauważyć, że wiara wciska się gdzie tylko można w kształtowanie czy wykonywanie prawa. Najświeższym przykładem może być chociażby spór o in vitro, który od dawna w ogólnym świecie polityki, a od niedawna na sali sejmowej dzieli posłów i Polaków na tych, którzy chcą szczęścia innych ludzi, i na tych, którzy mordują setki niewinnych dzieci. I tak aż od średniowiecza, kiedy to ludzi palono na stosach, torturowano, kobiety gwałcono, a wsie równano z ziemią, wszystko to w imię jedynej, słusznej wiary.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Średniowiecze to pal (o zgrozo...) sześć, w końcu nie na darmo okres ten nazywa się ciemnymi wiekami, bardziej przerażające jest to, że równie drastyczne prawo oparte o Pismo Święte tworzono już w czasach nowożytnych. Jednym z takich ciekawych przypadków jest ustawodawstwo amerykańskie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1650 roku, a więc jeszcze w czasie formowania się państwowości Stanów Zjednoczonych, mały stan Connecticut nadał sobie kodeks prawny, w którym najważniejsze miejsce zajmowało prawo karne. Prawodawcy wpadli na szczególny pomysł, by przepisy zaczerpnąć z Pisma Świętego:&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Ktokolwiek chwalił będzie innego Boga nad Pana Naszego, będzie skazany na śmierć.&lt;/blockquote&gt;Trzeba im przyznać, że zaczęli z grubej rury. Zważywszy na fakt, że Stany Zjednoczone Ameryki są dziś krajem o najdalej idących prawach obywatelskich, w tym wolność religijna, to taki zapis ma prawo dziwić. Po nim zaś następuje dziesięć lub dwanaście podobnych artykułów zapożyczonych dosłownie z Księgi Powtórzonego Prawa, Księgi Wyjścia i Księgi Kapłańskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bluźnierstwo, czarnoksięstwo, cudzołóstwo i gwałt są również karane śmiercią. Znieważenie rodziców przez syna zasługuje na tę samą karę. Tak oto prawa prymitywnego i na wpół cywilizowanego ludu zastosowano do oświeconego (czyżby?) społeczeństwa, w którym panowały łagodne obyczaje. Nie było nigdy prawa, które by w równym stopniu szafowało śmiercią i stosowało tę karę do równie małej liczby winnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście znajdą się też tacy, którzy twierdzą, że religia przyniosła ludziom wiele dobrego. Trzeba jednak spojrzeć prawdzie w oczy, od kilkudziesięciu tysięcy lat religie pojawiały się tylko po to, żeby skupiać społeczność ludzką w jednym celu - w celu podporządkowania władzy, jaka by ona nie była. Kiedyś prawo religijne było narzucane, jak np. prawo w Mezopotamii, Egipcie, Rzymie. W XVII-wiecznej Ameryce natomiast nikt tych dziwacznych i tyrańskich przepisów nie ustalał autorytarnie, zostały one przegłosowane przy swobodnym udziale wszystkich zainteresowanych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tamtejsze obyczaje były wówczas jeszcze bardziej surowe i purytańskie od prawa. W 1649 roku w Bostonie powstaje szacowne stowarzyszenie przyjmujące za cel zapobieganie modemu obyczajowi noszenia długich włosów. A potem przyszli hippisi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, dura lex, sed lex.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;bibliografia: Alexis de Tocqueville - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;O demokracji w Ameryce&lt;/span&gt;, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1976 r.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-3251827300426175820?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/3251827300426175820/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=3251827300426175820&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/3251827300426175820'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/3251827300426175820'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/01/brutalna-religia.html' title='Brutalna religia'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TSuJFEkmekI/AAAAAAAAAec/ir3vEJ9aWiw/s72-c/sz-sila-brutalna-1965-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-2202868030080423756</id><published>2011-01-09T17:32:00.004+01:00</published><updated>2011-01-09T21:43:13.512+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><title type='text'>Kulinarni masochiści</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TSoKKjvGbBI/AAAAAAAAAeU/yc-wd94W09o/s1600/chili.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 300px; height: 297px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TSoKKjvGbBI/AAAAAAAAAeU/yc-wd94W09o/s320/chili.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5560267866450062354" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Chociaż bogactwo potraw jest przeogromne w dzisiejszym świecie, to wszystkie nasze ulubione są kombinacją pięciu smaków. Są to: słodki, słony, kwaśny, gorzki i, potwierdzony w roku 2000, umami. Czuć go (podobno) w pomidorach. Pozostałych smaków przedstawiać nie trzeba, jak ktoś nie wie jak smakuje słodki, to trochę tragedia, ale może się tak zdarzyć. Jeśli np. ktoś nie odczuwa wszystkich smaków, to cierpi na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ageusię&lt;/span&gt;, a jeśli jedząc karmelka czuje smak gorzki, to najprawdopodobniej jest to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;parageusia&lt;/span&gt;. Z kolei gdy pijący mleko odczuwa smak kwaśny, to powinien spojrzeć na jego datę przydatności do spożycia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytając to można zacząć się zastanawiać co odpowiada za bardzo specyficzne odczucia występujące w trakcie spożywania potraw kuchni meksykańskiej czy tajskiej. Ostry smak ma swoich zwolenników, jak i przeciwników, ale chyba mało jest osób, dla których jest to nic takiego. Są osoby, które specjalnie zamawiają w restauracji dania z dorysowanymi trzema papryczkami (symbol oznaczający dania najbardziej ostre), a inni właśnie te pozycje odrzucają przy pierwszej selekcji. Nie ukrywam, że należę do tej pierwszej grupy, a najbardziej ostrą potrawą, jaką jadłem do tej pory, był makaron z krewetkami w ostrym sosie, podawany w łódzkiej restauracji Tawerna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem z ostrym jest jednak taki, że... nie jest on smakiem. Tak. Za piekące i ostre uczucie w ustach odpowiedzialny jest związek chemiczny o nazwie kapsaicyna. Nie jest on rozpoznawany przez kubki smakowe, lecz przez receptory bólu. Gdy posypiemy sobie skórę cukrem, to prawdopodobieństwo, że nasza skóra wyczuje słodką nutę, jest znikome. Możecie spróbować, ale to Wam się nie uda. Natomiast gdybyście swoją skórę potraktowali czystą kapsaicyną, z pewnością niezbędna byłaby wizyta u lekarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostrość potrawy mierzona jest w SHU. Jest to tzw. skala Scoville'a. Czysta kapsaicyna ma 16.000.000 SHU. Ostry sos tabasco czy pieprz cayenne mają 30.000 - 50.000 SHU, a najostrzejsza papryka Dorset Naga (wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa) ma 876.000–970.000 SHU. Gaz pieprzowy to około 5.000.000 SHU, czyli wciąż ponad 3 razy mniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co zrobić, jeśli przecenimy nasze możliwości i zjemy za dużo ostrych papryczek, dodamy do potrawy zbyt dużo tabasco lub pieprzu? Pod żadnym pozorem nie popijać wodą. Kapsaicyna nie rozpuszcza się w wodzie i w ten sposób rozprowadzimy ją dokładnie po całej jamie ustnej, zwiększając tylko nieprzyjemne uczucie. Najlepiej do tego celu nadaje się wódka. Kapsaicyna bowiem rozpuszcza się między innymi w alkoholach. Dlatego też po wypiciu wściekłego psa nie czuć tak bardzo ostrego "smaku" tabasco. Pamiętajcie więc - do enchiladas warto zamówić kieliszek czystej. Dobre do tego celu jest też tłuste mleko. Kapsaicyna rozpuszcza się także w tłuszczach oraz w, zawartej w mleku, kazeinie. Wódka i mleko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem, skoro, jak już ustaliliśmy to na początku, ostry smak nie jest smakiem, tylko bólem, to może fanów chili nie powinniśmy nazywać smakoszami, a raczej kulinarnymi masochistami? No bo skoro ktoś lubi zadawać sobie ból akurat w tej formie... Jedni lubią ciąć skórę żyletkami, innych podnieca brutalny i bolesny seks, a ja lubię sprawdzać jaka ostra potrawa jest dla mnie jeszcze zbyt łagodna, a która już jest poza skalą. Tej drugiej jeszcze nie znalazłem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-2202868030080423756?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/2202868030080423756/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=2202868030080423756&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/2202868030080423756'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/2202868030080423756'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/01/kulinarni-masochisci.html' title='Kulinarni masochiści'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TSoKKjvGbBI/AAAAAAAAAeU/yc-wd94W09o/s72-c/chili.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-2825993535696743810</id><published>2011-01-05T18:00:00.004+01:00</published><updated>2011-01-12T23:28:43.852+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='phillip zimbardo'/><title type='text'>Philip Zimbardo - Efekt Lucyfera</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Linia oddzielająca dobro od zła biegnie przez serce każdej istoty ludzkiej. A kto jest skłony zniszczyć kawałek własnego serca?&lt;/span&gt; - Aleksander Sołżenicyn.&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TSSj2JepS-I/AAAAAAAAAeM/mkxWumXXvpc/s1600/Efekt-Lucyfera-Dlaczego-dobrzy-ludzie-czynia-zlo_Philip-G-Zimbardo-Philip-Zimbardo%252Cimages_big%252C19%252C978-83-01-15626-8.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 222px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TSSj2JepS-I/AAAAAAAAAeM/mkxWumXXvpc/s320/Efekt-Lucyfera-Dlaczego-dobrzy-ludzie-czynia-zlo_Philip-G-Zimbardo-Philip-Zimbardo%252Cimages_big%252C19%252C978-83-01-15626-8.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558747990734752738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Efekt Lucyfera jest pojęciem wprowadzonym przez Phillipa Zimbardo, określającym zmianę charakteru człowieka z dobrego na zły wyłącznie pod wpływem czynników sytuacyjnych i systemowych, czyli środowiska w jakim się znajduje. Właśnie o tym traktuje ta książka - Efekt Lycyfera. Dlaczego dobrzy ludzie czynią zło?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pierwszej części prof. Zimbardo przedstawia szczegółowo opis i analizę Stanfordzkiego Eksperymentu Więziennego. Eksperyment ten, przeprowadzony w 1971 roku, polegał na umieszczeniu psychicznie zdrowych i przeciętnych studentów w symulowanym więzieniu i przydzieleniu im ról więźniów i strażników. Strażnicy mieli za zadanie utrzymywać porządek, a więźniowie musieli podporządkowywać się poleceniom tych pierwszych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mający trwać 2 tygodnie eksperyment zakończył się szóstego dnia z powodu coraz poważniejszego znęcania się strażników nad więźniami. "Klawisze" zaczęli wręcz torturować psychicznie osadzonych, nakazując im symulowanie aktów homoseksualnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wyjaśnieniu wszystkich zawiłości Eksperymentu, wytłumaczeniu dlaczego każdy z uczestników postępował w taki, a nie inny sposób, Zimbardo przytacza przykłady innych eksperymentów, między innymi test Stanleya Milgrama, obrazujący posłuszeństwo wobec autorytetów. Wszystkie przedstawione eksperymenty mają przekonać czytelnika, że nawet dobrzy ludzie często mogą czynić zło pod wpływem czynników zewnętrznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec autor zestawia swój eksperyment z okrutnym i poniżającym traktowaniem więźniów w irackim więzieniu w Abu Ghraib. W kwietniu 2004 roku ujawniono wiele przypadków torturowania osadzonych. Siedmioro uczestników tych zdarzeń zostało osądzonych i skazanych na kary więzienia. Zimbardo skupia się przede wszystkim na jednym z nich - Ivanie "Chip" Fredericku. Pokazuje jego wcześniejsze dokonania, wzorową służbę jako strażnika więziennego itd. Pokazuje też, że, nie wyłączając winy bezpośrednich sprawców, odpowiedzialność ponieść powinni wyżsi rangą dowódcy wojskowi za liczne zaniedbania w nadzorze, a także wyżsi urzędnicy, aż do Dicka Cheney'a i George'a W. Busha włącznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż Efekt Lucyfera jest pozycją stricte naukową, to jednak czyta się ją z dużym zaciekawieniem. Nie jest to jednak książka dla ludzi o słabych nerwach. W wielu miejscach opisy zajść są bardzo obrazowe i nie dają wyobraźni pola do popisu. Wydawać by się mogło, że autor stara się usprawiedliwiać w wielu miejscach niehumanitarne zachowania młodych ludzi. Tak jednak nie jest. Tłumaczy on jedynie, że każdy z nas pod wpływem odpowiednich bodźców sytuacyjnych mógłby czynić podobnie. Cytując naszą noblistkę - "tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komu mogę polecić tę książkę? Przede wszystkim tym, którzy chcą dowiedzieć się czegoś o ludzkiej naturze, ludzkich zachowaniach w nieludzkich sytuacjach i o tym jak człowiek funkcjonuje gdy czuje nad sobą bat autorytetu. Jest to na pewno pozycja obowiązkowa dla studentów psychologii, ale także studenci prawa i doktrynerzy prawa karnego mogą odnaleźć w niej informacje przydatne, pożyteczne pod kątem praktyki zawodowej. Zwłaszcza jeśli będą musieli kiedyś bronić przed sądem wojskowym żołnierza oskarżonego o tortury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Efekt Lucyfera to jedna z najważniejszych prac nurtu psychologii dobra i zła. Autor prezentuje analizę eksperymentu stanfordzkiego i wykazuje ścisły związek z tym, co później wydarzyło się w więzieniu w Abu Ghraib. Przedstawia mechanizmy, które czynią ze zwykłego człowieka oprawcę lub ofiarę systemu. Zimbardo poszukuje wyjaśnienia dla stwierdzonych zależności, odwołując się do dotychczasowych badań nad jednostkowymi postawami (poczucie władzy, konformizm i posłuszeństwo) oraz oddziaływaniami szerszego środowiska społecznego (odindywidualizowanie, odczłowieczenie i znieczulica). Książkę zamyka rozdział na temat oporu wobec niepożądanych nacisków społecznych i analiza postawy heroicznej, którą autor uważa za remedium na grożące nam z różnych stron zło. Wymowa książki bardzo daleko wykracza poza ramy samej psychologii. Wydaje się ona lekturą konieczną także dla prawników, pedagogów, socjologów i politologów oraz adeptów tych nauk. Książka jest pierwszą w psychologii światowej tak wszechstronną i kompetentnie napisaną monografią psychologii zła.&lt;/span&gt; - Z recenzji prof. Bogdana Wojciszke&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Autor: &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Philip G. Zimbardo&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tytuł oryginału: &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Lucifer effect.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wydawnictwo:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;PWN , Wrzesień 2008 &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Liczba stron:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;486&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tłumaczenie:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Anna Cybulko, Joanna Kowalczewska, Józef Radzicki, Marcin Zieliński&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Przydatne linki:&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.thelucifereffect.com/"&gt;Efekt Lucyfera&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://www.thelucifereffect.com/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Milgrama"&gt;Eksperyment Milgrama&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_wi%C4%99zienny"&gt;Stanfordzki Eksperyment Więzienny&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wi%C4%99zienie_Abu_Ghraib"&gt;Więzienie w Abu Ghraib&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-2825993535696743810?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/2825993535696743810/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=2825993535696743810&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/2825993535696743810'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/2825993535696743810'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/01/philip-zimbardo-efekt-lucyfera.html' title='Philip Zimbardo - Efekt Lucyfera'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TSSj2JepS-I/AAAAAAAAAeM/mkxWumXXvpc/s72-c/Efekt-Lucyfera-Dlaczego-dobrzy-ludzie-czynia-zlo_Philip-G-Zimbardo-Philip-Zimbardo%252Cimages_big%252C19%252C978-83-01-15626-8.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-7394185319000738297</id><published>2011-01-04T18:47:00.006+01:00</published><updated>2011-03-11T00:34:47.360+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ebook'/><title type='text'>Jeszcze książka nie zginęła</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TSNg8NEz4bI/AAAAAAAAAd4/UzdCGd-AEjw/s1600/boox_13.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558392952523579826" src="http://1.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TSNg8NEz4bI/AAAAAAAAAd4/UzdCGd-AEjw/s320/boox_13.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 320px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 222px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;W dobie coraz większej, daleko idącej digitalizacji naszego życia codziennego nie dziwi fakt, że coraz więcej czynności, które wcześniej wymagały użycia różnych przyrządów, dzisiaj możemy wykonywać przy pomocy jednego elektronicznego gadżetu. Podobnie jest z przedmiotami codziennego użytku.  Niepotrzebny nam już osobny kalkulator, kalendarz, gramofon czy wieża stereo, telefon, aparat fotograficzny, telewizor, notatnik i jeszcze parę innych rzeczy. Wszystko to możemy dzisiaj mieć w urządzeniu wielkości paczki papierosów. Jest to z pewnością bardzo dla nas dogodne. Gdyby ktoś powiedział nam 20 lat temu, że możemy wszędzie posłuchać jednej ze 100 ulubionych płyt CD, zapytalibyśmy pewnie, kto będzie za nami taszczył walizkę z tymi płytami. A tymczasem ja mam kilkaset albumów w moim odtwarzaczu mp3, a mógłbym mieć znacznie więcej, gdyby ów odtwarzacz miał nadgryzione jabłko jako logo producenta. Przedmioty, które dawniej zajmowały osobno dużo miejsca, dziś zajmują go bardzo niewiele. Tak samo wygląda sprawa z książkami i gazetami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Gdy kilka lat temu zaczęło się robić głośno o książkach w formie elektronicznej, nie byłem za bardzo przekonany do tej formy. Wprawdzie argument o ochronie lasów jest trudny do podważenia, a oszczędność miejsca, jakie na półkach zajmują prawdziwe książki jest duża - książki w formie elektronicznej, przechowywane na komputerze itp. nie zajmują wcale miejsca - to jednak byłem zdecydowanym przeciwnikiem tej formy czytelnictwa. Czytanie z ekranu komputera jest męczące. Migotanie ekranu powoduje zmęczenie oczu, nie można zasiąść do lektury na dłuższy czas. Poza tym jest duża szansa, że rozpraszać nas będzie facebook, gadu gadu, onet i inne media. Z pomocą przyszły nowe technologie, a konkretnie &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Papier_elektroniczny"&gt;e-papier&lt;/a&gt;...&lt;/div&gt;&lt;blockquote style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-style: italic;"&gt;E-atrament (e-ink) jest opatentowanym materiałem, który został w  nowoczesny sposób zintegrowany z wyświetlaczem. Choć rewolucyjny w  swojej koncepcji jest bezpośrednim połączeniem osiągnięć z dziedzin  chemii, fizyki i elektroniki.&lt;br /&gt;Głównym składnikiem wyświetlaczy są miliony maleńkich kapsułek, mniej  więcej średnicy ludzkiego włosa. Każda taka kapsułka zawiera białe  cząsteczki naładowane dodatnim ładunkiem elektrycznym i czarne  naładowane ładunkiem ujemnym zawieszone w przeźroczystym płynie. Gdy  poddamy je dzianiu ujemnego pola elektromagnetycznego, białe cząsteczki  przesuwają się na górę i stają się widoczne.  W tym samym czasie  przeciwstawne pole elektromagnetyczne przyciąga czarne cząsteczki w  mikrokapsułkach na dół, co czyni je niewidocznymi. Odwracając proces  czarne cząsteczki przesuwają się na górę w mikrokapsułkach i w ten  sposób na wyświetlaczu dany punkt zabarwia się na czarno. (źródło: Rzeczpospolita: Pożegnanie z papierem?)&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Wygląda to tak, że ekran nie świeci się, oraz nie odświeża na bieżąco, jak np. obraz na ekranie telewizora, ale jest wyświetlany bez przerwy. Brak migotania powoduje, że oczy nie męczą się przy patrzeniu na taki e-papier.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Właśnie tę technologię stosuje się w nowych czytnikach elektronicznych książek, czyli tzw. ebooków. Czytniki te są obecnie tak zaawansowane, że jeśli ktoś nie chce oglądać filmów czy zdjęć, a urządzenia potrzebuje do czytania książek i czasopism w formie elektronicznej, a także przeglądania internetu, sprawdzania maila czy facebooka, to taki czytnik wydaje się doskonałym urządzeniem, zastępującym z powodzeniem rozreklamowanego iPada. Bateria wytrzymuje nawet kilka tygodni ciągłej pracy, ponieważ raz wyświetlony obraz zostaje na ekranie aż do kolejnego odświeżenia i energia jest pobierana tylko na zmianę strony. Oczywiście jeżeli nie korzystamy akurat z modemu wifi czy np. wbudowanego w czytnik odtwarzacza mp3.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Przeglądałem możliwości różnych czytników i najlepszym pod względem możliwości i ceny wydaje mi się &lt;a href="http://www.onyx-ereader.pl/produkty/boox-60"&gt;Boox 60&lt;/a&gt;. Jednakże cena takiego urządzenia nie jest niska i kosztuje ono w granicach 850-1100 zł (w zależności od sklepu). Można oczywiście kupić tańszy czytnik, np. Sony czy Amazon Kindle w wersji uboższej, np. bez karty WiFi. W każdym razie urządzenie to wydaje mi się bardzo funkcjonalne i poręczne, biorąc pod uwagę, że waży około 250-300 gram, czyli mniej więcej tyle, ile średniej grubości książka. A w środku takich woluminów możemy mieć kilka tysięcy. Jednak nie jestem do końca pewien, czy taki gadżet przydałby się akurat mi...&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TSNhBjMXv2I/AAAAAAAAAeA/s-E6vPfDg78/s1600/biblioteka%2Bikea-kopia.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558393044360216418" src="http://3.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TSNhBjMXv2I/AAAAAAAAAeA/s-E6vPfDg78/s320/biblioteka%2Bikea-kopia.JPG" style="cursor: pointer; float: right; height: 240px; margin: 0pt 0pt 10px 10px; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;Gdy wczoraj poszedłem do empiku, zobaczyłem, że ukazałow się nowe wydanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Listów &lt;/span&gt;J.R.R. Tolkiena.&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;Twarda oprawa, ponad 700 stron, szary, wyglądający jak stary, papier. Przed kupnem "uchroniła" mnie awaria terminala do kart płatniczych, gdyż nie miałem przy sobie gotówki. Niby czytając z czytnika lub książki przyswajamy tę samą treść. Jednak forma, w jakiej ta treść jest ukryta, nie jest bez znaczenia. Dla mnie, oprócz samego czytania, ważny jest też bezpośredni kontakt z książką. Miło jest po skończonym seansie czytelniczym włożyć zakładkę, podkreślić jakiś ciekawy lub potrzebny fragment. Ponadto, dla wielu bibliofilów, samo to, że książka stoi na półce i ładnie wygląda już jest argumentem przemawiającym na korzyść papieru drzewnego. Dla mnie np. jest to ważny aspekt i dumny jestem np. z mojej czternastotomowej sagi Robotów i Fundacji Isaaca Asimova, kolekcji książek Kurta Vonneguta, czy też podręczników prawniczych. A tacy bibliofile jak Umberto Eco mają w swoich zbiorach po kilkadziesiąt tysięcy woluminów, niektóre bardzo, bardzo stare. I dopóki tacy ludzie będą wspierać tradycyjne czytelnictwo, dopóty prawdziwa książka nie zniknie. Za to moje zainteresowanie ebookami umarło równie szybko, jak się narodziło.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-7394185319000738297?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/7394185319000738297/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=7394185319000738297&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/7394185319000738297'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/7394185319000738297'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/01/jeszcze-ksiazka-nie-zginea.html' title='Jeszcze książka nie zginęła'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TSNg8NEz4bI/AAAAAAAAAd4/UzdCGd-AEjw/s72-c/boox_13.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-7512483840553532139</id><published>2011-01-04T00:06:00.003+01:00</published><updated>2011-01-05T18:13:51.729+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podsumowanie roku'/><title type='text'>A imię jego 2000 i 11</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TSJvbwxMS9I/AAAAAAAAAdc/A0pRw-TkSXM/s1600/48c8ca2266c8f20aa146938bddf25068.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 168px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TSJvbwxMS9I/AAAAAAAAAdc/A0pRw-TkSXM/s320/48c8ca2266c8f20aa146938bddf25068.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558127412866993106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Czwarty dzień nowego roku (2011, jakby ktoś jeszcze się nie zorientował) obliguje do podsumowania starego roku 2010. Na początek może krótki cytat z pewnej dość starej już książki, której autorów nie będę przytaczał, bo jest ich dość sporo:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na  sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory  roku, dni i lata; &lt;a name="W15"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią». I stało się tak.&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. &lt;a name="W17"&gt;&lt;/a&gt;I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; &lt;a name="W18"&gt;&lt;/a&gt;aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre.&lt;br /&gt;&lt;a name="W19"&gt;&lt;/a&gt;I tak upłynął wieczór i poranek - dzień czwarty.&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tytułem wstępu. Nie jest to nowość czytelnicza wydana w 2010 roku, którą chciałbym tutaj opisać jako wydarzenie specjalne. Nie. To po prostu pierwsze przyszło mi do głowy, gdy pomyślałem, że o północy, czyli 11 minut temu, rozpoczął się Dzień Czwarty.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przechodząc do wątku głównego, którym jest wyżej wspomniane podsumowanie, pragnę zauważyć, że będzie ono dość lakoniczne ze względu na fakt, że minione 365 dni minęło mi dość leniwie, jeśli chodzi o słuchanie muzyki, czytanie książek i inne, podobne aktywności. Muzycznie odkrywałem raczej starsze meandry jazzu oraz wykonawców występujących na festiwalu Open'er. Książek nie czytałem, chyba że podręczniki. Tych za to przewertowało ładnych parę tysięcy stron. Nie ma sensu jednak o nich pisać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem czy jestem w stanie wymienić jakąkolwiek płytę muzyczną, która ukazała się w zeszłym roku. Nie będę ściemniać podając jakieś tytuły, z którymi zapoznałem się w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Pominę więc i ten dział kultury.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skupić trochę bardziej mogę się na filmach, bo tych oglądałem zdecydowanie więcej niż wcześniej. Jeśli chodzi o najlepszy obraz, to wybieram &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jak zostać królem (The king's speech).&lt;/span&gt; Doskonały film przedstawiający historię księcia Alberta (Colin Firth), który po głośnej abdykacji swojego brata, króla Edwarda VIII, obejmuje tron Zjednoczonego Królestwa. Król jednak ma potworny kłopot z publicznym przemawianiem, jąka się i w kluczowych momentach nie może wydusić z siebie ani słowa. W zniwelowaniu tego problemu pomaga mu australijski terapeuta Lionel Logue (Geoffrey Rush). Film pokazuje narodziny przyjaźni pomiędzy członkiem rodziny królewskiej a zwykłym facetem z ludu. Mój faworyt do Oscara. Ale nie za najlepszą rolę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tę statuetkę zgarnie bowiem Leonardo di Caprio. Tylko nie jestem do końca przekonany czy za rolę w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Incepcji&lt;/span&gt; czy w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wyspie Tajemnic&lt;/span&gt;. Stawiałbym raczej na Wyspę, chociaż obie role były trudne, wymagały balansowania pomiędzy różnymi światami, nie zawsze realnymi (w Incepcji większość akcji miała miejsce w wyobraźni bohaterów).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawiodła mnie natomiast &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Salt&lt;/span&gt;. I nie chodzi o to, że Angelina źle zagrała, bo akurat do jej roli przyczepić się nie mogę, wyglądała seksownie, grała ciekawie, ładnie mówiła po rosyjsku, co tylko dodawało jej uroku. Natomiast sam film za bardzo ociekał efektownymi scenami pościgów, walki, strzelania, a za mało było szpiegowskich podchodów rodem ze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Spy Game.&lt;/span&gt; Gratulacje dla Daniela Olbrychskiego, ze swojej roli rosyjskiego agenta wywiązał się doskonale. Pasował tam jak ulał, słowiańska krew jest nie do podrobienia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy mam jakieś noworoczne postanowienia? Czy ja wiem? Nie bardzo, ale... jakby się dało... 1) Chciałbym może mniej czasu spędzać bezproduktywnie przed komputerem. 2) Jednocześnie chciałbym więcej i z większą regularnością aktualizować Trzęsienie czasu, moje nowe dziecko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie, jeśli chodzi o blog, to 3) chciałbym nadać mu trochę nowy kształt. Szata graficzna jest już zmieniona, teraz czas na treść. W miarę możliwości 4) będę raz w tygodniu recenzować krótko film, książkę, album muzyczny. Nie zawsze będą to nowości, śmiem nawet twierdzić, że w większości będą to rzeczy już znane, może nawet przebrzmiałe. A może i nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby jednak tego dokonać muszę spełnić postulat nr 1. Bo wprawdzie obejrzenie filmu trwa 1,5 - 3 godziny, podobnie kilkukrotne przesłuchanie płyty, to jednak książkę czyta się trochę dłużej, zależnie od jej długości. Dlatego też mniej komputera, więcej czytelnictwa. O tak!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wam również życzę wszystkiego najlepszego w nowym, 2011 roku, spełnienia marzeń, wykonania noworocznych postanowień, skutecznego rzucania palenia, odchudzania, regularnej nauki, mniej przeklinania, aktywnego udziału w życiu lokalnej społeczności, wstąpienia do partii, związku, stowarzyszenia, Ku-Klux-Klanu, robienia masy, jedzenia kiełbasy, wielu miłych chwil. Trzymajcie się i z niecierpliwością czekajcie na kolejny wpis, być może pokuszę się o podsumowanie minionej dekady. Za błędy przepraszam, ale napisanie powyższego zajęło mi, z przerwami, prawie 2 godziny, a nie chce mi się jeszcze raz czytać tych wypocin.&lt;br /&gt;Adios!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-7512483840553532139?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/7512483840553532139/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=7512483840553532139&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/7512483840553532139'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/7512483840553532139'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2011/01/imie-jego-2000-i-11.html' title='A imię jego 2000 i 11'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TSJvbwxMS9I/AAAAAAAAAdc/A0pRw-TkSXM/s72-c/48c8ca2266c8f20aa146938bddf25068.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-8987685621527655669</id><published>2010-12-30T18:50:00.000+01:00</published><updated>2010-12-30T23:20:33.497+01:00</updated><title type='text'>Trzęsienie Czasu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TRzJ5YCBTYI/AAAAAAAAAdU/tsi7CHQqqY0/s1600/otwarcie%2Bboiska%2Bsucha%2Bbeskidzka.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 185px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TRzJ5YCBTYI/AAAAAAAAAdU/tsi7CHQqqY0/s320/otwarcie%2Bboiska%2Bsucha%2Bbeskidzka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556538027809000834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jak pewnie niektórzy z Was już zauważyli, blog zyskał nowe logo i szatę graficzną, stworzoną przez &lt;a href="http://www.ls-angelus.deviantart.com"&gt;Piotra&lt;/a&gt;. Zmieniła się także nazwa. Od teraz to miejsce nazywać się będzie Trzęsienie Czasu. Zyskał też nowy, prostszy do wpisania i zapamiętania adres - www.&lt;a href="http://www.blogger.com/www.trzesienieczasu.pl"&gt;trzesienieczasu&lt;/a&gt;.pl. Banał, czyż nie? Tytuł bloga jest hołdem dla mojego ulubionego pisarza, Kurta Vonneguta jr., zmarłego w 2007 roku. Jego powieść &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Trzęsienie czasu&lt;/span&gt; była pierwszą książką jego autorstwa, którą przeczytałem i do dziś pozostaje jedną z moich ulubionych. Tak więc niech Pana Bóg błogosławi, Panie Vonnegut!&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;A teraz zmykam zgłosić blog do konkursu Blog Roku 2010, może tym razem wygram laptopa.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-8987685621527655669?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/8987685621527655669/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=8987685621527655669&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8987685621527655669'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8987685621527655669'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2010/12/trzesienie-czasu.html' title='Trzęsienie Czasu'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TRzJ5YCBTYI/AAAAAAAAAdU/tsi7CHQqqY0/s72-c/otwarcie%2Bboiska%2Bsucha%2Bbeskidzka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-1816374277834583351</id><published>2010-12-24T23:45:00.001+01:00</published><updated>2011-01-05T18:14:09.918+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><title type='text'>Księga Amosa III</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TRUmwMGGilI/AAAAAAAAAc8/AjjTpbqqxao/s1600/bn_szopka_midi.gif"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 320px; height: 260px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TRUmwMGGilI/AAAAAAAAAc8/AjjTpbqqxao/s320/bn_szopka_midi.gif" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5554388324753771090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kontynuując bożonarodzeniową tradycję ośmieszania i deprecjonowania tych świąt, chciałbym po raz trzeci już przedstawić swoje spostrzeżenia na temat okresu pomiędzy 24 a 26 grudnia. Na początek krótki, dobrze już znany cytat, przypomniany po to, aby było wiadomo o co chodzi w tych świętach, a o co nie:&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Idź precz ode Mnie ze zgiełkiem pieśni twoich,&lt;br /&gt;i dźwięku twoich harf nie chcę słyszeć. (Am 5, 23)&lt;/blockquote&gt;A teraz do rzeczy. Rzuciło mi się przed chwilą w oczy (i było to też przypominajką, dzięki której powstaje ten post), że najważniejszym dniem z całych świąt jest dzień, który... nie jest wcale świętem. 24 grudnia to tylko wigilia Świąt Bożego Narodzenia. Jednak jest to najbardziej uroczysta część całego przedsięwzięcia, przynajmniej z punktu widzenia zwykłego zjadacza chleba. Przyjrzyjmy się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;***&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;24 grudnia zjadamy wielką kolację, w gronie najbliższej rodziny, jest opłatek, są prezenty i tak dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25 grudnia najczęściej idziemy z wizytą do rodziny trochę dalszej (albo podejmują ją u siebie). W zależności od stopnia obżarstwa Dnia Poprzedniego, na stole są albo produkty nowe, albo pozostałe z wigilii. Na jedzenie pierwszej świeżości nie ma co liczyć, bo przecież ostatnie większe zakupy mogliśmy zrobić dwa dni temu (nie oszukujmy się, byłem dzisiaj w Tesco i przed godziną 15:00 nie dało się już kupić jakichś sensownych produktów mięsnych, warzyw czy owoców).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26 grudnia natomiast chodzi się na jakaś imprezę do znajomych, można popić, pojeść, potańczyć. Jeśli nie jesteśmy religijnymi dewiantami, to jest duże prawdopodobieństwo, że drugi (a nie trzeci) dzień świąt będzie wyglądał właśnie tak. A nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz słów kilka o sprawach pomniejszych. Niedługo będzie premiera nowej odsłony bloga. Na razie widać już część, jest to nie do końca jeszcze dopracowane, ale niedługo będzie. Blog dostanie też nowy adres, który kosztował mnie 12 zł i 8 groszy na rok. I teraz już będę musiał wygrać Blog Roku 2010!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wesołych Świąt drodzy Czytelnicy!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-1816374277834583351?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/1816374277834583351/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=1816374277834583351&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/1816374277834583351'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/1816374277834583351'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2010/12/ksiega-amosa-iii.html' title='Księga Amosa III'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TRUmwMGGilI/AAAAAAAAAc8/AjjTpbqqxao/s72-c/bn_szopka_midi.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4215761230990198039.post-8999091359765209819</id><published>2010-11-29T21:27:00.001+01:00</published><updated>2011-01-05T18:15:28.784+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><title type='text'>Zima</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TPQRl1KTBSI/AAAAAAAAAcw/I3kGhdiwf_4/s1600/zielony-zima.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/TPQRl1KTBSI/AAAAAAAAAcw/I3kGhdiwf_4/s320/zielony-zima.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545076382823023906" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przyszedł w końcu ten dzień, że spadł pierwszy w tym sezonie śnieg. Nie mówię o takim padaniu gdzieniegdzie śniegu, który zaraz topnieje, ale o srogiej śnieżycy, która jak co roku paraliżuje ruch samochodowy, kolejowy, lotniczy i jakie tam jeszcze są. Dzisiaj jeden pan w radio mówił, że jest zaskoczony, że mamy prawie grudzień, a tu śnieg. To jest faktycznie bardzo dziwne, że w przedsionku zimy pada śnieg. Śnieg, śnieg, śnieg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy dzisiaj jechałem z Kalisza do Poznania pociągiem (wyjątkowo), to we znaki dała się zimowa aura. W Jarocinie pociąg zatrzymał się, jak to zwykle robi na stacji, jednak już z niej nie ruszył. Wywołało to olbrzymie oburzenie wśród pasażerów, jednak mój spokój pozostał niezachwiany. Wysiadłem z pociągu, po drodze pomogłem jednej dziewczynie znieść, a następnie wnieść po schodach ciężką walizę, a potem udałem się na stację, gdzie zwróciłem pani kasjerce bilet. Z niezadowoloną miną oddała mi całą kwotę, po czym jeszcze bardziej niezadowolona sprzedała mi bilet na następny przejazd, droższą siecią, jednak i tak wyszedłem na tym 2 zł do przodu. Majątek, dzięki temu mogłem kupić dwie półbagietki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc podróż Kalisz-Poznań, która standardowo trwa od 2:20 do 3 godzin, trwała tym razem 4:30. Jednak nawet mi pasował ten układ rzeczy, ponieważ dzięki temu mogłem dokończyć w podróży Przygody dobrego wojaka Szwejka, czego zapewne nie zrobiłbym dziś, gdyby jazda trwała tyle co normalnie. W domu od razu usiadłbym do komputera, co też zrobiłem, a książkę kończyłbym pewnie późno w nocy, przez co kolejny raz wstawałbym zmęczony dnia następnego. Jak na razie zima ma same pozytywy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny jest taki, że wychodząc ze sklepu nie martwię się, że mrożonki, które zakupiłem przed chwilą rozmrożą się podczas spaceru do domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i na ulicach jest niewielu ludzi, można więc przejść się bez zbędnego przeciskania się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wadą zimy jest to, że podróż samochodem też się wydłuża, a co więcej ta sól... Zima to dobry czas dla komunikacji miejskiej. O ile jeździ w miarę punktualnie. Dobry czas na grzane wino, grzanie dupska i grzanki. Grza-nki. Tak, tak.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4215761230990198039-8999091359765209819?l=www.trzesienieczasu.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.trzesienieczasu.pl/feeds/8999091359765209819/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4215761230990198039&amp;postID=8999091359765209819&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8999091359765209819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4215761230990198039/posts/default/8999091359765209819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.trzesienieczasu.pl/2010/11/zima.html' title='Zima'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http:/
